Switch to English versionStrona główna serwisuArtykułyWywiady z producentami i didżejamiRecenzje CD i winyliNowe wydawnictwaProducenci i didżejeImprezy, na które warto się wybraćForum dyskusyjneSety didżejskie do pobraniaGaleria zdjęćSłownik Pojęć ElektronicznychStopka Redakcyjna
Angol na czeskim filmie, czyli Sylwester w Pradze oczami Hypno

Mając już na koncie kilka wizyt w Pradze, wydawało mi się, że mniej więcej wiem, czego się spodziewać. Piękna architektura miasta połączona z pulsującą, kosmopolityczną atmosferą. Pełno Amerykanów (na stałe mieszka ich tu ok. 30 tys.) i mnóstwo chłopców z całego globu, przybyłych w poszukiwaniu śladów osławionej wszędzie czeskiej urody. Pięknych kobiet jest tu na pęczki, co wraz ze śmiesznymi cenami piwa – ok. 3 zł za kufel – uplasowało Pragę w czołówce imprezowych stolic świata. Magiczne miasto – jak zostało ochrzczone w ciągu ostatnich lat – jest przystanią pełną barów, pubów i klubów, w której goszczą największe światowego sławy - te od gramofonów i nie tylko. Tutejsze kluby lubią trochę mieszać style. Wystarczy spojrzeć na noworoczne programy dwóch największych: Roxy i Radost FX, które oferują występy Paula Rogersa (Sumsonic, UK) i DJ’a Vadima, koncerty Kosheen i Machine Head, jak również przedstawienia teatralne w ciągu tygodnia.

Poniedziałek 29 grudnia

Impreza, która przywiodła mnie do Pragi ma się odbyć w nowym, bardzo gorącym miejscu o prostej nazwie, 3 (www.klub3.cz).
„Klub wystartował z dużym opóźnieniem” – mówi Kev, ¼ Quadrant Sound System i jeden z rezydentów „Trójki”. Są nimi także Trava i Loutka – prawdopodobnie dwaj najbardziej szanowani didżeje w Pradze. Otwarcie odbyło się dwa tygodnie temu i cała trójka była na służbie, lecz – jak opowiada Kev – nie wszystko poszło zgodnie z planem. „Miejsce było wypełnione po brzegi, na moje oko jakieś 2000 ludzi. Wjazd był za darmo, więc wszyscy przyszli obejrzeć nową miejscówkę. Tyle, że właściciele nie załatwili wymaganych papierów i gdy sąsiedzi zaczęli narzekać na zakłócanie spokoju, wpadła policja i zamknęła klub około 3 nad ranem”. Nie pozostaje nic innego jak złapać tramwaj i zobaczyć powód całego zamieszania.

Gdy wchodzimy na balkon, z którego widać główną scenę, zapiera mi dech w piersiach i muszę przyznać, że jest to jedno z najlepszych miejsc, jakie widziałem. Klub to w zasadzie przerobiony teatr, trochę jak Roxy, lecz z jeszcze większym balkonem. Wszędzie jest czerwono (malowanie trwa), a oświetlenie przypomina to z koncertów Marylina Mansona, czyli jest zajebiste! Zaczynam się pocić, a na mą zarumienioną twarz wdziera się szeroki, wymuszony uśmiech... to będzie coś...


[Następna strona]
Projekt i wykonanie: Sebastian Napora :: Wszelkie prawa zastrzeżone © 2003-2006 Sound Revolt