...ciąg dalszy artykułu Afterparty Gdy o 6 rano umilkła muzyka, nikt nie miał zamiaru kończyć. Klubowicze wysypali się w miasto w celu przedłużenia imprezy. Jeden z afterów miał miejsce w klubie Mint, gdzie bawiono się jeszcze o 10 rano. Niektórzy didżeje dopiero wtedy zorientowali się, że przecież trzeba wracać do domu i w pośpiechu wracali do hotelu po rzeczy! Bez nazwisk oczywiście, ale „winni” wiedzą, że to o nich chodzi! Smokin Jo: Super impreza, na pewno tu wrócę I do tego basen Zdaje się, że większość artystów I przedstawicieli prasy zatrzymało się w Sheratonie. Hotelowy basen okazał się świetnym miejscem: tak do odpoczynku, jak do przeprowadzania wywiadów. Oczywiście, żeby przyzwoicie zaprezentować się na wieczornych imprezach nie można było zapomnieć o kremie do opalania z faktorem 30. Czyżby nowe Miami? [na zdjęciu Jody Wisternoff z Justinem Robertsonem] Tall Paul: Uważam, że całe wydarzenie zostało świetnie zrealizowane od początku, aż po sam koniec. Publiczność była fantastyczna, a organizatorzy sprawili się doskonale. Mam nadzieję, że zobaczymy się w przyszłym roku. Tłumaczył Emil Kasjaniuk | Autor: Nikki Wright | | Zdjęcia: Matt McNeill / Permission 2004 | | Data: 7 stycznia 2005 |
Komentarze[0]
Dodaj komentarz [Poprzednia strona]
|