Po raz pierwszy w tej części świata Organizatorzy okazali się prawdziwymi pasjonatami. Ich chęć promowania południowoamerykańskiej sceny to, zaiste, powiew świeżości. Swoje stoiska miały lokalne sklepy muzyczne, stacje radiowe i przedstawiciele czasopism – skromnie, ale wraz z rozwojem festiwalu na pewno i ta część imprezy rozkwitnie. Seminaria zaszczycili swoją obecnością rodzimi i zagraniczni didżeje oraz profesjonaliści z branży. Tematami dyskusji były m.in.: agencje artystyczne, festiwale i wytwórnie płytowe. Dzięki ogólnodostępnym słuchawkom umożliwiającym odsłuchiwanie tłumaczeń, dysputanci nie mieli problemów z komunikacją podczas wykładów. Buenos Aires Buenos Aires to wspaniałe miasto! Kawał historii i masa miejsc do odwiedzenia, w tym liczne sklepy i restauracje. Naprawdę jest tam co robić: od edukacyjnych wycieczek po mieście śladami Evity Peron, po wypady nad La Platę, deltę Parany czy na głęboka prowincję zamieszkiwaną przez dzikich Gauchos. Aha, oczywiście jest też gdzie zjeść pyszne steki. Wielu przybyłym didżejom, tak się tam spodobało, że aby móc zostać jeszcze kilka dni, poprzekładali sobie loty powrotne. Misstress Barbara: W Buenos Aires bawiłam się fantastycznie, zagrałam też fantastyczny set. Myślę, że najwyższy czas zaprezentować naszą muzykę tutaj. To wspaniałe miejsce i wspaniali ludzie. Ameryka Południowa to od dzisiaj rejon, który winniśmy uwzględniać w naszych koncertowych planach. Pomyślne wiatry, czyli pogoda W Buenos Aires przywitały nas przyjazne twarze, błękit nieba i piękna słoneczna pogoda. Od razu zapomnieliśmy o zmęczeniu. Argentyńska aura nie ma nic wspólnego z angielską pogodą – upalne dni z czystym niebem, czyli ponad 30 stopni i ani jednej chmurki. Zazdrościcie, co? [Następna strona]
|