Switch to English versionStrona główna serwisuArtykułyWywiady z producentami i didżejamiRecenzje CD i winyliNowe wydawnictwaProducenci i didżejeImprezy, na które warto się wybraćForum dyskusyjneSety didżejskie do pobraniaGaleria zdjęćSłownik Pojęć ElektronicznychStopka Redakcyjna
Podsumowanie 2004

Tak jak w ubiegłym roku, wraz z nastaniem stycznia ostro zabraliśmy się do podsumowywania ostatnich 12 miesięcy. Było nieco trudniej niż poprzednio, bo nasze głowy mocno otworzyły się na całą gamę dźwięków od electro, przez tech house, aż po minimal. Nie czuliśmy się jednak na siłach typować najlepszych z tych gatunków, więc przyjęliśmy kryterium, że w naszym podsumowaniu brać pod uwagę będziemy przede wszystkim progressive i okolice, czyli to na czym znamy się najlepiej. Jesteśmy przekonani, że przyszłoroczna edycja obejmie także inne dźwięki, bo muzyka ewoluuje a my wraz z nią. Oto tegoroczni laureaci. Tak jak poprzednio podajemy zwycięzcę i cztery równorzędne wyróżnienia w kolejności alfabetycznej.


Teksty przygotowali Nermal i Bastek
Tłumaczenie wersji ang: Wolf_X i Tuwim

1. Najlepszy Album Autorski
album cover

Trudno o dobry album autorski, który składałby się tylko z szeroko pojętego progressive. Jeszcze trudniej byłoby takiemu albumowi nas zainteresować. Dlatego też, w tej kategorii mamy elektroniczny miszmasz, zawierający płyty wyjątkowe, które wybiły się ponad poziom muzycznych szufladek. Taki bez dwóch zdań jest majstersztyk autorstwa Way Out West. "Don't Look Now" to album bez słabych punktów, mogący spodobać się nawet miłośnikom popu. Nie ma tu jednak nic z tanich chwytów. Jest za to Bonus Disk, który spokojnie mógłby zająć miejsce wśród Najlepszych Kompilacji. Mocną stroną "Don't Look Now" są na pewno wokale Omi, lecz nie jest to jedyna kobieta, która zaistniała w naszym zestawieniu.

Michaela Dippel aka Ada nagrała niesamowitą płytę wydaną nakładem niemieckiej Areal Records. Trochę techno, garść tech-house'u, świetne melodie i zmysłowy śpiew autorki to główne atuty tego wyjątkowego dzieła.

Naszą fascynację nową muzyką z Niemiec chcielibyśmy także podkreślić wyśmienitym albumem Michaela Mayera - "Touch". Ta subtelna, ciepła a momentami taneczna płyta może być dla wielu świetnym pomostem między progressive a minimalem.

Podróż w stronę rocka odbyli panowie z Infusion, którzy na drugim autorskim albumie pokazali swoją piosenkową twarz. Mamy tu zarówno fantastyczne, depechowskie "Careless Kind" do słuchania w domu, jak i hit każdego parkietu, czyli "Love and Imitation".

Z kolei jeden z dawnych bastionów progressive, czyli wytwórnia Global Underground wydała w 2004 roku tylko jedną wyjątkową płytę. Dzieło Andrew Archera i Johna Elliota (Trafik) to bardzo różnorodny a zarazem bardzo spójny produkt. Rozśpiewany, melodyjny, romantyczny i podniosły to słowa, które naszym zdaniem najlepiej oddają to, co kryje "Bullet".

Way Out West - Don't Look Now
[Distinct'ive]
  • Ada - Blondie
    [Areal]
  • Infusion - Six Feet Above Yesterday
    [BMG]
  • Michael Mayer - Touch
    [Kompakt]
  • Trafik - Bullet
    [Global Underground]

2. Najlepsza Kompilacja
album cover

Mieliśmy nie lada problem, żeby w tej kategorii znaleźć choćby kilka ponadprzeciętnych propozycji. Czy "Renaissance" Hernana Cattaneo jest wyjątkowa? Niewątpliwie nie jest to album, w który wchodzi się po uszy i zapomina o bożym świecie, jednak kunszt argentyńskiego artysty należało przecież docenić. Żaden inny DJ swoją pracą w 2004 r. nie zasłużył na większe wyróżnienie.

Andrew Weatherall wyróżnia się natomiast sam, dobierając do swoich setów utwory mające często niewiele wspólnego z muzyką taneczną. Kto jednak powiedział, że muzyka elektroniczna musi nadawać się do tańca? "Fabric 19" można przyjmować w każdej innej postaci.

Za to James Zabiela zmierza jakby w przeciwnym kierunku, bo jego ostatni album "Alive" jest już chyba przyswajalny nawet dla początkującego słuchacza. Trochę szkoda, ale jednak nie żal, bo to ciągle jest granie z najwyższej półki.

Desyn Masiello zachwycił nas natomiast nie tyle umiejętnościami technicznymi, co zdolnością do wynajdowania house'u niebanalnego, co przecież wcale łatwe nie jest.

Chris Salt dokonał za to rzeczy niemal niemożliwej, bo mając do wyboru - nie byle jaki ale jednak "tylko" - katalog wydawniczy Silver Planet stworzył bardzo dobrą, dwupłytową kompilację, która prześcignęła np. "Balance 006" Anthony'ego Pappy.

Hernan Cattaneo - The Masters Series
[Renaissance]
  • Andrew Weatherall - Fabric 19
    [Fabric]
  • Chris Salt - Fear III
    [Silver Planet]
  • Desyn Masiello - OS_0.1
    [Bedrock]
  • James Zabiela - Alive
    [Renaissance]

3. Najlepsza EP-ka
album cover

Już w ubiegłym roku Nathan Fake za sprawą "Outhouse" znalazł się w naszym podsumowaniu, lecz to 2004 był czasem tego artysty. Najbardziej dobitnym dowodem jest właśnie 5-utworowa "Watlington Street EP", która z całego nurtu - jak my to lubimy nazywać - future funk prog techno świeci najjaśniej. Na dwóch winylach mamy m.in. tak niesamowite parkietowe wymiatacze jak "Underberg" czy "Adamedge", jak i elektroniczny thrash metal w postaci "Overdraft", przy którym jedyny wskazany taniec to pogo.

Z kolei tzw. pływaniu radzimy oddać się podczas słuchania drugiej części EP-ki Douska na Bedrock. Giannis Douskos to objawienie ubiegłego roku, a jego "Pa Dida" to jeden z progresywnych hymnów 2004. Gdyby nie dobry "The Novel" na odwrocie, na pewno walczyłby o miejsce wśród Najlepszych Produkcji.

O ile w przypadku EP-ki Greka środek ciężkości jest przesunięty w stronę jednej strony winyla, tak Michael Burns rozłożył moc niemal równomiernie na wszystkie produkcje. Wyjątkowy wydaje się tylko "Forwards", ale pozostałe trzy utwory to także niezwykle solidne kompozycje. Kupno tak równej EP-ki to dla każdego didżeja świetna inwestycja.

To samo dotyczy dzieła duetu Pig & Dan, którzy na jednym winylu zmieścili technicznie zacięty (czyt. z technicznym zacięciem) "The DJ Took Pills", buczący w niebogłosy "Addiction", oraz powolnie dopełniający całość "Plump".

Najlepszy Producent 2003 - Yunus - trochę w ubiegłym roku przycichł, lecz do spółki z Subsky'em udało mu się stworzyć dwa taneczne arcydzieła. "Erotic Sumo" i "Airfuzz" to najwyższa półka osobno i w duecie.

Nathan Fake - Watlington Street EP
[Saw]
  • Dousk - EP (disk 2)
    [Bedrock]
  • Michael Burns - North EP
    [Little Mountain]
  • Pig & Dan - Addiction EP
    [Sadie]
  • Yunus & Subsky - Step One
    [Red Flag Collective]

4. Najlepszy Singel
album cover

Ta kategoria to nowość w tym roku, lecz uznaliśmy, że nowość niezbędna. O ile w Najlepszej Produkcji braliśmy pod uwagę tylko jeden utwór, tak tu nagradzamy również jego remiks. W ubiegłym roku niemal bezkonkurencyjny okazał się singel "Elektrify", który dość niedawno wyszedł na Pissed Off Recordings, czyli labelu samego autora - MOS-a. Ten młody Argentyńczyk zatrudnił do pomocy wyżej nagrodzonego Turka, Subsky'a, a ten zgotował mu na drugą stronę remiks godny oryginału.

Tym samym wykazał się Aidan Lavelle przerabiając doskonałe "Atmospheric Graffiti" Salta. Chris nagrał w ubiegłym roku dużo dobrego materiału, lecz to ten singel uważamy za najciekawszy. Wciąż jednak trudno nam rozstrzygnąć, która ze stron winyla jest lepsza.

Kolejny według alfabetu jest G.Pal wraz z bliskowschodnią i niezwykle mistyczną "Ophrą". Wielu z Was może zdziwić jej obecność w tegorocznym zestawieniu, gdyż ten majstersztyk trząsł sceną już dość dawno. Jednak to data wydania się liczy, a ta przypadła dopiero na styczeń 2004. Laury należą się tylko G.Palowi, który sam stworzył obie strony tego wyjątkowego singla.

To samo dotyczy Petera Martina, który swój utwór zatytułował niezwykle adekwatnie. "Perfect Wave" to przeszywający trance z miłym połamańcem na odwrocie.

Jeśli chodzi o stosunek tytułu do "treści", to w przypadku "Pacifiera" mamy raczej do czynienia z przeciwieństwem. Przy oryginale stworzonym przez Davida Westa oraz Andreasa Hermanssona z Inkfish łatwiej bowiem o zamieszki niż pokój. Flash Brothers nie dorównali mocą pierwowzorowi, ale ich wersja nieźle dopełnia wydawnictwo.

MOS - Elektrify
[Pissed Off]
  • Chris Salt - Atmospheric Graffiti
    [Silver Planet]
  • G.Pal - Ophra
    [Swift]
  • Peter Martin pres. Anthanasia - Perfect Wave
    [Electronic Elements]
  • Synergy - Pacifier
    [Blue Planet]

5. Najlepsza Oryginalna Produkcja
album cover

Wydaje się, że w tej kategorii mieliśmy tylu kandydatów do pierwszej piątki, że można by nimi spokojnie zbudować całą listę przebojów. Zdecydowaliśmy się jednak szukać wśród wyjątkowych dzieł z pogranicza progressive, co nieco ułatwiło zadanie. Wygrał Petter z utworem "All Together" - młody talent ze Szwecji odkryty w 2003 r. przez Jamesa Holdena. Produkcja wyniosła, nieco symfoniczna, jest tylko jednym ze wspaniałych utworów na doskonałej przecież EP-ce "Six Songs".

Z kolei Soulshift odkrył dla nas Cube, który był chyba jedynym promotorem nieco z francuska brzmiącego killera - "Intule". Działającego od lat na scenie Antonina Barre'a aka Southsoniks nie sposób już jednak nazwać młodym talentem.

Quivver, mimo nieco słabszego roku, stworzył jednak coś wyjątkowego. Mowa o trzeciej części "Space Manouvres", czyli o najbardziej mrocznym utworze w tej kategorii.

W naszym zestawieniu zupełnie przez przypadek mogło zabraknąć takiego utworu jak "Higher Thoughts", i to tylko dlatego, że kojarzyliśmy to nagranie z rokiem 2003. Szczęśliwym trafem udało nam się sprowadzić rozumowanie na właściwy tor i nie ominęliśmy tego wyjątkowego dzieła.

Obecność Infusion w tym zestawieniu świadczy o tym, że czasem wystarczy mieć dobry pomysł i z prostotą go zrealizować. Taki przecież jest właśnie utwór "Love And Imitation", w którym zaledwie kilka dźwięków tworzy fantastyczną, niemal dramatyczną kompozycję.

Petter - All Together
[Border Community]
  • Infusion - Love And Imitation
    [Polaroid]
  • Matthew Dekay - Higher Thoughts
    [Little Mountain]
  • Quivver - Space Manoeuvres pt. 3
    [Boz Boz]
  • Soulshift - Intule

  • [Adrenogroove]

6. Najlepszy Remiks
album cover

Szkół przerabiania czyichś produkcji jest wiele - od lekkiego liftingu po zmianę a la "Wszystko o Miriam". W tej kategorii prezentujemy doskonałe remiksy, które powstały ze słabszych oryginałów. Tak jest w przypadku hitu "Girls Can Be Cruel", który jako jeden z niewielu utworów Infusion w ogóle nam nie leży. Co innego jeśli chodzi o autoremiks tria z Australii, który naszym zdaniem jest jednym z najpotężniejszych monstrów jakie przetaczały się przez parkiet w 2004 roku.

Zupełnie nieoczekiwanej rzeczy zdołał dokonać Bill Hamel. Udało mu się sprawić, że wokal Micheala Burnsa nie kłuje w uszy, co po zapoznaniu się z oryginałem "Into Nothing" i inną rozśpiewaną twórczością tegoż producenta wydawać by się mogło niemożliwe.

Dużo mniej zabiegów w swoim autoremiksie dokonał Ethan, który z oryginału wyciął wokal i przearanżował całość. My znaliśmy jednak najpierw "Instrumental Mix" i po zapoznaniu się z pierwowzorem przyszli nam do głowy Dr. Jeckyll i Mr. Hyde.

Z kolei Naveen G z dość zwykłego "Peaks Of Destiny" stworzył potężną kompozycję, w której pokazał, że potrafi się obchodzić z klawiszami.

Oryginałowi "Rezin" też nie mamy nic do zarzucenia, ale przy remiksie Valentino blednie niejedna produkcja. Ten breakdown na pewno będziemy bardzo długo pamiętać.

Infusion - Girls Can Be Cruel
[Infusion Mix]
[Audiotherapy]
  • Blue Haze - Into Nothing
    [Bill Hamel's Last Time For 9 Vox Mix]
    [SAW]
  • Ethan - In My Heart
    [Instrumental]
    [Back Yard]
  • Brahma - Peaks Of Destiny
    [Naveen G Remix]
    [Toes In The Sand]
  • Sultan & The Greek - Rezin
    [Valentino Remix]
    [Shinichi]

7. Najlepszy Producent
album cover

W tej kategorii znaleźli się artyści, którzy: po pierwsze zachwycali nas swoją twórczością częściej niż raz, a po drugie nie zawiedli nas w ogóle. Musiał zwyciężyć Nathan Fake, którego zarówno produkcje oryginalne jak i remiksy otwierają nieustannie nasze usta w zachwycie. Kto by pomyślał, że taki młodzieniec...

Dwóch kolejnych nowicjuszy również wyrosło niewiadomo gdzie i kiedy. Mowa o Kanadyjczykach z Shiloh, których i produkcje i sety didżejskie stały się swoistym kołem ratunkowym dla powoli tonącego gatunku progressive.

Tutaj pomogli też nieco panowie: Dousk oraz duet Pig & Dan, choć ten równie dobrze można by wsadzić do przegródki z napisem techno. Za sprawą pierwszego z wyżej wymienionych Grecja również w tym roku ma swojego reprezentanta w naszym podsumowaniu. Zarówno jego muzyka jak i dokonania Pig & Dan krążą wokół bardzo mrocznych, nawet nieco narkotycznych klimatów.

Przejdźmy więc lepiej szybko do tria zza dalekiej wody. Chłopcy z Infusion zdobyli już w rodzimej Australii całkiem sporo nagród, teraz w końcu pora na uznanie w Europie. Zespół o nieskończonych możliwościach, zarówno w studio jak i na scenie, co potwierdził wspaniałym albumem, live Essential Mixem i żywiołową trasą koncertową, z której jednego występu dane nam było doświadczyć na własnej skórze.

Szkoda trochę, że zabrakło w tej kategorii Yunusa Guvenena, Moshica i G.Pala. Może w tym roku dościgną wreszcie samych siebie sprzed kilkunastu miesięcy?

Nathan Fake [Wielka Brytania]
  • Dousk [Grecja]
  • Infusion [Australia]
  • Pig & Dan [Hiszpania]
  • Shiloh [Kanada]

triangleKomentarze[9]
Dodaj komentarz


Projekt i wykonanie: Sebastian Napora :: Wszelkie prawa zastrzeżone © 2003-2006 Sound Revolt