Czy rok 2005 był jakoś szczególnie wyjątkowy na tle kilku ostatnich? Wydaje się, że tak, bowiem bardzo silne nowe trendy na rynku tanecznej muzyki elektronicznej zauważył chyba każdy. Dobry house kontynuował atak, umacniając pozycję takich didżejów, jak generał Danny Howells, czy pułkownik Desyn Masiello. Europa Zachodnia została natomiast zdominowana przez tech house’owo-elektryczną odmianę elektroniki rodem z Niemiec i Skandynawii. Coraz bardziej popularny staje się minimal, chociaż pod tą nazwą nie kryją się już wyłącznie suche kliki i klaki bez krzty melodii. Minimal się umelodyjnił, zyskał głębię i duszę, a dzięki konsekwentnej promocji takich tuzów, jak Richie Hawtin, Magda, Mathew Jonson, czy Ricardo Villalobos, stał się jednym z najbardziej pożądanych obecnie gatunków i rok 2006 stoi dla niego otworem. A gdzie progressive, który zdominował nasze dwa poprzednie podsumowania? Płyty naprawdę ciekawe można by policzyć na palcach obu rąk, a niemal każda kolejna produkcja oryginalny miała tylko tytuł. Fanom tego gatunku, do których redakcja Sound Revolt ciągle się zalicza, życzymy lepszego roku 2006. [SN]
|
| Najlepszy Album Autorski |  | Bez wątpienia rok 2005 to rok sukcesów artystycznych Richiego Hawtina. Jego talent doceniamy również my. Seria DE9 miała na celu odkrycie nieznanych kierunków sztuki i poznanie niezbadanych. Richie Hawtin realizuję tę maksymę w pełni, gdy z okruchów, setek części, bitów, sampli, muzycznych odcieni składa 28 utworów „Transitions”. Niezależnie od tego, że niektóre kawałki sięgają do dziesięciu lub więcej źródeł, końcowy rezultat jest jednorodny, czysty, piękny, prawdziwie mistrzowski. Nie waham się także określić artystą Alexa Menziesa z Glasgow. „Incommunicado” jest emocjonalnym, osobistym wyznaniem, pełnym subtelnych, technicznych a czasami ambientowych brzmień, jak i wspaniałych, a jednocześnie prostych melodii. Alex w delikatny, ujmujący sposób wprowadza nas w świat swojej muzyki elektronicznej w jej najczystszej, bezpretensjonalnej formie. Odmienny rodzaj muzyki zebrał na swoim albumie znany nam od lat Benoit Franquett. To prawdziwy mistrz melodii i nastrojów. “Zero Gold” to zestaw wyjątkowych utworów, pełnych głębokich, czasami bardzo melancholijnych brzmień. Jego muzyka, choć z nalepką “taneczna”, zmusza jednak do zastanowienia i refleksji w chwili ciszy. Rok 2005 to też świetny rok dla Steva Portera. Dawniej z Massachusetts, obecnie z Nowego Jorku, zadebiutował albumem pełnym przemyślanej i jednocześnie tanecznej muzyki, która nigdy się nie nudzi. Na „Homegrown” słyszymy syntetyzatory jak z lat 70-tych w połączeniu z dopracowanymi co do najmniejszego szczegółu, wyjątkowymi dźwiękami. Album porywa i zmusza do ruszenia się z fotela. Unikalny styl pozostawia niezapomniane wrażenie. Klasyfikację zamyka debiutancki album Alexa Undera. Hiszpan umiejętnie łączy techniczne, minimalne brzmienia z dźwiękami głębokimi, czasami na granicy psychodelii. Hipnotyzujące, rytmiczne brzmienia wciągają a jednocześnie dobrze sprawdzają się na parkiecie. [MS]
| | Richie Hawtin - DE9: Transitions | - Alex Smoke - Incommunicado
- Pole Folder - Zero Gold
- Steve Porter - Homegrown
- Alex Under - Dispositivos De Mi Granja
|
| Najlepsza Kompilacja |  | O ile w ubiegłym roku mieliśmy problem ze znalezieniem choćby jednej pozycji ponadprzeciętnej, tak w tym, trudność polegała na wyborze tej jednej spośród kilku naprawdę wyjątkowych. Każda z tej piątki jest bowiem dziełem genialnym. Danny i Desyn nagrali fantastyczne płyty house’owe. Howells o brzmieniu bardziej klasycznym, Masiello na nutę nowszą, lekko elektryczną – tę z której propagowania jest tak dobrze znany. Minimalny Eulberg to niewątpliwie odkrycie 2004 roku, kiedy to wydał album autorski „Flora & Fauna”, a w 2005. pokazał, że również jako DJ może się mierzyć z największymi tego świata. Magik miksowania Jonathan Lisle wreszcie mógł pokazać na co go stać na oficjalnym wydawnicwie i nie zmarnował swej szansy. Stworzył płytę niezwykle ambitną, która na pewno przetrwa próbę czasu. Fortier wygrał z dwóch powodów – edytując wiele utworów nagrał trzy niesamowicie spójne krążki, a muzyką którą wybrał zyskał rzesze nowych fanów. [ŁN]
| | Chris Fortier - Balance 007 | - Jonathan Lisle - OS_0.2
- Danny Howells - Global Underground #27 Miami
- Desyn Masiello - Balance 008
- Dominik Eulberg - Kreucht & Fleucht
|
| Najlepsza Produkcja |  | Dominację brzmień minimalnych i technicznych doskonale widać w tej kategorii, gdzie zwyciężył hit wielu parkietów – „Pele Bloss”. Kawałek, który nie mieści się w klasycznej definicji hitu – nie jest lekki, łatwy i przyjemny. Wręcz przeciwnie! Jest mroczny, bezkompromisowy i przede wszystkim oryginalny. Wreszcie w podsumowaniu doczekaliśmy się także naszych rodaków! 3Channels szturmem zdobywają scenę, a takie produkcje jak „We Are All a Little Bit” każą myśleć, że ich głowy to kopalnia pomysłów, która jeszcze nieraz przysporzy nam powodów do dumy. „Gazebo” i „Marionette” są świetnymi przykładami na to, że słowo minimal stosuje się już coraz częściej wyłącznie do sekcji rytmicznej, bo melodie tych produkcji na pewno do oszczędnych nie należą. Z kolei „Rej” to hybryda gatunkowa, która wpisuje się na listę najbardziej oszałamiających technicznych samb. [ŁN]
| | Wighnomy Brothers - Pele Bloss | - Fairmont - Gazebo
- Mathew Jonson - Marionette
- Innervisions presents Ame - Rej
- 3 Channels – We Are All A Little Bit
|
| Najlepszy Remiks |  | Przygotowanie dobrego remiksu jest niewątpliwie sztuką, tym trudniejszą, im lepszy jest utwór wyjściowy. W tej kategorii uważamy za najlepszą pracę utalentowanego PJ-a Davy’ego. Młody Anglik w fenomenalny sposób zmienia bas oryginału Manuela Sofii w techniczne żądło, melodię rozbija dźwiękami elektro, tworząc niesamowitą, unikalnie brzmiącą elektryczno-techniczną całość. Wyjątkowy talent, absolutnie wyjątkowy wynik pracy. Chilijczyk Lucien Nicolet aka Luciano zasłużył na drugie miejsce swoją przeróbką utworu początkującego greckiego producenta Argyrisa Theolisa, którego „Love Dose” z nawiedzonym wokalem Valerii domagającej się swojej “działki”, Lucien zmienił w hipnotyzującą pulsującymi basami pułapkę pełną pysznych, przesterowanych, kwaśnych syntetyzatorów. Jedyna piosenka w naszym zestawieniu jest wykonywana przez Karin Dreifer. Ciągle pamiętam niesamowity wideoklip oryginału i jej nogi krwawiące mlekiem. Utalentowany Anders Trentemoller zmienia ją w kosztowny drobiazg, kunsztownie budując nastrój od początkowych prostych, elektrycznych dźwięków, przez przestrzenne brzmienia syntetyzatorów, kończąc niesamowitym, technicznym finalé, zawsze jednak pamiętając o tym, żeby wokal miał swoją przestrzeń, i oddech. Kolejne miejsce to funkowy utwór Freeform Five, który bracia Schwarz zmieniają w kawałek z wciągającym rytmem, wypełnionym wspaniałymi elektrycznymi i kwaśnymi brzmieniami. Niewątpliwy król parkietów, nie wspominając już o tym, że znalazł się on na co najmniej pięciu znanych kompilacjach. Na koniec zdecydowaliśmy się wyróżnić pokręcony remiks Waltera Ercolino, który z utworu podróżującej Rosjanki Natalii pulsującego tech housem z odcieniem tribalu, uczynił niesamowitego, dudniącego bębnami zabójcę. [MS]
| | MOS - Faith (PJ Davy) | - Argy - Love Dose (Luciano Remix)
- Royksopp - What Else Is There (Trentemoller Remix)
- Freeform Five - Electromagnetic (Tiefschwarz Dub)
- Natalia Data – The VIP (Ercolino Dub)
|
| Najlepszy Producent |  | W wyborze zwycięzcy tej kategorii problemów i wątpliwości nie było absolutnie żadnych, bo to, czego Hawtin dokonał na „Transitions” jest sztuką zupełnie unikalną i jednocześnie genialną. W rejonach bardzo minimalnych świetnie poruszał się także Mathew Jonson, pod którego znakiem przebiegła spora część roku. „Marionette”, „Dirt Road And a Boat From Soundwave” (wraz z The Mole), „Gemini EP”, „Return Of The Zombie Bikers” i „7.19 FM David EP” to wydawnictwa, które pokazują, że rodak Hawtina bynajmniej nie spoczął na laurach po fantastycznym 2004. Habersham z kolei na szczyt dopiero dotarł. Takie produkcje jak „Dryspell” i „Mehs”, „Cloudbreak” (wraz z Philem K) czy remiksy „Parallel Realities” Charles’a & Klinga oraz Trafik „Surrender” (wraz z Blakem Potterem) umieściły Damona w gronie artystów zaskakujących konstrukcją i nieustannie poszukujących swojego wyjątkowego brzmienia. Ile brzmień ma Francois Chabloz widać świetnie po dwóch płytach autorskich: „Dubs, Edits & Whiskey-Coke” (jako Chab) oraz „5 Wishes & More” (jako Moogwai). Na tej liście teoretycznie najmniej napracował się James Holden, ale co z tego, skoro każda jego produkcja wciąż powala na kolana? „Come To Me” i remiks „Safari” Andre Kramla otarły się o swoje kategorie, a zawarty na kompilacji „Suck My Deck” Damiana Lazarusa utwór „The Lump” tylko umocnił nas w przekonaniu, że szefa Border Community nie może w tym zestawieniu zabraknąć. [ŁN]
| | Richie Hawtin | - Habersham
- James Holden
- Mathew Jonson
- Chab
|
Komentarze[3]
Dodaj komentarz
|