![]() |
![]() | ![]() | ![]() | ![]() | ![]() | ![]() | ![]() | ![]() | ![]() | ![]() | ![]() | ![]() | ![]() |
Joshua Ryan - Profil | ||||||||||||||||||||||||
Joshua Ryan jest producentem producentów, człowiekiem zza kurtyny, który wylewa pot w studio, żeby później unikać słów uznania. Jednak każdy fan progressive house’u zezna, że ten 24 letni muzyczny koneser już dowiódł swoją postawą, że jest człowiekiem Renesansu w obszarach, w których tworzy. Producent, dj, promotor, projektant... Joshua Ryan sprawdzał się we wszystkich wymienionych tutaj dziedzinach w ciągu swojej ośmioletniej obecności na amerykańskiej scenie muzyki tanecznej. Jako nastolatek pracował nad grafiką komputerową, tworząc wideoklipy z imprez odbywających się niedaleko jego rodzinnego Pittsburga w Pensylwanii. Szybko zmieniał biegi od uciech dla oka do przyjemności dla ucha – zaczął tworzyć własne produkcje i remiksy, czym zajmuje się do dzisiaj. Jako dj występował na całym świecie, od Crobar w Chicago, Gatecrasher i Slinky w Londynie, aż po Code w Tokyo. Od tego momentu staje się niesławnym producentem najwyższych not. „Pistolwhip” – numer elektryzujący didżejów i klubowiczów na całym świecie – zdobył 29 pozycję na listach przebojów muzyki pop w Wielkiej Brytanii, co jest nie lada osiągnięciem dla instrumentalnej kompozycji. Reputacja Joshua’y Ryana – fenomenalnego didżeja i producenta – jest tak stabilna, jak jego zobowiązanie by poszerzać możliwości własnych umiejętności. Wywodzi się z muzykalnej rodziny. „Zacząłem od gry na perkusji. Mój wujek miał stary jazzowy zestaw Ludwiga, w który waliłem w piwnicy domu moich rodziców”. Szybko jednak jego prawdziwą pasją stały się komputery. „Miałem osiem lat, kiedy dostałem swój pierwszy komputer” – mówi podekscytowany. „I to było to!”. Kolejne osiem lat spędził przed monitorem – eksperymentując z przeróżnymi programami do grafiki i dźwięku. „Nie miałem za bardzo ochoty na szkołę, ale za to dostałem fioła na punkcie komputerów”. Jako 17-latek, Joshua natknął się w Internecie na ślad lokalnej sceny rave, co później wyznaczyło nowy kierunek jego życia. „Nie traciłem czasu” – śmiał się. „Jestem człowiekiem, który jeśli coś robi, to robi to całym sobą. Wszedłem w to, poszedłem na kilka imprez i po prostu zakochałem się w tym, co działo się dookoła mnie. Powiedziałem sobie wtedy ‘Ok, tym się będę w życiu zajmował’”. Udoskonalanie umiejętności didżejskich przyszło mu z łatwością. Wkrótce grał na imprezach całej północno-zachodniej części kraju. Jednak tworzenie muzyki było zawsze jego priorytetem numer jeden, więc zaczął „pełne bólu wdrożenie”, tworząc taśmy, które rozdawał potem innym producentom. Jedna z tych taśm zaprowadziła go do kontraktu z wytwórnią Slinkey, kiedy Joshua był jeszcze nastolatkiem. „Moje drugie wydawnictwo nosiło tytuł ‘Dontlookback’, i niespodziewanie Sasha i Digweed zadzwonili do wytwórni, prosząc o dodatkowe egzemplarze. Numer znalazł się na top10 Digweeda opublikowanym w Muzik. Byłem w szoku”. Mimo ograniczeniom studyjnym, talent Ryana ciągle się rozwijał. Ale odkąd wysłał do Fragrant demo swojego nowego numeru, „Pistolwhip”, rzeczy zaczynały wymykać się spod kontroli. „Byłem zupełnie zaskoczony” - śmieje się. „Numer sprzedał się całkiem nieźle. Grali go: Pete Tong, Judge Jules, Tall Paul, Paul Oakenfold i wszyscy amerykańscy didżeje, których znam”. Wreszcie Joshua znalazł się na okładce pisma Urb, żeby wkrótce pisano o nim na łamach Ministry, Jockey Slut, Muzik, Mixer, XLR8R itd. Brytyjski Mixmag okrzyknął numer „brzmieniem przyszłości”. „Na początku 2001 roku NuLife (BMG) wydało numer ponownie wraz z remiksami Way Out West, Jamesa Holdena i Ariel, a wydawnictwo rozeszło się nadspodziewanie dobrze w Wielkiej Brytanii. Nigdy nie śniłbym o tym, by znaleźć się na listach przebojów wyżej niż Britney Spears!” Odkąd trance staje się coraz bardziej popularny, pojawiając się w reklamach i futbolowych spotach w całym kraju, Joshua wyraźnie staje ze swoją muzyką po drugiej stronie areny. „Tworzę i gram energetyczną muzykę progresywną. Nie jakiś niewyszukany Euro-trance, który stał się tak popularny w ostatnich latach. To smutne, że ludzie na słowo ‘trance’ przywołują build-upy z prostych melodyjek, pędzących werbli i epickich brzmień klawiszy. Staram się tworzyć rozbudowaną, bardzo techniczną muzykę, bacząc na konstrukcję utworu, jego sekcję rytmiczną i melodię, która nie wali w ciebie frontalnie. Muzykę, która cię poruszy”. Jego oddanie rzemiosłu to potwierdza. „Kocham robić muzykę taneczną. Kocham to”, mówi, „I kiedy to robię, robię to porządnie”.
|
| Projekt i wykonanie: Sebastian Napora :: Wszelkie prawa zastrzeżone © 2003-2006 Sound Revolt |