SearchSearch    MemberlistMemberlist    UsergroupsUsergroups   ProfileProfile    Log in to check your private messagesLog in to check your private messages     RegisterRegister 
Richie Hawtin - concept 1:96 // 1 96:vr

 
Post new topic   Reply to topic    Sound Revolt Forum Index -> Single, kompilacje, albumy
Author Message
rhea




Joined: 23 Oct 2005
Posts: 180

PostPosted: 22 Feb 2006 00:10    Post subject: Richie Hawtin - concept 1:96 // 1 96:vr Reply with quote

1:96

1 96:vr /Thomas Brinkmann interpretations/

repress. recenzje na boomkacie dobre jak zawsze, wiec wrzucam linki.
dla mnie dzwiekowy cyberpunk.
Back to top
bastek
Sound Revolt



Joined: 10 Sep 2004
Posts: 2027
Location: HD

PostPosted: 24 Feb 2006 00:11    Post subject: Reply with quote

Nie polecam. W oparciu o takie płyty możnaby zacząć dyskusję o tym, czy minimal jest muzyką.
Back to top
moho-




Joined: 14 Oct 2004
Posts: 684

PostPosted: 24 Feb 2006 11:32    Post subject: Reply with quote

bastek wrote:
Nie polecam. W oparciu o takie płyty możnaby zacząć dyskusję o tym, czy minimal jest muzyką.


powim Ci że na juno podciągneli to pod techno-to jest dopiero przesada wg. mnie.

ja bym to określił jako ambienty, experimentale Wink
Back to top
Jarry




Joined: 08 Oct 2004
Posts: 610
Location: St-ce

PostPosted: 24 Feb 2006 12:16    Post subject: Reply with quote

najbespieczniej powiedzieć electronic experimental. Ja bym to sklasyfikował jako ambient ex... również polecam !
Back to top
rhea




Joined: 23 Oct 2005
Posts: 180

PostPosted: 25 Feb 2006 03:09    Post subject: Reply with quote

bastek wrote:
Nie polecam. W oparciu o takie płyty możnaby zacząć dyskusję o tym, czy minimal jest muzyką.


Każdego czasem coś przerasta... Wink
Back to top
bastek
Sound Revolt



Joined: 10 Sep 2004
Posts: 2027
Location: HD

PostPosted: 25 Feb 2006 05:19    Post subject: Reply with quote

rhea wrote:
bastek wrote:
Nie polecam. W oparciu o takie płyty możnaby zacząć dyskusję o tym, czy minimal jest muzyką.


Każdego czasem coś przerasta... Wink

Word! Przyszła na mnie pora.
Back to top
traanZ




Joined: 04 Jul 2005
Posts: 29
Location: Świętych miasto.

PostPosted: 25 Feb 2006 05:52    Post subject: Reply with quote

Eksperymentalne ambienty? Yummy.
Koniecznie muszę sprawdzić.

[podły offtopic]
13 gości o 5:56 to jakaś polonia amerykańska czy jest więcej świrów niż przypuszczam? Smile
[/podły offtopic]
Back to top
sound_of_my_silence




Joined: 27 Sep 2004
Posts: 483
Location: ++

PostPosted: 25 Feb 2006 19:30    Post subject: Reply with quote

Quote:
Eksperymentalne ambienty? Yummy.
Koniecznie muszę sprawdzić.


Skoro już o tym mowa to co w takim razie myślicie o projekcie Hawtina aka Plastikmana ? Wink

Wszystko do odsłuchania na
www.plastikman.com
Back to top
peach




Joined: 16 Oct 2005
Posts: 154
Location: w-wa

PostPosted: 26 Feb 2006 11:06    Post subject: Reply with quote

sound_of_my_silence wrote:
Quote:
Eksperymentalne ambienty? Yummy.
Koniecznie muszę sprawdzić.


Skoro już o tym mowa to co w takim razie myślicie o projekcie Hawtina aka Plastikmana ? Wink


Choć pierwsze doświadczenia z Plastikmanem wspominam nie do końca bezboleśnie, to jednak już właśnie na pierwszym spotkaniu obdarzyliśmy siebie wzajemnym szacunkiem.

Jego szacunek do mnie przejawił się w trosce, z jaką opatulił wszystkie poszczególne dźwięki. 'Odczułam', że ktoś bez trudu zaopiekował się moją wrażliwością muzyczną (która jakże indywidualną jest sprawą).
Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że to co słyszę, powstawało z myślą o każdym pojedynczym słuchaczu, nie zaś o ogóle odbiorców.
Parafrazując oklepany zwrot, ja byłam tworzywem, Hawtin twórcą, który z precyzją frezarki sterowanej AutoCADem rył w moim mózgu dopracowne w najmniejszych detalach historie.

Po takim początku znajomości, jej kontynuacja była bardziej niż oczywista.
Przekroczenie mojego, wspomnianego na wstępie progu bólowego było tylko kwestią czasu.
Nie daliśmy sobie długo czekać. Zwyciężyła ciekawość i obietnica zaspokojenia moich muzycznych pragnień. Z pełną świadomością przyznaję, że Plastikman uwiódł mnie na drugim spotkaniu... Surprised

Artifakts i Closer: inteligentnie i przeogromnie jak dla mnie, nie można odmówić Hawtinowi tego, że jest geniuszem.

ps. jako f.u.s.e. zdaje się być bliżej duszy niż matematyki i również należy do moich favourites Smile.
Choć przecież także Plastikman obok bezczelnie uroczej zabawy djtool'ami, potrafi dawać tak duzo ciepła, ile np. zmieścił w "are friends electrik?".
Umiejętność bycia nie kolorem, nie odcieniem koloru, lecz odcieniem odcienia danej barwy jest tą cechą Hawtina, obok której nie można przejść niepostrzeżenie, cichaczem.
he's completely lovable Exclamation
Back to top
sound_of_my_silence




Joined: 27 Sep 2004
Posts: 483
Location: ++

PostPosted: 26 Feb 2006 12:15    Post subject: Reply with quote

Smile

Dla mnie Plastikman za podejściem nr 1 był jak nocny skok ze spadochronu nad Wielkim Kanionem....Trudno było mi się potem pozbierać i przez dłuższy czas omijałam go zdaleka...niejako z...leku (!), a nie z niechęci. Bo to co czekało za tą magiczną bramą było zbyt namacalne i głębokie żeby tak po prostu nacisnąć play w odtwarzaczu i zacząć słuchać.
Tutaj się Doświadcza. To co Hawtin zrobił moim zdaniem z...ciszą...zasługuje na najwieksze uznanie i pozycję w TopEver mojej pamięci na wieki już.


Plus dokładnie, to nie kolory tylko odcienie odcieni i ich struktura naniesiona na nieograniczoną przestrzeń wyobraźni Smile.


A więc czekamy na 1 lipca Peach Rock ya Smile...
Back to top
outsider
Sound Revolt



Joined: 02 Oct 2004
Posts: 1614

PostPosted: 26 Feb 2006 15:19    Post subject: Reply with quote

peach wrote:

Choć pierwsze doświadczenia z Plastikmanem wspominam nie do końca bezboleśnie, to jednak już właśnie na pierwszym spotkaniu obdarzyliśmy siebie wzajemnym szacunkiem.

Jego szacunek do mnie przejawił się w trosce, z jaką opatulił wszystkie poszczególne dźwięki. 'Odczułam', że ktoś bez trudu zaopiekował się moją wrażliwością muzyczną (która jakże indywidualną jest sprawą).
Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że to co słyszę, powstawało z myślą o każdym pojedynczym słuchaczu, nie zaś o ogóle odbiorców.
Parafrazując oklepany zwrot, ja byłam tworzywem, Hawtin twórcą, który z precyzją frezarki sterowanej AutoCADem rył w moim mózgu dopracowne w najmniejszych detalach historie.

Po takim początku znajomości, jej kontynuacja była bardziej niż oczywista.
Przekroczenie mojego, wspomnianego na wstępie progu bólowego było tylko kwestią czasu.
Nie daliśmy sobie długo czekać. Zwyciężyła ciekawość i obietnica zaspokojenia moich muzycznych pragnień. Z pełną świadomością przyznaję, że Plastikman uwiódł mnie na drugim spotkaniu... Surprised

Artifakts i Closer: inteligentnie i przeogromnie jak dla mnie, nie można odmówić Hawtinowi tego, że jest geniuszem.

ps. jako f.u.s.e. zdaje się być bliżej duszy niż matematyki i również należy do moich favourites Smile.
Choć przecież także Plastikman obok bezczelnie uroczej zabawy djtool'ami, potrafi dawać tak duzo ciepła, ile np. zmieścił w "are friends electrik?".
Umiejętność bycia nie kolorem, nie odcieniem koloru, lecz odcieniem odcienia danej barwy jest tą cechą Hawtina, obok której nie można przejść niepostrzeżenie, cichaczem.
he's completely lovable Exclamation


Shock
Back to top
sound_of_my_silence




Joined: 27 Sep 2004
Posts: 483
Location: ++

PostPosted: 26 Feb 2006 16:20    Post subject: Reply with quote

outsider wrote:
peach wrote:

Choć pierwsze doświadczenia z Plastikmanem wspominam nie do końca bezboleśnie, to jednak już właśnie na pierwszym spotkaniu obdarzyliśmy siebie wzajemnym szacunkiem.

Jego szacunek do mnie przejawił się w trosce, z jaką opatulił wszystkie poszczególne dźwięki. 'Odczułam', że ktoś bez trudu zaopiekował się moją wrażliwością muzyczną (która jakże indywidualną jest sprawą).
Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że to co słyszę, powstawało z myślą o każdym pojedynczym słuchaczu, nie zaś o ogóle odbiorców.
Parafrazując oklepany zwrot, ja byłam tworzywem, Hawtin twórcą, który z precyzją frezarki sterowanej AutoCADem rył w moim mózgu dopracowne w najmniejszych detalach historie.

Po takim początku znajomości, jej kontynuacja była bardziej niż oczywista.
Przekroczenie mojego, wspomnianego na wstępie progu bólowego było tylko kwestią czasu.
Nie daliśmy sobie długo czekać. Zwyciężyła ciekawość i obietnica zaspokojenia moich muzycznych pragnień. Z pełną świadomością przyznaję, że Plastikman uwiódł mnie na drugim spotkaniu... Surprised

Artifakts i Closer: inteligentnie i przeogromnie jak dla mnie, nie można odmówić Hawtinowi tego, że jest geniuszem.

ps. jako f.u.s.e. zdaje się być bliżej duszy niż matematyki i również należy do moich favourites Smile.
Choć przecież także Plastikman obok bezczelnie uroczej zabawy djtool'ami, potrafi dawać tak duzo ciepła, ile np. zmieścił w "are friends electrik?".
Umiejętność bycia nie kolorem, nie odcieniem koloru, lecz odcieniem odcienia danej barwy jest tą cechą Hawtina, obok której nie można przejść niepostrzeżenie, cichaczem.
he's completely lovable Exclamation


Shock



no, a ja właśnie na taka recenzję czekałam Smile Smile
Back to top
adri@no




Joined: 04 Sep 2005
Posts: 28

PostPosted: 27 Feb 2006 19:41    Post subject: Reply with quote

1 96:vr Thomas Brinkmann interpretations
przesłuchałem i powiem że bardzo przypadło mi to gustu, ostanio podobają mi się takie dzwięki,
i pomyslec ze zaraziłem się tym wszystkom od "transitions"
Back to top
rhea




Joined: 23 Oct 2005
Posts: 180

PostPosted: 28 Feb 2006 23:40    Post subject: Reply with quote

peach wrote:
sound_of_my_silence wrote:
Quote:
Eksperymentalne ambienty? Yummy.
Koniecznie muszę sprawdzić.


Skoro już o tym mowa to co w takim razie myślicie o projekcie Hawtina aka Plastikmana ? Wink


Choć pierwsze doświadczenia z Plastikmanem wspominam nie do końca bezboleśnie, to jednak już właśnie na pierwszym spotkaniu obdarzyliśmy siebie wzajemnym szacunkiem.

Jego szacunek do mnie przejawił się w trosce, z jaką opatulił wszystkie poszczególne dźwięki. 'Odczułam', że ktoś bez trudu zaopiekował się moją wrażliwością muzyczną (która jakże indywidualną jest sprawą).
Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że to co słyszę, powstawało z myślą o każdym pojedynczym słuchaczu, nie zaś o ogóle odbiorców.
Parafrazując oklepany zwrot, ja byłam tworzywem, Hawtin twórcą, który z precyzją frezarki sterowanej AutoCADem rył w moim mózgu dopracowne w najmniejszych detalach historie.

Po takim początku znajomości, jej kontynuacja była bardziej niż oczywista.
Przekroczenie mojego, wspomnianego na wstępie progu bólowego było tylko kwestią czasu.
Nie daliśmy sobie długo czekać. Zwyciężyła ciekawość i obietnica zaspokojenia moich muzycznych pragnień. Z pełną świadomością przyznaję, że Plastikman uwiódł mnie na drugim spotkaniu... Surprised

Artifakts i Closer: inteligentnie i przeogromnie jak dla mnie, nie można odmówić Hawtinowi tego, że jest geniuszem.

ps. jako f.u.s.e. zdaje się być bliżej duszy niż matematyki i również należy do moich favourites Smile.
Choć przecież także Plastikman obok bezczelnie uroczej zabawy djtool'ami, potrafi dawać tak duzo ciepła, ile np. zmieścił w "are friends electrik?".
Umiejętność bycia nie kolorem, nie odcieniem koloru, lecz odcieniem odcienia danej barwy jest tą cechą Hawtina, obok której nie można przejść niepostrzeżenie, cichaczem.
he's completely lovable Exclamation


Shock
Back to top
peach




Joined: 16 Oct 2005
Posts: 154
Location: w-wa

PostPosted: 01 Mar 2006 22:08    Post subject: Reply with quote

outsider wrote:
peach wrote:

Choć pierwsze doświadczenia z Plastikmanem wspominam nie do końca bezboleśnie (...) he's completely lovable Exclamation


Shock

rhea wrote:
peach wrote:
Choć pierwsze doświadczenia z Plastikmanem wspominam nie do końca bezboleśnie (...) he's completely lovable Exclamation


Shock


Shock
Back to top
Mantis




Joined: 01 Oct 2004
Posts: 937
Location: Rezydencja Surykatek

PostPosted: 02 Mar 2006 02:22    Post subject: Reply with quote

peach wrote:
outsider wrote:
peach wrote:

Choć pierwsze doświadczenia z Plastikmanem wspominam nie do końca bezboleśnie (...) he's completely lovable Exclamation


Shock

rhea wrote:
peach wrote:
Choć pierwsze doświadczenia z Plastikmanem wspominam nie do końca bezboleśnie (...) he's completely lovable Exclamation


Shock


Shock


Laughing

A może za dużo Hawtina?
Back to top
peach




Joined: 16 Oct 2005
Posts: 154
Location: w-wa

PostPosted: 04 Mar 2006 00:53    Post subject: Reply with quote

odezwał sie ten, co jest w posiadaniu płyty i można powiedzieć, że ma Hawtina na wyłączność :aaa..grrr: Razz Very Happy
Back to top
outsider
Sound Revolt



Joined: 02 Oct 2004
Posts: 1614

PostPosted: 04 Mar 2006 01:18    Post subject: Reply with quote

peach wrote:
odezwał sie ten, co jest w posiadaniu płyty i można powiedzieć, że ma Hawtina na wyłączność :aaa..grrr: Razz Very Happy

Sypia z nim Question
Back to top
Mantis




Joined: 01 Oct 2004
Posts: 937
Location: Rezydencja Surykatek

PostPosted: 04 Mar 2006 02:48    Post subject: Reply with quote

peach wrote:
odezwał sie ten, co jest w posiadaniu płyty i można powiedzieć, że ma Hawtina na wyłączność :aaa..grrr: Razz Very Happy


Ależ ja się nim dzielę.

outsider wrote:
Sypia z nim Question


Ty sypiasz z Sashą, ja z Hawtinem. Każdy ma to, czego chciał... Wink
Back to top
Agnes




Joined: 19 Sep 2005
Posts: 238

PostPosted: 04 Mar 2006 06:56    Post subject: Reply with quote

Mantis wrote:

Ty sypiasz z Sashą, ja z Hawtinem. Każdy ma to, czego chciał... Wink

...a co z tym od maila?
Back to top
Display posts from previous:   
Post new topic   Reply to topic    Sound Revolt Forum Index -> Single, kompilacje, albumy All times are GMT + 1 Hour
Page 1 of 1

 


Use RSS to be notified when we publish an article.



Postal:

Lukasz Napora
P.O. Box 218
00-950 Warszawa 1
Poland


e-mail: info(at)soundrevolt.com

©2003-2008 Sound Revolt, all rights reserved. Disclaimer & copyright policy