karas
Joined: 15 Mar 2005 Posts: 25 Location: warsaw, dead end
|
|
polecialem, to przynajmniej zdam relacje jak bylo....
ludzi masa, ale co sie dziwic... urodziny w koncu...
a muzycznie to...
do 2.30 niejaki Mark Knight wgniótł mnie w parkiet...
no a pozniej six hours set by deep dish, z tym, że
pierwsze trzy godziny chłopaki mieli wszystko ułożone tak, że chyba nikt sie juz wiecej nie ruszał po sali tylko tanczył, naprawde wyszukane, mocne, elektryzujace kawalki, wszystko z kapitalnym flowem
ale niestety kolejne trzy godziny to juz niestety zabawy obu telefonami (telefonii komórczanej) i gra jakby za karę....
ogolnie fajnie, dużo krajan, niestety w różnym wydaniu...
ale warto bylo!
|
|