Mantis
Joined: 01 Oct 2004 Posts: 937 Location: Rezydencja Surykatek
|
|
Dla tych, co chcą odpocząć od bitów, klików, klaków, cykaczy i kawałków 8 - 10 minutowych, polecam:
Gorillaz - Demon Days.
Jak komuś podobał się pierwszy album, to ten na pewno też się spodoba. Aranżacje kawałków są mistrzowskie! Albarn i reszta tak pomyslowo obudowują smaczkami jakichś prosty temat... Jest i trochę hip-hopu. Rządzą jednak brzmienia akustyczne, gitarka, smyki, perkusja, często korzytano z moog'a. Niebanalne melodie, szydercze, jak zawsze, teksty - ta mieszanka nie pozwala się nudzić!
Planet Funk - "The Illogical Consequence".
Pamiętacie "The Switch" czy "Chase the Sun"? Jeżeli nie kojarzycie, to na pewno słyszeliście któryś z nich w wersjach "klubowych" w niejednym secie. I świetnie się przy tym bawiliście. W ogóle to chyba jedna z ulubionych kapel "remixerów". Teraz znowu przysporzy im sporo pracy.
Już czekam na te breakdown'y w których usłyszę refren "Stop Me", pierwszego singla z płyty (świetny teledysk!).
Tak jak w przypadku Gorillaz, jeżeli ktoś łyknął "Non Zero Sumness", "The Illogical..." także przypadnie mu do gustu. To płyta pop-rockowa z domieszką elektroniki. Tu najważniejsza jest melodia, przebojowość. Ale to wcale nie jest zarzut! Sami posłuchajcie, jak pięknie koi uszy "Dust" (jakiż rozmach!) czy "Trapped Upon the Ground".
Jest też kawałek, który można spokojnie zagrać w klubie - "Tears After the Rainbow".
Podobnie jak na ostatnim albumie Daft Punk, roboty i odhumanizowany świat to temat przewodni płyty. Tylko, że Daft przerobili to na tandetę i popelinę. Taki plastik marnej jakości. Planet Funk natomiast mają na ten temat coś do powiedzenia. I nie są to pierdoły.
Napisalem o tych płytach, bo uważam, że w zalewie popowego syfu, ci wykonawcy czynią z muzyki popularnej rodzaj sztuki. Niewielu jest takich.
|
|
sound_of_my_silence
Joined: 27 Sep 2004 Posts: 483 Location: ++
|
|
To wyszła nowa płyta Planet Funk ?! :D No nie wiedziałam :)
Tak ogólnie to można zrobić dobry pop i zadowolić nawet wybredne gusta słuchaczy radia 'eska' ,pieszcząc przy okazji zmysły ludzi dla których muzyka (no przecież) jest ... ciszą ;)...
"Demon days" i "Non zero sumness" jak najbardziej można uznać za godne temu przykłady ;)...bardzo fajne dźwięki, świetne aranżacje, niegłupie kombinacje. Bardzo fajny pop, którego w takim wydaniu jestem fanką .
Zauważyłam, że taką muzyką często ocieplam/ubarwiam sobie dni jak jest chłodno i nudno - z zadowalającym wielce rezultatem :) .
Ps. co masz do 8-10 minutowych kawałków ? :P
|
|