Switch to English versionStrona główna serwisuArtykułyWywiady z producentami i didżejamiRecenzje CD i winyliNowe wydawnictwaProducenci i didżejeImprezy, na które warto się wybraćForum dyskusyjneSety didżejskie do pobraniaGaleria zdjęćSłownik Pojęć ElektronicznychStopka Redakcyjna
Wywiad z Chrisem Fortierem

Chris Fortier

Czytelnicy Soundrevolt powinni już trochę wiedzieć o Chrisie Fortierze. Postanowiliśmy jednak jeszcze bardziej przybliżyć Wam sylwetkę tego artysty. Jeżeli interesuje Was, nad czym ostatnio pracuje, jakie są jego poglądy na temat remiksowania muzyki popularnej i jak wygląda clubbing w Stanach Zjednoczonych i Dubaju – poniższej lektury nie uznacie za stratę czasu. Zapraszam i do zobaczenia jutro w Piekarni!

Sound Revolt: Nad czym ostatnio pracujesz? Co z albumem Fade?
Chris Fortier: Wreszcie udało mi się pozamykać sprawy, które ciągnęły się za mną od początku lata. Głównie remiksy. Właśnie zrobiłem jeden dla nowej wytwórni Stefano Greppi’ego, Screen Recordings. Skończyłem alternatywny remiks D Shake. Rozpocząłem też pracę nad kilkoma nowymi, własnymi singlami.
Jeżeli chodzi o album Fade to znaleźliśmy się w martwym punkcie, z którego trudno nam się wydobyć. Ja mieszkam w Nowym Jorku, a Neil w Orlando, więc trudno jest nam się zebrać z wiadomych przyczyn. Do tego dochodzi jeszcze moje ciągłe podróżowanie. Poza tym przez ostatnie 2 lata skupiony byłem głównie na solowych produkcjach, więc album Fade zmuszeni byliśmy odłożyć do czasu, gdy będziemy mieli luksus takiej pracy ze sobą jak kiedyś. Nadanie płycie właściwego kształtu zajmie sporo czasu, którego niestety na razie nie mam. Chociaż udało nam się zrobić remiks „Wonder of It All” – z tym, że to jest kilka godzin roboty, którą można wykonać skądkolwiek.

Sound Revolt: Właśnie o ten remiks chciałem Cię zapytać. Po usłyszeniu oryginału „Wonder of It All” szczerze boję się tego wydawnictwa. Ostatnio Gabriel & Dresden zremiksowali inny utwór Kristine W. „Save My Soul”, przez który straciłem szacunek do tych producentów. Czego się spodziewać po Waszych zmaganiach z Kristine W.?
Chris Fortier: Myślę, że nie ma się czego bać. Mam nadzieję, że różnica między twórczością Gabriel & Dresden a naszą (Fade) jest wyraźna. Przecież oni zbudowali swoją remiskerską karierę, głównie przerabiając komercyjne i popowe kawałki. My utworami gwiazd zajmowaliśmy się okazjonalnie i zawsze chętnie korzystamy z takich okazji. Współpraca z Kristine W, czy innymi artystami z głównego nurtu jest szansą by zaprezentować naszą muzykę innej publiczności. Niezmiennie do tego dążymy. Mogę się spokojnie podpisać pod tym remiksem i pod każdą naszą produkcją. Mam nadzieję, że gdy ludzie to usłyszą, wątpliwości zostaną rozwiane.

Sound Revolt: Czy mógłbyś bardziej szczegółowo wyjaśnić, na czym polega to całe zamieszanie z samplami do „Losing Wait”?
Chris Fortier: Głównie chodzi o to, że użyłem wokalu z bardzo starego utworu. Gdy robiłem „Losing Wait”, nie myślałem o niczym poza twórczymi aspektami produkcji. Kiedy go skończyłem, pograłem trochę i rozdałem paru osobom. Satoshi był jedną z nich. Kawałek bardzo przypadł mu do gustu. Zadzwonili do mnie i spytali czy mogą go wydać. Znali oryginalny wokal, lecz myśleli, że uda się tę kwestię łatwo załatwić. Niestety mylili się. Osiągnięcie porozumienia z wytwórnią mającą prawa do oryginału, okazało się bardzo trudne. Chcieli horrendalnie dużej sumy pieniędzy za możliwość użycia tego wokalu. Ponieważ byłem wówczas w trakcie trasy koncertowej promującej mój album na Bedrock, nie miałem czasu, żeby poświęcić się załatwieniu tej sprawy, więc zostawiłem ją Hectorowi i Satoshiemu z Saw Recordings. Jednak po wielu miesiącach wciąż nie udało nam się zdobyć pozwolenia. Postanowiłem więc wrócić do studia z nową wokalistką i nagrać wokale ponownie, żebyśmy już nie musieli się męczyć z tamtą wytwórnią. Niedawno skończyłem nad tym pracować i wszystkie wokale zostały podmienione. Teraz jest to już tylko kwestia czasu zanim numer się ukaże. Prawdopodobnie będzie to na początku przyszłego roku. Na wydawnictwie znajdą się oczywiście nowe miksy.

Sound Revolt: No właśnie. Napisałeś na swojej stronie, że pracowałeś z nową wokalistką? Mógłbyś uchylić rąbka tajemnicy?
Chris Fortier: Napisałem sporo utworów i w końcu udało mi się zacząć je nagrywać. W tym roku poznałem też wiele wspaniałych wokalistek. Z dziewczyną, o której wspominałem przy okazji „Losing Wait”, zrobiliśmy jeszcze jeden kawałek. Z inną z kolei jesteśmy dopiero w stadium pisania utworu, ale perspektywy są bardzo dobre. To jednak nie wszystko... szczegóły wkrótce!

Sound Revolt: Jak wygląda obecnie scena w Stanach? Czy obce są Wam bolączki brytyjskie?
Chris Fortier: Wydaje mi się, że wszystko znalazło się w dość trudnym położeniu. Tak samo jak w Wielkiej Brytanii, gospodarka miała wpływ na clubbing. Wiele dużych, wiodących klubów musiało zmienić politykę, a nawet zmniejszyć ilość organizowanych imprez. Ale klubowe noce same w sobie wciąż trzymają się mocno. Wszystkie moje występy w Ameryce były bardzo udane. Atmosfera była niesamowita. Mówię tu o Ameryce Północnej i Meksyku, które generalnie są uznawane za ten sam obszar jeżeli chodzi o trasy koncertowe. Wydaje mi się, że w Wielkiej Brytanii sprawy wyglądają podobnie. Na fali ekspansji clubbingu wyrosło wiele klubów, lecz gdy osłabł rynek, im też się oberwało. Pojawia się jednak sporo nowych miejsc, co korzystnie się odbije na muzyce tanecznej.

Sound Revolt: Co z polityką rządu wobec klubów i narkotyków? Jak rysuje się przyszłość w tej kwestii?
Chris Fortier: Kluby i władze zawsze rywalizują ze sobą w jakimś wymiarze. Istnieją oczywiście takie przepisy, które mogą być dla klubów bardzo szkodliwe, lecz tylko dla tych klubów, które nie robią tego, czego prawo od nich wymaga. Jeżeli właściciele ignorują potencjalne zagrożenia płynące ze specyfiki tego rynku, to muszą się liczyć z ponoszeniem bardzo niemiłych konsekwencji. Jednak w większości przypadków, legalne kluby mają się dobrze.

Sound Revolt: Występujesz na całym świecie – jak wygląda clubbing w tych bardziej egzotycznych miejscach jak chociażby Dubaj?
Chris Fortier: Powiedziałbym, że klaberzy wszędzie są właściwie tacy sami. Chcą tańczyć, dobrze się bawić i dać się ponieść muzyce. To z pewnością cechy wspólne. Są jednak miejsca na świecie, gdzie to zjawisko jest bardzo nowe i ludzie chcą czerpać z niego pełnymi garściami. To jest bardzo ekscytujące i jestem dumny, że mogę być częścią tego. Pomoc w rozwoju sceny jest dla mnie bardzo ważna. Myślę, że w ciemnym klubie z dobrą muzyką zawsze jest szansa na stworzenie świetnej imprezy. To się ma do każdego miejsca na świecie. A Dubaj? Dubaj ma wspaniałych ludzi i wielki potencjał.

Sound Revolt: A co wiesz o Polsce? Słyszałeś jakieś opinie od innych didżejów?
Chris Fortier: Właściwie niewiele słyszałem o Polsce. Spotkałem kogoś w zeszłym roku, kto mówił mi, że było tam wspaniale, ale żaden z moich bliskich przyjaciół tam chyba nie grał. Wiem jednak, że Wschodnia Europa jest niesamowita, bo grałem tam wielokrotnie w ciągu ostatnich paru lat. Jeśli Warszawa jest chociaż w połowie tak dobra jak miejsca, w których byłem, to powinno być genialnie. Nie mogę się doczekać imprezy i poznania ludzi w nią zaangażowanych. Czuję się świetnie i jestem podekscytowany faktem odwiedzenia tego historycznego i wielkiego miasta.


Koniec

Autor: Łukasz Napora
Zdjęcia: web
Data: 20 listopada 2003
Miejsce: wywiad korespondencyjny

triangleKomentarze[1]
Dodaj komentarz

Projekt i wykonanie: Sebastian Napora :: Wszelkie prawa zastrzeżone © 2003-2006 Sound Revolt