Switch to English versionStrona główna serwisuArtykułyWywiady z producentami i didżejamiRecenzje CD i winyliNowe wydawnictwaProducenci i didżejeImprezy, na które warto się wybraćForum dyskusyjneSety didżejskie do pobraniaGaleria zdjęćSłownik Pojęć ElektronicznychStopka Redakcyjna
Wywiad z Philem Kieranem

Phil Kieran

Nie chcę wspominać imprezy BeDJ w warszawskiej Lokomotyvie, bo żadną przyjemnością jest stanie przed klubem na mrozie, szukanie miejsca dla kurtki, bo szatni „zabrakło” ani zabawa wśród wszystkich [...] tego świata. Przyjemnością była za to rozmowa z Philem Kieranem, do której serdecznie zapraszam.

Sound Revolt: Podobała Ci się impreza?
Phil Kieran: Tak, bardzo! Ale powiedz, kim był ten gość, który wszedł do klubu przez dach? Widziałeś co się stało?

Sound Revolt: Nie! Dzisiaj?
Phil Kieran: Tak, próbował dostać się do środka bez biletu, więc wszedł na dach a potem nagle wpadł do środka.

Sound Revolt: Mogę Ci tylko powiedzieć, że to się tutaj często zdarza. Bilety zostały wyprzedane, więc nie było innego sposobu, żeby dostać się do środka. Wiem, że to brzmi dziwnie, ale to nie jest klub, do którego chodzi wielu normalnych ludzi. To jest miejsce dla mas.
Phil Kieran: Teraz rozumiem.

Sound Revolt: Przeszukałem Internet, żeby znaleźć cokolwiek na Twój temat i nie było łatwo.
Phil Kieran: Naprawdę? Próbowałeś Google? Tam jest ogrom informacji! Na przykład dyskografia, imprezy...

Sound Revolt: Tak, dyskografia i imprezy – zgoda. Ale nic o Tobie.
Phil Kieran: Bo ja się tym nie przejmuję. Nie mam nawet strony w sieci. Zawsze koncentruję się na swoich produkcjach i na tym, co ludzie o nich myślą. Spędzam czas w studiu, robię muzykę i jestem didżejem. Nie siedzę i nie próbuję wszystkiego ustawiać jak w biznesie. Według mnie, kiedy robisz dobrą muzykę i sprawdzasz się w roli didżeja, to już wystarczająco ciężka praca. Nie jestem człowiekiem interesu. Lubię muzykę, nie biznes.

Sound Revolt: Więc Twoje prawdziwe nazwisko brzmi?
Phil Kieran: Phil Kieran. Dlaczego miałbym wymyślać dla siebie taką gównianą ksywkę, jak Phil Kieran? Tak mi mama dała na imię (śmieje się).

Sound Revolt: Ale w rzeczywistości używasz przecież aliasów.
Phil Kieran: Wymyśliłem kiedyś kilka. Nagrywam pod pseudonimami Plastic Pervert, Pill Hearin’ dla Electrix. Wydałem kilka numerów jako Housebreaker dla Oblong, wytwórni Bushwacki! Ale większość rzeczy nagrywam pod prawdziwym nazwiskiem, które mama mi nadała.

Sound Revolt: A jak wpadłeś na pseudo Plastic Pervert?
Phil Kieran: Jak to jak? Ja jestem zboczeńcem! (Pervert – zboczeniec, przyp. aut.)

Sound Revolt: Pod tym pseudonimem wydajesz breakowy materiał.
Phil Kieran: Życie jest bardzo krótkie, więc chcę żyć jego pełnią i robić muzykę, którą kocham. Po prostu robię wszystko to, co zaspokaja moją duszę i moje pragnienie tworzenia muzyki.

Sound Revolt: Co kryje się pod tytułem „I Love You”? Chciałeś wyznać komuś miłość?
Phil Kieran: Nie, chciałem po prostu nagrać płytę, która brzmiałaby dobrze w klubie. Pamiętam, pracowałem nad tym 3-4 dni, a numer ciągle brzmiał do dupy. Zdenerwowałem się wtedy bardzo, wróciłem do studia i dokończyłem dzieła w dwie godziny. Zrobiłem to bardzo prosto: jeden prosty loop plus linia basu... No i sample z Yello.
Jest jedna ważna rzecz, która dotyczy tego wydawnictwa, które ukazało się na dwóch winylach. Na jednym z nich jest wersja „Original” i dub Adama Beyera, a na drugim są remiksy. Właśnie ten z remiksami został źle opisany. Dwukrotnie dzisiaj słyszałem jak ludzie mówią „bardziej podoba mi się remiks Beyera”. Pete Tong też gra remiks Beyera, w ogóle didżeje częściej grają remiks Beyera... A to właśnie mój jest ten prosty i miażdżący, a Beyera ten bardziej umuzykalniony.

Sound Revolt: A co z Twoim nazwiskiem na etykiecie płyty? Zostało napisane przez „e”: Kieren.
Phil Kieran: Moje nazwisko też źle napisali. Wiesz, to znakomita wytwórnia, mimo wszystko wkurzyli mnie bardzo.
Znasz remiks Agorii, który zrobiłem? Winyl ukazał się z moim remiksem na jednej i didżeja C1 na drugiej stronie. Tutaj też źle opisali płytę, to mój remiks jest ten mocniejszy.

Sound Revolt: Na szczęście wiem, który jest Twój, bo zagrałeś go w Essential Mix. Jednak wygląda na to, że nie miałeś wiele szczęścia z wytwórniami?
Phil Kieran: Tak... Całe moje życie tak wygląda....

Sound Revolt: Co powiesz w takim razie o „Youth” wydanym dla Somy?
Phil Kieran: To jedna z moich ulubionych produkcji...

Sound Revolt: To wszystko? Nad czym jeszcze pracujesz w takim razie?
Phil Kieran: Pracuję teraz właśnie nad materiałem bardziej rozbudowanym muzycznie. Coś w stylu techno, jednak to nie brzmi jak coś, co już słyszałeś. To zupełnie coś nowego i mam nadzieję, że ludziom się spodoba. Trzymajmy kciuki!
Mam gotowych wiele klubowych numerów, ale nie zamierzam ich wydać – idą na półkę. Ludzie oferują mi pieniądze za te kawałki, ale ze mną nie będzie tak, jak z większością producentów. Wielu z nich wydaje po 10 numerów, z których tylko jeden jest dobry a pozostałe 9 to gówno. Ja chcę wydawać tylko „ten jeden”, który jest dobry.

Sound Revolt: Jednak robisz wiele różnych rzeczy...
Phil Kieran: Tak, produkuję breaki, robię electro... Tak, to wszystko jest różne.

Sound Revolt: Ale dziś zdecydowałeś się zagrać techno?
Phil Kieran: Tak, jednak nigdy nie zagram czegoś, na co nie mam ochoty. Zawsze gram płyty, które kocham, ale dopasowuję je do klubu, w którym gram. A dzisiaj było ostro, bo ludzie tego chcieli. Starałem się grać tak mocno, jak to możliwe.

Sound Revolt: Powiedz, dlaczego zdecydowałeś się ponownie wydać numer „The Bomb”? Wcześniej ukazał się nakładem niemieckiej wytwórni.
Phil Kieran: Tak, kilka lat temu wyszedł na TT500, a w tym roku na Skint. Wiesz, to pierwszy techniczny numer, który zrobiłem; jest bardzo stary. Brzmi zupełnie inaczej niż to, co teraz robię, ale może po prostu chciałem go ludziom przypomnieć? Sam nie wiem...

Sound Revolt: Czego słuchasz w domu?
Phil Kieran: Mówiąc szczerze, kiedy nie produkuję słucham dużo czegoś jak jazz, czy... [zastanawia się dłuższą chwilę] muzyki z eksperymentalnymi gitarami, takich bardzo melodyjnych, bogatych muzycznie historii. Wszystkiego od Radiohead po Square Pressure. Albo dla odmiany Dolly Parton, której namiętnie słucha moja dziewczyna (śmieje się). Wiesz, to dobre kiedy słucha się wielu różnych stylów, bo to jedyny sposób na rozwijanie muzyki tanecznej.

Sound Revolt: Zrobiłeś remiks utworu „La 11-eme Marche” Agorii i często go grałeś. Myślisz, że to numer roku?
Phil Kieran: Ciągle uwielbiam ten numer. Żadna inna płyta nie działa w ten sposób: nie jest ani smutna, ani wesoła. To tak, jakby poznawanie i rozumienie własnych emocji. Zwykłe akordy, które w Twoim kierunku przesyłają uczucia, których nie potrafisz wytłumaczyć. Nie ma drugiej takiej płyty...

Sound Revolt: Trudno było zrobić remiks?
Phil Kieran: Nie chciałem za bardzo mieszać w tym kawałku. Zmieniłem tylko trochę aranżację, przyśpieszyłem i wzmocniłem go nieco. Chciałem, żeby nadawał się do gry dla innych didżejów. Udało się, bo Slam, Billy Nasty i nawet Mauro Picotto to grali.

Sound Revolt: Dziękuję za rozmowę, Phil.
Phil Kieran: Dziękuję.


Koniec

Autor: Sebastian Napora
Zdjęcia: web
Data: 11 listopada 2003
Miejsce: Nova Lokomotyva, Warszawa

triangleKomentarze[3]
Dodaj komentarz

Projekt i wykonanie: Sebastian Napora :: Wszelkie prawa zastrzeżone © 2003-2006 Sound Revolt