...ciąg dalszy artykułu Sound Revolt: Tylko „Perfecto Breaks”, lecz to nie do końca był album... (śmiech) Adam Freeland: Ach tak! Perfecto! To dopiero sprzedawanie się! Nie wciskaj mi kitu (śmiech) Wydawać dla Oakenfolda!
Sound Revolt: Cóż (śmiech) Adam Freeland: Wiesz, o co mi chodzi. Mam szacunek do Coombsa, robi dobrą muzykę, ale nie zacznę siedzieć na internetowych chatach i pytać, kto ma nowe promosy. Odwalcie się popaprańcy! Nie jestem walnięty! No, w sumie to jestem, choć w nieco inny sposób. Spędzam dużo czasu w studio, co sprawia, że jestem świrem. Sęk w tym, że gówno mnie obchodzi, co ludzie uważają za „w porzo” w tym tygodniu. Wolę ufać swemu sercu i uszom niż jakiemuś czasopismu. Mogę czytać „Jockey Slut” i mówić „o! 2 Many Djs są zajebiści!”. Tyle, że ich album jest zajebiście beznadziejny! I co najlepsze! Kiedy oni tam kłamią o tym, jak ten album jest świetny – ja uważam, że jest straszny – ludzie go kochają! Taki mam gust. Ty możesz uważać, że album jest świetny. Albo jeszcze lepiej – powiedzą Ci, że Tiga jest gwiazdą tygodnia... Albo coś naprawdę retro... Wiem - album The Rapture to płyta wszechczasów!
Sound Revolt: Proszę, nie! Adam Freeland: Sam wiesz jak jest. Są dwa dobre numery na tej płycie – reszta to pomyje! I to właśnie mówi mi serce, a nie to co okładka „Face”. Ja kieruję się instynktem. Kiedy stoję za deckami, możesz usłyszeć zarówno numery, które mają 5 lub nawet 10 lat, jak i takie, które pierwszy raz słyszysz, bo są nowymi produkcjami Evil 9, Ils lub artystów, których kawałki wydaję, bo mi się podobają. Jakbym zaczął czytać o nowych wydawnictwach i kupował każdy nowy winyl TCR, każdy nowy numer Coombsa czy Botchit, to grałbym taki sam set jak wszyscy wokół.
Sound Revolt: To główny problem. Adam Freeland: Ale dziś nie będziesz znał większości kawałków.
Sound Revolt: Mam nadzieję! Adam Freeland: Nie będziesz znał, bo będą to nowe rzeczy Evil 9 albo moje. Część z nich możesz znać, bo są dobre...
Sound Revolt: Tylko bez Nirvany proszę. Adam Freeland: Mogę Ci trochę podokuczać.
Sound Revolt: No nieee... 30 sekund góra! Adam Freeland: No i to mnie właśnie wkurza! Postaw się na moim miejscu. To mój kawałek i nigdy go w Warszawie nie grałem!
Sound Revolt: Trzeba było go trzymać w bezpiecznym miejscu. Adam Freeland: Nic na to nie poradzę, że ludzie wydają i rozprowadzają nielegalnie moje numery (śmiech). Są trzy różne bootlegi w obiegu.
Sound Revolt: Trzy różne? Adam Freeland: Trzy różne osoby wytłoczyły z tego winyle. Chodzi o to, że ja słyszę „nie graj Nirvany”, tak jakbym zarżnął ten numer na śmierć, a ja go nigdy nie grałem.
Sound Revolt: To, że Ty go nie grałeś nie znaczy, że nie jest ograny. Adam Freeland: No wiem, każdy house’owy didżej na tym pieprzonym świecie to grał, co jest ekstra, bo prezentuje breaki innej publiczności. No dobra! Możesz mieć go dość, jestem w stanie to zrozumieć.
Sound Revolt: Mam przez niego mdłości (śmiech). Adam Freeland: Ale to dobrze. Ten numer wyszedł poza obręb świrów...
Sound Revolt: Co jest dobre? Mdłości? Adam Freeland: Nie, mdłości nie są dobre. Wiesz, o co mi chodzi?
Sound Revolt: No pewnie. Adam Freeland: To dobry numer. Jestem z niego dumny, choć mogłeś go usłyszeć zbyt wiele razy.
Sound Revolt: W istocie m o g ł e m. To samo z „Ride” Luke’a Chable’a. Adam Freeland: Nawet tego nie znam.
Sound Revolt: Też został zarżnięty. Adam Freeland: „Ride”? Nie znam.
Sound Revolt: Oho, chyba kończy nam się czas – jest jeszcze jeden chętny do rozmowy z Tobą. Adam Freeland: To jak? Czy odpowiedziałem poprawnie na Twoje pytania?
Sound Revolt: [Poważnym tonem] Cóż, muszę przyznać, że jestem zadowolony, bo... Adam Freeland: (śmiech)
Sound Revolt: ... wydajesz się być szczery. Adam Freeland: Tylko taki potrafię być. Moja muzyka to ja i jeśli Ci się nie podoba – trudno. Moje produkcje to co innego niż moja działalność didżejska. Przecież gdybym non stop robił to samo, to bym się zanudził na śmierć. Jestem kreatywną istotą! Chcę wyrażać siebie na różne sposoby. Możesz nagrać instrumentalny didżejski album, lecz nie wydobędziesz z niego ekspresji. Chciałem napisać teksty, by wyrazić coś, na czym bardzo mi zależy. Możesz się z tym nie zgadzać. Możesz uważać mnie za hipokrytę, bo „We Want Your Soul” stał się hitem.
Sound Revolt: Jestem podejrzliwy głównie dlatego, że na tym albumie nie ma nic czego dotąd nie słyszałem. Poza tym przekrój przez style – różnorodność kawałków jest tak duża, że wygląda to tak, jakby album miał ukontentować jak największą ilość słuchaczy. Adam Freeland: Gdybym chciał dużej ilości słuchaczy nagrałbym trance’owy album.
[Poprzednia strona][Następna strona] Komentarze[8]
Dodaj komentarz
|