...ciąg dalszy artykułu Sound Revolt: Przecież wiesz o co mi chodzi... Adam Freeland: Ale to są moje korzenie. Wszystkie te piosenki są bardzo osobiste. Słuchałeś tej płyty od początku do końca?
Sound Revolt: Niezupełnie – musiałem omijać „Supernatural” (śmiech). Widzisz, jesteśmy zupełnie inni jeżeli chodzi o... Adam Freeland: Ale to dobrze! Nie wszystkim się musi podobać, to co robię. Ty najwyraźniej jesteś lekko wkurzony faktem, że nie nagrałem kolejnego nu-skoolowego albumu.
Sound Revolt: Nie, nie! Ja nie jestem nu-skoolowym świrem, choć bardzo podobał mi się Twój Essential. Uważam, że to jedna z lepszych rzeczy jakie zrobiłeś. Adam Freeland: Dzięki, lecz Essential powstał na długo po tym jak zrobiłem „Now and Them”. Ten album powstawał na przestrzeni ostatnich czterech lat, podczas gdy mix dla BBC nagrałem zeszłej wiosny. Musisz pamiętać, że didżej ma dużo łatwiej. Mogę sobie wybrać największy rockowy hit – pieprzone Rage Against The Machine czy Bóg wie co innego. Nawet teraz mogę sobie wybrać najlepsze numery spośród moich ulubieńców. W wybieraniu jestem dobry – wiem co jest dobre, więc to biorę. Didżej może stworzyć coś wspaniałego, bo używa talentu wielu osób. Nie jest to więc zwykły talent – to super talent! Podczas gdy przy albumie mówimy tylko o moich umiejętnościach, a to ograniczona ilość. Najwyraźniej moja działalność producencka nie porywa Cię aż tak, jak moje sety, co potrafię zrozumieć. Pewnie jestem lepszym didżejem niż producentem, lecz to dopiero mój pierwszy album.
Sound Revolt: To będzie ich więcej?! (śmiech) Adam Freeland: Jeszcze więcej gówna znienawidzisz! Rzecz w tym, że wszystkie te utwory są bardzo osobiste, lecz jeśli Ci się nie podobają – w porządku. Lecz gdybym siedział tu obok Fatboy Slima z 20 milionami sprzedanych płyt na koncie, to pewnie bym Ci przytaknął. Ale fakty są takie, że sprzedałem więcej kompilacji niż swojego albumu, spędzając nad nim cztery lata, a nie jeden dzień.
Sound Revolt: Możesz mi podać liczby? Adam Freeland: Sprzedaliśmy dotychczas jakieś 15 tys. płyt „Now and Them”. To wcale nie dużo.
Sound Revolt: No nie Adam Freeland: Bo nie jesteśmy pod Sony. Nie skorzystałem z oferty wrzucenia mojego kawałka do reklamy Nike. Jeśli nie jesteś pewien jak wiele mnie ten album kosztował, może powinieneś spróbować posłuchać go jeszcze raz.
Sound Revolt: Jestem pewien do cholery! Adam Freeland: (śmiech) Ten album funkcjonuje na różnych płaszczyznach. Jestem naprawdę zadowolony z produkcji. Nie chciałem nagrać dziesięciu breakowych numerów – to nuda!
Sound Revolt: Nie mówię tu o breakowych numerach. Podam przykład – Nils Noa... Adam Freeland: Kto?
Sound Revolt: Nils Noa – szwedzki didżej. Nagrał Essential. Gra house, tech-house – trochę jak Zabiela. Współtworzy także grupę Bermuda Triangle. Grają elektronikę z wokalami i żywymi instrumentami. Bardzo podobał mi się ich album „Mooger Fooger” – jest spójny i nastrojowy. Nie poczułem tego samego przy „Now and Them”, bo jestem tam mydło i powidło. Podobny problem miałem z jednym z albumów Tricky’ego – „Blowback” Adam Freeland: Uwielbiam tę płytę!
Sound Revolt: Jest w porządku, lecz gryzie mnie jedna rzecz – tam jest wszystko. Każdy numer z innej parafii – brak jakiegoś nastroju. Są tam dobre kawałki... Adam Freeland: Jedną z rzeczy, z których jestem dumny jest spójność mojego albumu – jego płynność. Ty najwyraźniej jej nie złapałeś (śmiech). Ale ta różnorodność numerów właśnie trzyma w napięciu od początku do końca. Wszystkie kawałki są inne.
Sound Revolt: Najśmieszniejsze jest to, że większość z nich nawet mi się podoba. Adam Freeland: Czyli nie podoba Ci się to, jak album płynie?
Sound Revolt: Nie, zrozum! Zacząłem naszą rozmowę na wyższym poziomie nielubienia Twojej płyty. To była tylko poza, żeby wyciągnąć coś z Ciebie. Ja nie narzekam... Adam Freeland: Ale ludzie narzekają. Nu-skool breakowcy...
Sound Revolt: Nie no, nie podoba mi się, ale przecież nie jestem z Ku Klux Klanu na miłość boską! Adam Freeland: (śmiech) No tak. Najwyraźniej ludzie rozmawiają o tej płycie, co jest świetne, choć puryści mówią „o, tu są wokale. Wokale są tanie”
Sound Revolt: Ale ja kocham wokale! Byłem nawet wokalistą. Adam Freeland: Coż, ja nie śpiewam. Nie jestem BT, nie będę śpiewał na własnej płycie. Chociaż w sumie krzyczę na „We Want Your Soul”. Ale dalej się nie posunąłem.
Sound Revolt: Naprawdę? Adam Freeland: Chórek to ja. W każdym razie – udało Ci się – wyciągnąłeś ze mnie co nieco.
Sound Revolt: I kocham Infusion! Adam Freeland: Są zajebiści! Na pewno spodoba Ci się – no nie na pewno – nowa płyta Evil 9. Będzie niesamowita!
Sound Revolt: Czekam z niecierpliwością. Dzięki za rozmowę! Adam Freeland: Miło było Cię poznać. Mam nadzieję, że spodoba Ci się to, co dziś zagram.
Koniec | Autor: Łukasz Napora | | Zdjęcia: web | | Data: 17 stycznia 2004 | | Miejsce: Warszawa, klub Punkt | [Poprzednia strona] Komentarze[8]
Dodaj komentarz
|