Switch to English versionStrona główna serwisuArtykułyWywiady z producentami i didżejamiRecenzje CD i winyliNowe wydawnictwaProducenci i didżejeImprezy, na które warto się wybraćForum dyskusyjneSety didżejskie do pobraniaGaleria zdjęćSłownik Pojęć ElektronicznychStopka Redakcyjna
Wywiad z Matthew Dekayem

...ciąg dalszy artykułu

Sound Revolt: Więc to jednak będzie coś innego od Twoich produkcji solowych?
Matthew Dekay: Nie tak całkiem innego. To będzie coś na kształt „Higher Thoughts”, ale z dobrymi wokalami. Mamy gotowy numer, który ludzie postrzegają jako połączenie progressive house’u i Coldplay, ale jest bardziej komercyjny.
Różnica polega na tym, że na scenie nie gramy pięciominutowych utworów, tylko non-stop przez godzinę.

Sound Revolt: Łączycie żywe bębny z muzyką elektroniczną?
Matthew Dekay: Perkusista robi także beat elektroniczny. Jednak to ja robię główną warstwę rytmiczną i loopy, a perkusista doprawia to nieco, by stworzyć bardziej organiczne brzmienie. Prócz tego gram na klawiszach, a mój basista jest geniuszem. Mieszamy sporo różnych dźwięków. Odniesiemy sukces!

Sound Revolt: Masz już wydawcę?
Matthew Dekay: Rozmawiamy z kilkoma potentatami w branży...

Sound Revolt: Jak EMI?
Matthew Dekay: EMI jest na naszej liście. Wiesz, jesteśmy raczej po stronie muzyki pop, jednak chcemy wyznaczyć dla niej nowe standardy.

Sound Revolt: A jak Ci się podoba piosenka Puffa Daddy’ego z WMC?
Matthew Dekay: Zacznę od tego, że kiedy usłyszałem o projekcie nie słysząc jeszcze muzyki, to pomyślałem, że to może być ciekawy krok w rozwoju nie tylko muzyki house, ale i R’n’B i hip-hop. Chyba mu nie wyszło. House’owa strona numeru jest dziecinna i błaha. My zrobimy z zespołem coś dużo lepszego.

Sound Revolt: Zobaczymy. Jestem naprawdę ciekaw jak to wypadnie na żywo.
Matthew Dekay: W zespole jest sporo energii. Kiedy patrzę na Faithless, ta energia w nich jest oszałamiająca, ale nie podoba mi się akustyczny bębniarz. Przez niego ginie cała idea muzyki house, która stała się wielka właśnie dzięki energii elektronicznych beatów! O to przecież chodzi w tej muzyce! Akustyczny perkusista nie jest w stanie tego zagrać, więc myślę sobie, że bez niego mogliby brzmieć lepiej. Bębny, to nasz silny punkt.

Sound Revolt: Wydawałeś dla wielu wytwórni, jak choćby Deep, One Star, Lowriders, ale ciągle chcesz prowadzić swoją własną, Dekay Records. Dlaczego artyści zakładają swoje labele?
Matthew Dekay: Bo to dobry sposób, żeby promować młodych, utalentowanych muzyków.

Sound Revolt: A nie Matthew Dekaya?
Matthew Dekay: Nie, swoje numery mogę wydawać gdzie chcę. Kiedy kończę utwór, mogę go sprzedać wielu różnym wytwórniom, bo wiele z nich interesuje się tym, co robię. Dzięki prowadzeniu własnej wytwórni poszerzam wiedzę o innych artystach. Dużo podróżuję i ciągle spotykam młode talenty – ludzi tworzących na programach typu Reason, czy Logic. Chcę im pomóc wejść stopień wyżej.

Sound Revolt: I przy okazji promować markę Dekay...
Matthew Dekay: Już kilka osób moja twórczość zainspirowała i sami zaczęli tworzyć. Czasami to brzmi jak kopia, ale równie często można w tych utworach dostrzec emocje. Zmierzam do tego, że pomaganie im pomaga również mnie. A w dzisiejszych czasach rzeczywiście najważniejsza jest marka. Oto, dlaczego zajmuję się tyloma sprawami, jak projektowanie odzieży, pisanie muzyki do filmów, reklam, didżejowanie, praca z zespołem, prowadzenie agencji artystycznej. Wszystko to zaczęło się od hobby, więc mam sporo satysfakcji, szczególnie, jeśli da się z tego wyżyć.

Sound Revolt: Jesteś częścią europejskiej sceny muzyki dance, która ciągle się zmienia. Jak, Twoim zdaniem, będzie wyglądać w przyszłości?
Matthew Dekay: Sądzę, że scena dance staje się coraz bardziej profesjonalna. Producenci i DJe są już dzisiaj artystami, a niedługo zajmą miejsce obok wielkich gwiazd muzyki pop, jaką jest choćby Justin Timberlake. Jeśli spojrzysz na Tiesto, zobaczysz, że DJ może być również świetnym artystą. Nie lubię jego muzyki, ale jest doskonałym estradowcem. Śledzę jego karierę od samego początku i jestem zdumiony tym, czego dokonał.

Sound Revolt: Jest zbyt komercyjny.
Matthew Dekay: Już chyba czas, żeby oddzielić komercję od undergroundu. Nie boję się robić komercyjnych numerów, bo dzięki temu uda mi się dotrzeć do większej ilości odbiorców.


[Poprzednia strona][Następna strona]

triangleKomentarze[4]
Dodaj komentarz

Projekt i wykonanie: Sebastian Napora :: Wszelkie prawa zastrzeżone © 2003-2006 Sound Revolt