Switch to English versionStrona główna serwisuArtykułyWywiady z producentami i didżejamiRecenzje CD i winyliNowe wydawnictwaProducenci i didżejeImprezy, na które warto się wybraćForum dyskusyjneSety didżejskie do pobraniaGaleria zdjęćSłownik Pojęć ElektronicznychStopka Redakcyjna
Wywiad z Johnem Digweedem

John Digweed

Dziś spełnią się marzenia wielu Polaków, bo John Digweed wreszcie odwiedzi nasz kraj. Przed tobą kilka słów na kilka chwil przed jego pierwszym występem nad Wisłą.

Sound Revolt: Kto wysunął pomysł, żeby ponownie wydać „Renaissance The Mix Collection”? Jaka była reakcja twoja i Sashy?
John Digweed: Idea wyszła od Geoffa Oaksa (założyciel i szef Renaissace Recordings – przyp. red.). Zarówno ja jak i Sasha uważaliśmy, że ten miks powinien zostać ponownie wydany – biorąc pod uwagę jego popularność i fakt, że ceny oryginałów na aukcjach internetowych dochodziły do 200 funtów.

Sound Revolt: Jak to było naprawdę z tym setem z Bejrutu? Niektórzy twierdzą, że jego „wyciek” nie był przypadkowy – jest to jeden z najlepszych miksów tego roku i mógł okazać się bardzo pomocny w zdobyciu lepszej pozycji w ankiecie „DJ Maga”.
John Digweed: Denerwuje mnie, kiedy moje sety nagrywane są bez pozwolenia – a zwłaszcza, gdy gram dużo niewydanych jeszcze utworów. To oznaka braku szacunku ze strony promotorów. Dobry miks, dobrym miksem – ale może to ja powinienem decydować co wydam, a co nie?

Sound Revolt: Czy ktoś zainspirował cię do „ożywienia” twojej strony domowej? Kto ją redaguje?
John Digweed: To mój własny pomysł, żeby zreorganizować stronę; zainteresować odwiedzających aktualizowanymi na bieżąco wiadomościami odnośnie wydarzeń, wydawnictw i moich audycji na Kiss100.

Sound Revolt: „Stoppage time” to doskonały numer, ale jest coś, co mnie niepokoi – mianowicie jego łudzące podobieństwo do „Knights Of The Jaguar” The Aztec Mystic. Gdzie, twoim zdaniem, przebiega granica między podobieństwem, a plagiatem? Czy często spotykasz się z kradzieżami pomysłów w obrębie sceny elektronicznej? Jeśli tak to czy mimo wszystko zagrasz taki kawałek tylko dlatego, że „dobrze brzmi”?
John Digweed: Rzeczywiście słychać pewne podobieństwo, jednak to w klubie zdaje egzamin. W muzyce w ogóle – nie tylko elektronicznej – zawsze ktoś używa czyichś pomysłów. Zasadniczo to reakcja tłumu świadczy o tym czy kawałek jest dobry, czy nie.

Sound Revolt: Dużo się mówi o SoulSeeku i innych programach p2p. Wielu producentów skarży się, że są okradani, podczas gdy sami nierzadko korzystają z pomocy nielegalnego oprogramowania przy tworzeniu swoich utworów. Co o tym sądzisz? Czy upewniasz się, że utwory wydane na Bedrock Records powstały na legalnym oprogramowaniu?
John Digweed: Nick i ja zawsze kupujemy legalne programy, ponieważ uważamy, że to jest ważne dla rozwoju całej technologii. Jestem gorącym zwolennikiem wymiany plików w Internecie, ale tylko za przyzwoleniem właścicieli praw autorskich. Kiedy odbywa się to nielegalnie, to już naganny proceder. Producenci i wytwórnie musza przecież z czegoś żyć.

Sound Revolt: Dlaczego zdecydowałeś się nagrać kompilację pod szyldem Fabric? Czego możemy się po tym wydawnictwie?
John Digweed: Fabric to jeden z najlepszych klubów na świecie, a ten miks to taka mała demonstracja tego jak wyglądają moje sety, kiedy tam gram. Naprawdę jestem z tej płyty zadowolony i jak do tej pory reakcje na nią są bardzo dobre.

Sound Revolt: Jesteś jednym z ostatnich didżejów, który gra taki progressive house do jakiego przywykliśmy. Część prog poszła w stronę melodii, część w techniczne klimaty. Co sądzisz o tych zmianach? Jak myślisz, w jakim kierunku pójdziesz ty sam? Co z Bedrock?
John Digweed: Najpierw zdefiniuj progressive house. Nie gram progressive house – gram house. Słuchając moich audycji lub setów łatwo się przekonać, że niewiele jest tam nagrań, które określiłbym jako progressive house. Ja w ogóle nie lubię szufladkowania.


[Następna strona]

triangleKomentarze[4]
Dodaj komentarz

Projekt i wykonanie: Sebastian Napora :: Wszelkie prawa zastrzeżone © 2003-2006 Sound Revolt