Switch to English versionStrona główna serwisuArtykułyWywiady z producentami i didżejamiRecenzje CD i winyliNowe wydawnictwaProducenci i didżejeImprezy, na które warto się wybraćForum dyskusyjneSety didżejskie do pobraniaGaleria zdjęćSłownik Pojęć ElektronicznychStopka Redakcyjna
Wywiad ze Stevem Lawlerem

...ciąg dalszy artykułu

Sound Revolt: Z takim podejściem możesz wcale nie zauważać, że świat idzie do przodu.
Steve Lawler: Ostatnią osobą, która zorientuje się w jakichkolwiek zmianach będę ja.

Sound Revolt: (śmiech)
Steve Lawler: Wydaje mi się, że ja inaczej słyszę swoje płyty. W studiu odbieram kawałek na swój sposób, lecz potem, lecz gdy słyszę jakiś utwór w miksie, który nagrałem, to brzmi on inaczej. Myślę, że inni odbierają, to co gram inaczej niż ja.

Sound Revolt: A wracając do zatracania się na imprezie? Jak idzie twoim Harlem Nights?
Steve Lawler: Te noce są zdumiewające! Od zawsze rosły w siłę, a teraz wchodzimy w trzeci rok z niezmiennie nabitym klubem. To zawsze są wyjątkowe imprezy ze wspaniałą atmosferą. Jak dla mnie to najlepsze noce w Wielkiej Brytanii. Ludzie na nich szaleją.

Sound Revolt: Czy Birmingham (rodzinne miasto Steve’a – przyp. red.) ma ci za złe, że organizujesz je w Londynie?
Steve Lawler: Chyba ma, lecz pieprzyć to. Rzecz w tym, że w Birmingham w odróżnieniu od Londynu nie ma wystarczająco dużej sceny, którą mógłbym nakarmić.

Sound Revolt: Czy imprezy wszystkich największych didżejów cieszą się powodzeniem? Chodzi mi o to, czy głównym magnesem Harlem Nights jest Steve Lawler?
Steve Lawler: Nie, w żadnym wypadku. 80% publiki Harlem Nights to ci sami ludzie, którzy przyszli w poprzednim miesiącu. W klubie panuje naprawdę przyjazna atmosfera, bo ludzie widzą znajome twarze, znają się nawzajem. Przestępują próg gotowi na świetną zabawę i to wszystko. Ja sam czuję się tam jak część publiki. Kojarzę wiele twarzy i mam wrażenie, że impreza jest u mnie w sypialni, tyle, że dużo większej.

Sound Revolt: Czytałem, że Andy Smith grał u ciebie.
Steve Lawler: Owszem. Jest rezydentem tylnej sali.

Sound Revolt: Jaki on jest? Nigdy nie miałem przyjemności widzieć ani słyszeć go w akcji poza oczywiście występami Portishead.
Steve Lawler: Jest bardzo dobry. Eklektyczny, nietypowy, funky i sutenerski. Jego styl jest bardzo obskurny i świetnie wpasowuje się w ten czerwony, zadymiony pokój.

Sound Revolt: Czy nadal grasz na Harlem Nights po 6, 7 godzin?
Steve Lawler: 5 do 6.

Sound Revolt: A co u Harlem Records? Widziałem Shmuela Flasha w kolejce. Jak malują się przyszłe wydawnictwa?
Steve Lawler: Bardzo różnorodnie. Harlem Records skoncentruje się na wielkich klubowych hitach, podczas gdy Harlem Tracks zejdzie do podziemi. Plan wydawniczy jest już ustalony do marca. Jestem bardzo podekscytowany, bo to co będzie wychodzić od tego momentu jest w moim odczuciu dużo lepsze, od tego co wydawałem w przeszłości.

Sound Revolt: Zaczynając od „Highest Of The High” Sinesweeper?
Steve Lawler: Tak, a na Harlem Tracks od utworu zatytułowanego “The Beat Is There”. Te dwa kawałki to właśnie nowa twarz wytwórni.

Sound Revolt: Czytałem gdzieś – nie wiem czy to oficjalne wieści – że granie zaczęło cię już męczyć. Że chcesz już trochę się usunąć w cień. Czy to prawda?
Steve Lawler: Że zaczynam się męczyć? Skądże! Prasie przy kilku okazjach mówiłem jedynie, że próbuję znaleźć czas w kalendarzu by zmniejszyć częstość grania i skończyć wreszcie swój album. Żebym mógł się w końcu skoncentrować na zrobieniu sześciu kolejnych utworów. To mój osobisty cel.

Sound Revolt: Czy uważasz, że DJ czy producent bez albumu autorskiego to kariera niepełna? Pod względem artystycznym to chyba najważniejsze dzieło.
Steve Lawler: Tak. Dla mnie to sposób artystycznego wyrazu. Jako DJ mogę się wyrażać tylko do pewnego stopnia, bo większość muzyki, którą gram pochodzi od innych ludzi. I pomimo, że edytuję wiele rzeczy i sposobem miksowania wpływam na ich brzmienie, to i tak mogę osiągnąć tylko pewien pułap kreatywności i spełnienia. Gdy piszę utwory na własny album, osiągam to wszystko. To bardzo twórcze i satysfakcjonujące.

Sound Revolt: A jak postępy w pracy?
Steve Lawler: W tym momencie mam 6 utworów, ale nie użyję ich wszystkich, bo to imprezowe kawałki, a ja chcę się teraz skoncentrować na stonowanych akcentach, które dopełnią album.


[Poprzednia strona][Następna strona]

triangleKomentarze[0]
Dodaj komentarz

Projekt i wykonanie: Sebastian Napora :: Wszelkie prawa zastrzeżone © 2003-2006 Sound Revolt