 Jeśli interesują Cię intymne kulisy kontaktów Grega z Johnem Digweedem lub chcesz wiedzieć, jak swym mailem przykuć uwagę ulubionych producentów – ta lektura jest dla Ciebie. Oto co duet zdradził nam na kilka chwil przed piorunującym, pięcioipółgodzinnym godzinnym setem Benza w warszawskiej Klatce. Sound Revolt: Jak wygląda scena w Kanadzie? Benz & MD: (Greg) Wydaje mi się, że jest coraz lepiej. Szczególnie jeżeli chodzi o producentów.
Sound Revolt: Shiloh... Benz & MD: (Greg) Micah, Luke Fair, Max Graham. Poza tym mamy też kilka naprawdę dobrych klubów w Montrealu i Toronto. (Marco) Myślę, że wielu naszych rodaków powiedziałoby ci, że 3, 4 lata temu to było naprawdę coś. Wszyscy chodzili do klubów i było wspaniale. My pochodzimy z mniejszego miasta. Nie jesteśmy z Toronto.
Sound Revolt: Jesteście z Londynu (w Ontario – przyp. red.). Benz & MD: (Marco) Tak! (śmiech) W każdym razie – w Montrealu czy Toronto jest niesamowicie ilekroć tam nie pojedziesz. Scena kwitnie, a muzyka odradza się w dużej mierze dzięki progressive i wracającym do łask melodiom.
Sound Revolt: Melodie... Nie macie wrażenia, że progressive znów zmierza w ślepy zaułek? Tak jak to było z jego ciemnym wcieleniem. Pojawia się mnóstwo nudnych i wtórnych produkcji. Benz & MD: (Marco) Chyba w każdej dziedzinie życia mamy do czynienia z fuszerką wynikającą z faktu, że wiele osób zajmuje się tym samym. Jeśli jako producent masz to na uwadze i nie chcesz, by twoja muzyka brzmiała jak wszystko inne, to będziesz się starał tworzyć coś nowego. Tego próbujemy się trzymać. Rzeczywiście słyszymy teraz sporo rzeczy, które brzmią tak samo, ale z drugiej strony wciąż jesteśmy zalewani niesamowitymi rzeczami.
Sound Revolt: Jak wygląda wasza praca w studiu? Kto robi co? Benz & MD: (Greg) To zależy czy robimy oryginalną produkcję czy remiks, lecz zazwyczaj ja zaczynam od beatu. Potem ślę to do Marco, który tworzy melodie i tym podobne. (Marco) Spotykamy się raz w tygodniu. Zwykle w czwartek.
Sound Revolt: Czwartek to dzień, w którym ja zwykle się upijam. Benz & MD: (śmiech)
Sound Revolt: Można zaczynać, bo weekend za progiem. Benz & MD: (Marco) (śmiech) Dokładnie! Czasem kawałki rodzą się podczas improwizacji w studiu. Tak z grubsza powstają główne części utworu, które potem tniemy i mamy niemal gotową całość. O 6 rano musimy kończyć, bo każdy z nas pracuje. W tygodniu ślemy utwór między sobą w te i z powrotem, edytując to i tamto. Obaj mamy studio w domu. Teraz nie narzekamy na nadmiar wolnego czasu, bo spływają propozycje remiksów i czasem pracujemy nad dwiema, trzema produkcjami jednocześnie.
Sound Revolt: Wspomnieliście o pracach. Marco – ty masz Velocity Studio. A Greg? Benz & MD: (Greg) W dni powszednie pracuję w firmie mojego ojca.
Sound Revolt: Co dokładnie robisz? Benz & MD: (Greg) Zarządzam sklepem spożywczym. Takie tam pierdoły.
Sound Revolt: Więc didżejowaniem nie sposób związać końca z końcem? Benz & MD: (Greg) Nie, jeszcze nie. (Marco) Pochodzimy z mniejszego miasta, w którym niewiele się dzieje.
[Następna strona] Komentarze[0]
Dodaj komentarz
|