Switch to English versionStrona główna serwisuArtykułyWywiady z producentami i didżejamiRecenzje CD i winyliNowe wydawnictwaProducenci i didżejeImprezy, na które warto się wybraćForum dyskusyjneSety didżejskie do pobraniaGaleria zdjęćSłownik Pojęć ElektronicznychStopka Redakcyjna
Wywiad z Nickiem Warrenem

...ciąg dalszy artykułu

Sound Revolt: Wiem, ale spędziliście razem 8 lat. Czy jest profesjonalistą?
Nick Warren: Żarty, żartami, ale naprawdę świetnie się spisał, opiekując się nami. Tyle, że potem dotarliśmy do momentu, gdzie potrzebowaliśmy profesjonalnego managementu.

Sound Revolt: A czym ojciec Jody’ego zajmuje się na co dzień?
Nick Warren: Zawsze był związany z muzyką, ale raczej z kapelami rockowymi.

Sound Revolt: O to właśnie mi chodziło, pytając, czy jest profesjonalnym managerem.
Nick Warren: Żaden manager nie jest profesjonalistą. Te dwa słowa nie idą w parze.

Sound Revolt: (śmiech). A co z muzyką filmową, którą mieliście stworzyć wraz z Jodym?
Nick Warren: Nigdy do tego nie doszło, bo umowa była niekorzystna.

Sound Revolt: Czy WOW to twoje główne zajęcie? Nie masz własnej strony typu nickwarren.com.
Nick Warren: Nie, ale to się zmieni w ciągu kilku tygodni. Zawsze mówiłem, że jestem DJ-em, robiącym kawałki i właśnie tak siebie widzę. Zespół jest równie ważny jak DJ-owanie, ale proporcje rozkładają się dokładnie pół na pół.

Sound Revolt: To dlaczego nie miałeś własnej strony przez tak długi czas?
Nick Warren: Byłem zbyt leniwy. Nie widziałem sensu, bo przecież miałem stronę Way Out West, a moja biografia była też na witrynie Excession. Mój manager mówi, że muszę sobie sprawić swoją, ale tak naprawdę to jestem zbyt skąpy, żeby za to płacić.

Sound Revolt: Jakie relacje łączą cię z ludźmi z Global Underground? Robisz dla nich już 6. kompilację.
Nick Warren: Byłem z nimi od samego początku, a ja jestem bardzo lojalną osobą. Byli dla mnie dobrzy i z wzajemnością. Wielu artystów zrobiło płyty dla GU, a potem niesieni sukcesem tych albumów, woleli wydawać na własną rękę. Ja jestem w 100% zadowolony z współpracy z Global Underground. No i niespodziewanie poprosili mnie o nagranie kolejnej płyty (śmiech).

Sound Revolt: A co powiesz tym, którzy narzekają na ten wybór na forum wytwórni?
Nick Warren: Cóż... jak by na to nie patrzeć, to te 6 jęczących osób nijak się ma do 70 tys. sprzedanych kopii „Reykjavik”. To jest biznes. Na forach są osoby, mówiące, że James Zabiela powinien mieć album na GU, tyle że GU celuje w minimum 50 tys. kopii, a prawda jest taka, że JZ nie osiągnąłby tego pułapu. Równałoby się to utracie pieniędzy i w efekcie całego interesu. A co do forum GU. Kiedyś jakiś koleś napisał bardzo krytyczną recenzję „Reykjavik”, po czym kilka wątków później przyznał się, że jeszcze nie słuchał tej płyty, więc...

Sound Revolt: A jak oceniasz „Involvera”?
Nick Warren: Jest fantastyczny! Uważam go za najlepszy album od czasu „Ibizy”. To rzadka umiejętność robić kompilacje, których świetnie się słucha w dom a Sasha to potrafi. To bardzo sprytny facet. Nie zawsze podoba się masom i jak inni DJ-e jest tylko człowiekiem i zdarzy mu się zagrać słaby set, ale jego kompilacje są zawsze niezrównane.


[Poprzednia strona][Następna strona]

triangleKomentarze[0]
Dodaj komentarz

Projekt i wykonanie: Sebastian Napora :: Wszelkie prawa zastrzeżone © 2003-2006 Sound Revolt