...ciąg dalszy artykułu Sound Revolt: Właśnie chciałem to powiedzieć. O ile dobór utworów jest niemal doskonały, to o miksowaniu trudno powiedzieć to samo. Miejscami łączysz dwie melodie, co w efekcie daje totalny bałagan. Desyn Masiello: Tak, kilka przejść rzeczywiście ciężko siada na uchu. Wszystko przez ten pośpiech. Gdybym miał więcej czasu, pewnie skróciłbym kilka miksów, albo może nawet zmienił kolejność utworów. Ale jak jesteś uwalony drugami, to brzmi to całkiem dobrze.
Sound Revolt: Trudno zaprzeczyć! [śmiech] Desyn Masiello: Robię też błędy gdy gram na żywo, co pewnie wychwycisz. Ale kiedy skończyłem CD i przesłuchałem całość, to powiedziałem sobie „Oto jak miksuję!”.
Sound Revolt: Więc Twoją mocną stroną jest dobór kawałków, nie miksowanie? Desyn Masiello: Zaraz, poczekaj. Potrafię zagrać dobrze całą noc. Inaczej sprawa ma się z kompilacją, gdzie wybierasz 12 ulubionych numerów, które są jak puzzle i muszą być właśnie te. Czasami nie pasują do siebie i trzeba wepchnąć je na siłę. Kiedy masz trzy godziny jest dużo łatwiej, bo możesz wszystko rozłożyć w czasie. Kiedy masz godzinę to naprawdę jest kłopot.
Sound Revolt: Jak z taką muzyką udawało Ci się grać przed Johnem Digweedem? Desyn Masiello: Było bardzo trudno. On jest wielkim DJ-em, jednym z najlepszych na świecie, więc patrzyłem na niego z dołu i czułem, że nie potrafię być sobą. Bo kiedy jestem sobą, to chcę, żeby ludzi kompletnie poniosło, a w tym przypadku nie mogłem sobie na to pozwolić. To byłby brak szacunku. Musiałem więc mocno trzymać konie na wodzy grając przed Johnem. Lubię grać warm-upy, ale zbyt często tego nie robię.
Sound Revolt: Narzekał kiedyś na Ciebie? Desyn Masiello: Tak, raz [śmiech]. To było w Nowym Jorku, gdzie grałem za wcześnie zbyt ostro. Nie narzekał, tylko przyszedł i rzucił „możesz dać trochę na luz”? Przez większość czasu jest bardzo kulturalny. I bardzo zabawny.
Sound Revolt: Zabawny? Widziałeś go kiedyś, żeby się uśmiechał kiedy gra? Desyn Masiello: Kiedy gra - nie. On się bardzo mocno koncentruje na tym co robi.
Sound Revolt: Więc Ty, showman, przeciwko Johnowi Pomnikowi. Ciągle nie mogę sobie wyobrazić jak to mogło się sprawdzać. Desyn Masiello: Raz powiedział, że wprawiam go w zakłopotanie, bo za każdym razem gram zupełnie inaczej. A ja po prostu ciągle szukałem właściwego sposobu, żeby dobrze przed nim wypaść. I wątpię, żeby mi się to udało. Ale jest świetnym facetem, ciągle robi kawały.
Sound Revolt: Zdradź nam coś. Desyn Masiello: Miałbym problemy [śmiech].
Sound Revolt: Wiesz jak John przedstawiał Cię w Kiss 100? Powiedział, że nigdy nie sypiasz, i że ciągle poszukujesz muzyki. Desyn Masiello: On tak myśli. Czasem mnie pyta „Skąd ty bierzesz te wszystkie kawałki?!”.
Sound Revolt: Chciałem Cię spytać o to samo. Dostajesz promosy do skrzynki, czy może chodzisz na zakupy? Desyn Masiello: Po pierwsze, ja naprawdę sypiam. Ale kiedy nie śpię, to szukam płyt. Zbudowałem sieć przyjaciół w Internecie. Wywodzę się ze środowiska komputerowców, więc kiedy Internet startował, to ja od razu byłem użytkownikiem Sieci. Zawsze więc znałem ludzi z całego świata, którzy mieli podobne zainteresowania do moich. Mam przyjaciół didżejów i pracowników sklepów z płytami w każdym państwie na świecie. Wystarczy, że ktoś poda mi tytuł numeru, a ja wezmę kartę kredytową, znajdę go i kupię. Nie mam żadnych pieniędzy, nie mam posiadłości, nie mam auta. Każdego zarobionego w ostatnich pięciu latach pensa wydałem na muzykę. Nic dla siebie, zero na koncie w banku. To jest uzależnienie i jestem opętany.
[Poprzednia strona][Następna strona] Komentarze[2]
Dodaj komentarz
|