...ciąg dalszy artykułu Sound Revolt: A co z tymi wiewiórkami, które podobno poddały Ci pomysł na “Squirreled”? Nic Fanciulli: Tak naprawdę utwór znajdujący się na stronie B – „You Snooze, You Loose”, był pierwszym przygotowanym przeze mnie na tę EP-kę. Był fajny, ale pomyślałem sobie, że potrzebuję jeszcze jednego numeru na godzinę klubowego szczytu. Kawałka, który również znalazłby się na mojej kompilacji. Skończyłem „Squirreled” dopiero dzień przed rozpoczęciem miksowania kompilacji. Muszę przyznać, że naprawdę szczęśliwie się złożyło, że udało mi się zmiksować ją tak, jak wyszło, a zabrało mi to tylko dwa dni.
Sound Revolt: A zatem cała ta historia o wiewiórkach, która była umieszczona na stronie Renaissance, jest wyssana z palca? Nic Fanciulli: No tak, to po prostu pewne określenie, którego używa się w stosunku do niektórych osób na imprezie (śmieje się) i chyba każdy wie, o czym mówię.
Sound Revolt: Jednak nie każdy, jak się okazuje. Chyba trzeba będzie napisać do Renaissance i im to wyjaśnić. OK. Co z Club Class i przenosinami do Londynu? Nic Fanciulli: Zostajemy w Maidstone, jednak sześć imprez Club Class w przyszłym roku odbędzie się w Londynie. Możemy przenieść się tam na stałe i próbować osiągnąć skuces, ale przecież pochodzimy z małego miasta i lepiej czujemy się w Maidstone. Nie chcemy postępować tak jak wszycy. Z drugiej strony, organizujemy te imprezy już od ośmiu lat, więc nowym i ciekawym doświadczeniem będą te próby w Londynie. Zobaczymy.
Sound Revolt: Czy w Maidstone ciągle będziecie grali w klubie Loft? Nic Fanciulli: Nie, wynieśliśmy się stamtąd, ale tak naprawdę nie wiem dokładnie dlaczego.
Sound Revolt: Może jest jeszcze za wcześnie na to, ale czy masz już może jakieś plany co do przyszłorocznego grania na Białej Wyspie lub kontynuacji audycji dla Radio 1? Nic Fanciulli: Na 100% wracam do Space, by grać tam w niedziele. Już prowadziliśmy o tym rozmowy. W tym roku wszystko poszło tak dobrze, że daje to nadzieję na następne cztery-pięć lat. Audycja dla Radio 1 to świetna rzecz, ale dla mnie wcale nie najważniejsza. Co sześć tygodni gram dwie godziny muzyki, którą kocham i zapraszam gości, których szanuję. Nikt nie mówi mi co lub jak mam grać. Świetna praca! Wszyscy didżeje prowadzący tę audycję uprawiają swoje własne style muzyczne. Jeden gra dnb, inny techno, a ja gram szerokopojętą muzykę house. Mamy też specjalną część audycji, która nazywam „po godzinach”, gdzie wybrani didżeje mówią o swoich ulubionych kawałkach, których lubią słuchać właśnie po godzinach. Może to być cokolwiek, poczynając od jazzu aż do głębokiego house’u. Ostatnio gościem był u nas Laurent Garnier. Trochę się denerwowałem, bo jest on trochę takim moim wzorem do naśladowania. Gościł u nas także Lee Burridge - który jest moim dobrym przyjacielem - i Damian Lazarus.
Sound Revolt: Co myślisz o ostatnim secie Damiana przygotowanym dla Kiss100? Nic Fanciulli: Nie słyszałem go. Słyszałem natomiast jego ostatnią kompilację wydaną przez Bugged Out [„Suck My Deck” – przyp. red.] i uważam, że jest świetna.
Sound Revolt: Nic, dziękuję bardzo za rozmowę i do zobaczenia w Los Angeles podczas imprezy Monster Massive, a potem w San Francisco.
Koniec | Autor: Marcin Studziński | | Zdjęcia: Pau | | Data: 25 października 2005 | | Miejsce: Wywiad telefoniczny | [Poprzednia strona] Komentarze[1]
Dodaj komentarz
|