 Slam, czyli Stuart McMillan i Orde Meikle to bez wątpienia jeden z najważniejszych duetów elektronicznych na świecie. Ich albumy i single nieraz zawojowały scenę, nie mówiąc już o ich wytwórni, Soma, bez której trudno sobie wyobrazić sobie dzisiejszą scenę electro/techno. Oto co o twórczości Slam, do powiedzenia miał Stuart, Orde, był głównie skupiony na przysłuchiwaniu się. Sound Revolt: Jesteście kibicami Celtic czy Rangers? Slam: Orde: Celtic! Stuart: Nie jestem miłośnikiem futbolu. W Szkocji tylko dwie drużyny walczą o mistrzostwo, co moim zdaniem jest śmieszne. Ja od zawsze siedzę w muzyce i jakoś nikt nie mógł zrozumieć, że nie kręci mnie piłka nożna.
Sound Revolt: No to w takim razie pytanie do Orde: co sądzisz o polskich piłkarzach? Slam: Orde: Świetni strzelcy! Dobrzy bramkarze! (śmiech)
Sound Revolt: Mamy to. Wiecie, że na waszym miksie „Nightdrive” znaleźli się polscy producenci? Slam: Naprawdę? Którzy?
Sound Revolt: Robert Drewek i Tommie Nevada. Slam: Tak, z Unleashed Records. Świetny label. Niemiecki, zgadza się? Bardzo dobra muza – mam każdy winyl z Unleashed.
Sound Revolt: A nie obawialiście się, że „Nightdrive” dość szybko się przeterminuje? Użyliście kilka bardzo popularnych kawałków. Slam: Byłoby łatwiej wziąć same niewydane kawałki i wprowadzić ludzi w zdumienie, ale zamysł tego albumu był taki, że kompilujemy go przez dłuższą chwilę i wydajemy latem [ostatecznie płyta wyszła 10 października 2005 – przyp. red.]. Są tam, owszem, znane utwory, ale to są utwory wyjątkowe dla nas. Każdy kawałek na tym miksie jest dla nas wyjątkowy. Muzyka bywa widziana jak łatwo psujący się towar i jako DJ staram się zachować element świeżości w swoich setach, ale tą kompilacją chcieliśmy pokazać, co nas kręciło przez mniej więcej rok.
Sound Revolt: Wy – podobnie jak inni artyści – nazywacie swoją muzykę „electronic house”. To house nie był wcześniej elektroniczny? Slam: Był, był, ale cała rzecz w tym, że house i muzyka elektroniczna ciągle muszą wychodzić do ludzi z czymś nowym.
Sound Revolt: A słowo progressvie już się sprało (śmiech). Slam: P to brzydkie słowo. W rzeczywistości ten house jest progresywny, bo się rozwija, ale to określenie zostało użyte i już tu nie pasuje. Uważam jednak, że dziś muzyka jest w lepszej formie niż kiedykolwiek, ze względu na oprogramowanie, które umożliwia produkowanie niemal każdemu. Oczywiście wiąże się to z tym, że na rynku jest mnóstwo chłamu, ale mamy też od groma świetnych rzeczy. Wiele osób znów robi muzykę ze wspaniałych pobudek.
Sound Revolt: To kiedy, myślicie, media znów ogłoszą odkrycie, że muzyka taneczna nie żyje? Slam: Orde: Już jest martwa! Stuart: Ja mam generalnie problem z muzyką taneczną. Ludzie słuchają MTV Dance, znają 5 kawałków i wydaje im się, że wiedzą na czym polega muzyka taneczna. To psuje reputację muzyce elektronicznej, ludziom którzy starają się coś zrobić, którzy ją rozwijają. Przeciętny zjadacz chleba nie widzi tego wszystkiego. Dlatego właśnie mamy undergoundowe kluby, a undergroundowi produenci robią muzykę. Znów wszystko schodzi do podziemia, co ja oceniam pozytywnie.
[Następna strona] Komentarze[1]
Dodaj komentarz
|