![]() |
![]() | ![]() | ![]() | ![]() | ![]() | ![]() | ![]() | ![]() | ![]() | ![]() | ![]() | ![]() | ![]() |
W hotelu ze Stevem Porterem | ||
![]() Nazwisko Steve’a Portera zawsze kojarzyłem z Chrisem Fortierem, który był niejako ojcem chrzestnym jego sukcesu. Poznałem ich obu i przy pierwszych kontaktach spotykało mnie podobne zaskoczenie, wynikające z wcześniejszych wyobrażeń. Nie wiem czemu Chrisa widziałem jako potężnego chłopa a Steve’a jako chłopaczka niewielkiej postury. Przedziwna sprawa, bo jest zupełnie odwrotnie... Sound Revolt: Słyszałem, że musiałem czekać na wywiad w kolejce. Dzwonił Pete Tong? Sound Revolt: Spisałeś sobie wcześniej swoją kwestię? Sound Revolt: (śmiech) To ile utworów zmieściłeś w Essential Miksie? Sound Revolt: Oj, to słabo. Mogłeś się bardziej postarać (śmiech). Sound Revolt: Zabawne jest to, że przez całkiem długi czas twoje kawałki kojarzyłem przede wszystkim z najdłuższymi wybiegówkami (tzw. mix out – końcowa część utworu) w historii. Sound Revolt: Przyznam, że to potężna odmiana. Sound Revolt: Wydaje mi się, że tamte utwory były stworzone pod DJ-ów. Zawsze denerwowałe mnie słuchanie ich na komputerze. Trzeba było wstawać z łóżka, bo „kończy się numer Steve’a Portera i zostały jeszcze 3 minuty”. [Następna strona] |
| Projekt i wykonanie: Sebastian Napora :: Wszelkie prawa zastrzeżone © 2003-2006 Sound Revolt |