Switch to English versionStrona główna serwisuArtykułyWywiady z producentami i didżejamiRecenzje CD i winyliNowe wydawnictwaProducenci i didżejeImprezy, na które warto się wybraćForum dyskusyjneSety didżejskie do pobraniaGaleria zdjęćSłownik Pojęć ElektronicznychStopka Redakcyjna
W hotelu ze Stevem Porterem

Steve Porter

Nazwisko Steve’a Portera zawsze kojarzyłem z Chrisem Fortierem, który był niejako ojcem chrzestnym jego sukcesu. Poznałem ich obu i przy pierwszych kontaktach spotykało mnie podobne zaskoczenie, wynikające z wcześniejszych wyobrażeń. Nie wiem czemu Chrisa widziałem jako potężnego chłopa a Steve’a jako chłopaczka niewielkiej postury. Przedziwna sprawa, bo jest zupełnie odwrotnie...

Sound Revolt: Słyszałem, że musiałem czekać na wywiad w kolejce. Dzwonił Pete Tong?
Steve Porter: Tak, jakieś pół godziny temu. Nagraliśmy intro do Essential Miksu, który zostanie wyemitowany za dwie godziny. To mój pierwszy EM i starałem się brzmieć jasno i treściwie jak to tylko możliwe. Nie chciałem się jąkać albo zaciąć.

Sound Revolt: Spisałeś sobie wcześniej swoją kwestię?
Steve Porter: Wskazuje palcem na kartkę papieru leżącą na stole.

Sound Revolt: (śmiech) To ile utworów zmieściłeś w Essential Miksie?
Steve Porter: 58.

Sound Revolt: Oj, to słabo. Mogłeś się bardziej postarać (śmiech).
Steve Porter: Jasne, jasne. To naprawdę nie są dla mnie żadne zawody. W pewnym sensie wyrywam kartkę z książki Richiego Hawtina albo tradycyjnego podręcznika techno a to oznacza, że niektórych utworów używam tylko jako narzędzi, a niektórych jako pełnych utworów. Ale zdecydowanie skupiam się na tym, żeby od razu przechodzić do sedna. Stąd to moje szybkie tempo. Gdy gram, wolę przechodzić od linii basu do linii basu niż korzystać z fragmentów przeznaczonych do miksowania.

Sound Revolt: Zabawne jest to, że przez całkiem długi czas twoje kawałki kojarzyłem przede wszystkim z najdłuższymi wybiegówkami (tzw. mix out – końcowa część utworu) w historii.
Steve Porter: Wiem, wiem! Dokładnie! To prawdopodobnie dlatego jestem teraz tym kim jestem. Słuchałem swojej starej muzyki i zauważyłem, że jest strasznie rozciągnięta w czasie. Czułem, że mógłbym bardziej zwięźle dochodzić do sedna.

Sound Revolt: Przyznam, że to potężna odmiana.
Steve Porter: Oj tak. Zamiast zwalniać, wolałem przyśpieszyć swoją muzykę.

Sound Revolt: Wydaje mi się, że tamte utwory były stworzone pod DJ-ów. Zawsze denerwowałe mnie słuchanie ich na komputerze. Trzeba było wstawać z łóżka, bo „kończy się numer Steve’a Portera i zostały jeszcze 3 minuty”.
Steve Porter: Absolutnie tak! Dokładnie taki był sens i moje zamierzenie. Czemu by nie zrobić 4-minutowej wybiegówki, żeby móc miksować, miksować, miksować? To było moje motto.


[Następna strona]

triangleKomentarze[3]
Dodaj komentarz

Projekt i wykonanie: Sebastian Napora :: Wszelkie prawa zastrzeżone © 2003-2006 Sound Revolt