...ciąg dalszy artykułu Sound Revolt: Niektórzy mówią, że Hybrid, poza wciąż rosnącą jakością brzmienia i poziomu produkcji, muzycznie nie zmienili się na przestrzeni ostatnich lat. Jak wy postrzegacie swój rozwój artstystyczny? Hybrid: Myślę, że rozwijaliśmy się razem z naszymi gustami muzycznymi. Prawdopodobnie używanie elementów symfonicznych trochę nas zdefiniowało, ale „I Choose Noise“ jest ostatnim albumem, na którym skorzystaliśmy ze smyczków. Przynajmniej na pewien czas. A co do braku zmian – porównaj „Sinequanon“ z pierwszej LP z „Hooligan Spirit“ z ostatniej. Dla mnie one brzmią inaczej.
Sound Revolt: Jesteście geniuszami tworzenia chwytliwych i pięknych melodii - chwytliwych w dobrym tego słowa znaczeniu. Wydaje się niemal, że właściwie każde wasze wydawnictwo to arcydzieło w tym aspekcie. Czy waszą intencją jest wywoływanie określonych emocji czy po prostu nie robicie innych kawałków? Hybrid: Robimy to, co uważamy za dobre. I mam nadzieję, że tworząc „domowe“ albumy inspirowane elektroniką, muzyką filmową, indie rockiem i eksperymentalnym designem dżwięku, remiksując klubowe kawałki dla dość różnorodnej grupy artystów oraz tworząc muzykę filmową, jesteśmy obecni na dość szerokim polu. Mamy własne, konkretne brzmienie, którego używamy i rozwijamy. Przykro mi, jeśli nie jest ono dla ciebie wystarczająco „różnorodne“.
Sound Revolt: Zawsze słuchaliście wielu rozmaitych stylów. Co w tej chwili leży na szczycie waszych półek z płytami? Hybrid: Amon Tobin – Foley Room Cinematic Orchestra – Ma Fleur Burial – Burial Lisa Gerrard – The Silver Tree Trentmoller – The Last Resort Phillip Glass – The Illusionist Soundtrack Grand National – A Drink And A Quick Decision
Koniec | Autor: Łukasz Napora | | Zdjęcia: press shots, myspace, Mate | | Data: 6 czerwca 2007 | | Miejsce: wywiad korespondencyjny | [Poprzednia strona] Komentarze[1]
Dodaj komentarz
|