Switch to English versionStrona główna serwisuArtykułyWywiady z producentami i didżejamiRecenzje CD i winyliNowe wydawnictwaProducenci i didżejeImprezy, na które warto się wybraćForum dyskusyjneSety didżejskie do pobraniaGaleria zdjęćSłownik Pojęć ElektronicznychStopka Redakcyjna
Oliver Huntemann unplugged

Oliver Huntemann

Ludzie zwykle potrzebują elektryków do naprawienia instalacji, kabli, wtyczek itp. Polacy potrzebowali jednego konkretnego elektryka, żeby poprowadził ich do obalenia reżimu komunistycznego. A do czego Niemcy używają swoich elektryków? Znam jednego, który bardzo się przydał przy tworzeniu tamtejszej sceny elektronicznej.

Sound Revolt: Wiedziałeś, że Lech Wałęsa także jest z zawodu elektrykiem?
Oliver Huntemann: (śmiech) Nie, nie wiedziałem. Gdybym się wcześniej zorientował, zaproponowałbym mu wspólne uruchomienie firmy produkującej syntezatory. A może to on zostałby DJ-em a ja prezydentem Niemiec?

Sound Revolt: A my tkwilibyśmy nadal w komunizmie... (śmiech) A co do innych ikon – przyznajesz się do wielbienia Samanthy Fox w przeszłości. Masz jej ostatni album?
Oliver Huntemann: Byłem młody i niewinny. Samantha miała dwa bardzo mocne argumenty, które sprawiały, że jej teledyski były całkiem znośne (śmiech).

Sound Revolt: W studio pracujesz blisko ze Stephanem Bodzinem – jak wygląda wasza kolaboracja?
Oliver Huntemann: Pracujemy razem już od niemal dekady. Stephan to producent, wkręcacz. On wie dokładnie, jak modulować synthy, żeby stworzyć dźwięk, który ja lub my – w zależności od projektu – mamy w głowie. Stephan często mówi, że jestem jak jego nadzorca – ten, kto troszczy się o właściwą aranżację breaków i pomysłów oraz ten, kto wnosi inne spojrzenie i nowe kierunki do naszej muzyki.

Sound Revolt: Stephan nagrywa także solo i pracuje z Thomasem Schumacherem. Muszę powiedzieć, że niektore kawałki sygnowane przez ciebie, Bodzina i Schumachera brzmią bardzo podobnie. Rozumiem, że to ze względu na producencką rolę Stephana.
Oliver Huntemann: Współpracowaliśmy bardzo blisko przez dość długą chwilę, gdy wszyscy mieszkaliśmy jeszcze w Bremie. Wtedy stworzyliśmy tzw. Bremen Sound. Stephan wówczas w ogóle nie występował. Ja i Thomas wracaliśmy z naszych weekendowych występów za deckami niosąc mu nowiny, jaki wpływ na parkiet mają jego utwory. Ja przez swoje doświadczenie wiedziałem, czego potrzebuje kawałek, żeby mógł głeboko poruszyć tłum i tak zaczęliśmy tworzyć typowie bremeńskie brzmienie wytwórni Plantage 13.


[Następna strona]

triangleKomentarze[0]
Dodaj komentarz

Projekt i wykonanie: Sebastian Napora :: Wszelkie prawa zastrzeżone © 2003-2006 Sound Revolt