Damian Lazarus

  • Autor: Adam Słowiński
  • Zdjęcia: press shots
  • wywiad korespondencyjny, 18.07.2008


Co roku zjeżdzasz cały świat jako DJ... Masz jakieś ulubione sceny? Mam na myśli całokształt, czyli kluby, DJ-ów, producentów i ludzi.

Ja po prostu jeżdżę od miasta do miasta, spaceruje sobie, dobrze się bawię, wygłupiam się i poznaje świetnych ludzi na imprezach. Nie mam żadnych swoich ulubionych. Wszędzie się po prostu dobrze bawię.

Czy przeszło ci przez myśl, żeby już nie walczyć o label po bankructwie kolejnego dystrybutora? Co cię zmotywowało, żeby ciągnąć to dalej?

Szczerze mówiąc, to miałem takie myśli. Był to 3 dystrybutor, który padł odkąd założyłem wytwórnię 5 lat temu i tym razem straciliśmy obrzydliwą ilość pieniędzy. Wziąłem sobie wolne, przemyślałem wszystkie możliwe warianty i pewnego dnia zdecydowałem, że kocham prowadzenie wytwórni na tyle, że zrobiłbym wszystko, aby Crosstown Rebels nadal istniało. My nie jesteśmy tylko labelem... jesteśmy niesamowitą rodziną, w której wydawanie płyt, robienie muzyki i niesamowitych imprez jest tym, co nas wszystkich łączy. Koniec końców stanąłem przed prostym wyborem – albo kontynuuje wydawać wyjątkową muzykę robioną przez wyjątkowych ludzi, albo pakuje się myśląc tylko i wyłącznie o sobie. I tym sposobem znów jesteśmy w grze na kolejną rundę.

Czego można oczekiwać po Rebelsach w 2008 roku? Jakieś specjalne plany? Nowi artyści?

Nowa energia zawładnęła Rebelsami ostatnio – nowi artyści, nowi graficy i nowa strona internetowa... Chciałem, żebyśmy wrócili z mocnym uderzeniem, ze świeżym wizerunkiem, oraz równie świeżym samopoczuciem. Jak wiadomo, najważniejsza jest muzyka - reszta to tylko ładne opakowanie. Ale ludzie tacy, jak David Terranova, który dołączył do ekipy i pomaga nam w tworzeniu filmików Rebel Rave, to symbole kreatywności, które otaczają nas w tej chwili Zleciłem nowym artystom zaprojektowanie specjalnych okładek na najbliższe 4 wydawnictwa, które, gdy się je razem połączy, będą tworzyły jedyne w swoim rodzaju dzieło. Jeśli chodzi natomiast o stronę muzyczną, to podpisałem niedawno kontrakt z Riz Mc, który właśnie grał na Glastonbury, a wcześniej supportował Massive Attack na Meltdown. Będzie zapewne o nim głośno. Mamy również w planach nowe projekty autorstwa Setha Troxlera, Johna Keysa, Luke'a Solomona oraz Jennifer Cardini. W tym roku również wydamy albumy Jamiego Jonesa, oraz Butane'a.

Czy RebelOne wciąż będzie istniało, czy cyfrowy sublabel zajmie jego miejsce?

Niebawem ruszy CDR (Crosstown Digital Rebels). Pierwszym wydawnictwem będzie „Panic” Jamiego Jonesa w remiksie Bass Clef. Na początku kawałki spod szyldu CDR będą dostępne na www.crosstownrebels.com, a dopiero później na Beatporcie. Jeszcze nie zdecydowałem, co zrobić z RebelOne szczerze mówiąc. Ta wytwórnia odnosiła spore sukcesy, ale jak można się domyślać mieliśmy sporo roboty z całą resztą.

Wciąż grywasz z winyli? Jeśli tak, to jak dużo?

Tak, wciąż kocham winyl i zawsze będę kochał. Grywam mniej więcej 50/50 winyle i CD. Zbieram czarne płyty całe życie i nie mam w planach zaprzestania w najbliższym czasie.

Czy coraz ciężej jest znaleźć dobrą muzykę w porównaniu do czasów sprzed cyfrowo-laptopowej rewolucji? Czy naprawdę jest więcej kiepskiej muzyki?

Coraz łatwiej znaleźć dobrą muzykę na winylach, z kolei przesłuchanie setek mp3-ek tygodniowo staje się prawdziwym koszmarem.

Gdzie widzisz undergroundową muzykę taneczną za 10 lat?

Jak dobrze pójdzie, to małpy będą nas obserwowały na księżycu, bo będą nas uważać za strażników kosmicznego funku.

Kiedy zrodził się pomysł na Lazpod?

Pewnego dnia doszedłem do wniosku, że ludzie nie mają wiele okazji do posłuchania najlepszej nowej muzyki tanecznej i jeszcze mniej możliwości do posłuchanie dziwnej, dziwacznej i mało znanej muzyki. A o audycjach, w których łączy się jedno i drugie można zapomnieć. Postanowiłem więc sam taką stworzyć.

Jesteś zadowolony z dotychczasowej reakcji ludzi? Ile czasu spędzasz na przygotowaniu każdej z części?

Kocham Lazpod. Dla mnie to prawdziwa frajda. Miałem już trochę doświadczenia radiowego dzięki Kiss FM i paru stacjom pirackim, ale Lazdpod traktuje jak własne dziecko. Codziennie myślę o Lazpodzie - robię notatki, wypełniam foldery z muzyką, wyszukuje informacji na temat muzyki i poszczególnych tracków. Przed nagraniem audycji przygotowuję się kilka dni, później poświęcam parę godzin na nagranie. Ostatnia liczba odbiorców to 40.000, co jest imponujące, ponieważ nie było właściwie żadnej reklamy. Więc tak, jestem zadowolony póki co.

Wciąż nie myślisz o zostaniu producentem?

Od półtora roku siedzę potajemnie w studiu z bardzo interesującymi ludźmi. Jestem bliski ukończenia prac nad moim debiutanckim albumem i mam nadzieję (pod warunkiem, że dobrze będę zorganizowany i czas mi na to pozwoli), że będzie on wydany w marcu lub kwietniu, a pierwsze owoce moich prac będzie można usłyszeć już w listopadzie. Jestem bardzo podekscytowany tym projektem. Co prawda również się trochę denerwuje, ale myślę, że czas najwyższy abym pokazał, co potrafię również jako artysta, nie tylko DJ.

Ulubiony producent w tej chwili?

Simon Jeffes z Penguin Café Orchestra, który niestety już nie jest z nami.

Ulubiony kawałek pop wszechczasów?

Mam ich wiele, ale jeden, który przychodzi mi na myśl, to „It Must Be Love” Madness.

Ostatni raz jak się upiłes na imprezie i zrobiłeś coś głupiego?

Nie pije aż tak dużo... No i nigdy nie jestem głupi (czasem tylko trochę głupawy).


icon Wasze komentarze (0)



Nie ma jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy!

Link icon Linki









Użyj RSS w celu powiadamiania o nowych artykułach.



Adres:

Łukasz Napora
Skrytka 218
00-950 Warszawa 1


e-mail: info(at)soundrevolt.com

©2003-2008 Sound Revolt, wszystkie prawa zastrzeżone. Ograniczenie odpowiedzialności i prawa autorskie