Switch to English versionStrona główna serwisuArtykułyWywiady z producentami i didżejamiRecenzje CD i winyliNowe wydawnictwaProducenci i didżejeImprezy, na które warto się wybraćForum dyskusyjneSety didżejskie do pobraniaGaleria zdjęćSłownik Pojęć ElektronicznychStopka Redakcyjna
Wywiad z Jamesem Holdenem

...ciąg dalszy artykułu

Sound Revolt: W takim razie koniecznie! A Gwill Morris?
James Holden: On jest teraz wziętym lekarzem, co jest całkiem niezłym zajęciem, więc nie zamierzam go od tego odwodzić. Ale chciałbym z nim jeszcze kiedyś pracować, bo jest świetnym facetem. Kolejny powód, żeby odpuścić didżejowanie.

Sound Revolt: A coś zupełnie nowego? Coś o czym nie wiem?
James Holden: Cóż, nic skończonego nie mam (śmiech).

Sound Revolt: W połowie drogi, tak? (śmiech).
James Holden: Myślę, że w przyszłym roku zrobię coś w innym gatunku muzyki - nie do tańca, ani do klubów. Mam też gotowy numer techno. Na marginesie - wielu didżejom grającym techno przypadły do gustu pierwsze wydawnictwa Border Community, co jest całkiem fajną sprawą. Moje horyzonty muzyczne zawsze wykraczały poza progressive, ale dopóki tkwiłem w Silver Planet, musiałem robić to, czego ode mnie chcą.

Sound Revolt: Ile trwał kontrakt z Silver Planet?
James Holden: Trwałby wieczność, gdybym nie znalazł adwokata (śmiech).

Sound Revolt: Czy to prawda, że napisałeś własny engine do Buzza? (darmowa aplikacja do tworzenia muzyki - przyp. aut).
James Holden: Jest takie oprogramowanie, które pomaga mi robić różne sztuczki, ale używam tego samego Buzza, co wszyscy.

Sound Revolt: Więc to tylko plotki...
James Holden: (śmiech). Wraz z kilkoma przyjaciółmi planujemy otworzyć firmę piszącą oprogramowanie. Nie do produkcji, lecz do didżejowania. Coś jak miksujący laptop, ale zupełnie różny od Final Scratch. Final Scratch jest chyba trochę przeceniany.

Sound Revolt: Leon: Widzieliśmy jak to działa tylko przez pięć minut, kiedy Yunus u nas grał. Potem laptop się zaciął. Udało mu się zagrać z niego jeden numer.
James Holden: Cholera, nie bardzo to rozumiem, bo jak masz Final Scratch, to grasz z laptopa, ale za pomocą Technicsa. Przy okazji, według mnie CDJ1000 nadaje się bardziej do miksowania, niż Technics, więc po co sobie nimi zawracać głowę? Idąc dalej, jeśli masz laptopa, to dlaczego nie miałby zgrywać beatu samemu, grając numer od początku do końca, bez pieprzonych loopów, przeskoków, edycji i wyciszeń. Z komputerem można zrobić bardzo wiele. Taki jest nasz pomysł na software. Dzięki niemu będziesz mógł tworzyć na żywo set i dopasowywać tonacje. Tak ja robi to Sasha przy kompilacjach za pomoca ProToolsów. Używałbyś wtedy wszystkich możliwości komputera w przeciwieństwie do ludzi starej daty, którzy nie potrafią grać z CD i mp3.

Sound Revolt: Moje pierwsze skojarzenie z konsolami, to James Zabiela, który wkłada w nie całe serce, kiedy gra. Co o nim myślisz?
James Holden: Widziałem go na Homelands w ubiegłym roku i to było szalone! Był naprawdę dobry!

Sound Revolt: Uwielbiam tego gości! Zna się na tym, co robi i w zasadzie nie jest producentem, lecz "tylko" didżejem.
James Holden: Tak. On jest porządnym old-schoolowym didżejem i zasługuje na wszelkie słowa uznania, które płyną pod jego adresem. No i jest świetny technicznie. Mając na uwadze jego wiek - jest zagrożeniem dla wszystkich.

Sound Revolt: Ale wróćmy do Holdena. Było trochę plotek na temat Twojego autorskiego albumu dla Sony.
James Holden: Nie, nie, nie. Zdecydowanie nie! Miałem to zrobić dla Silver Planet, a nie dla Sony. W końcu byłem ich własnością (śmiech). Sprawa w Anglii wygląda teraz tak, że muzyka taneczna znowu schodzi do podziemia, a liczące się wytwórnie od 1,5 roku - 2 lat wydają melodyjne gówno - wiesz, trance. Nawet nie porządny trance, tylko belgijski pop trance w stylu Iana Van Dahla.

Sound Revolt: ...i Armina Vana Buurena
James Holden: Armin Van Buuren jest za dobry dla tych brytyjskich wytwórni.

Sound Revolt: ?!?
James Holden: Tak, jest aż tak źle! (śmiech).

Sound Revolt: Wyjawiłeś ostatnio, i wiem że jest w tym trochę prawdy, że nagrywasz kompilację dla Balance.
James Holden: Skończyłem ją kilka tygodni temu. To podwójny album, na którym jest mnóstwo produkcji moich przyjaciół. Zawarłem na nim muzykę, którą lubię, a niekoniecznie nadającą się do grania w klubie.

Sound Revolt: Nowe numery? Stare numery? Niewydane?
James Holden: Głównie nowe numery, ale dla mnie nie ma znaczenia, czy coś jest nowe, czy stare. Już o tym mówiłem, że nigdy nie zrozumiem takiego podejścia. Dopóki nie jest to wielki hit, to wszystko jedno ile ma lat. Ashley Casselle jest jednym z moich ulubionych didżejów, których obserwuję. On się nie pieprzy z niczym. Idzie do sklepu z płytami, potem zapomina gdzie je położył i znajduje je po sześciu miesiącach, co nie ma żadnego znaczenia, bo gra muzykę undergroundową. Gra numery nieznane wielu didżejom. Więc kto się tym przejmuje?! Są ciągle dobre i publika to potwierdza.

Sound Revolt: Zgadzam się z Tobą, ale mam pewną obiekcję. Chodzi o "Nothing", który Deep Dish wrzucili na Toronto...
James Holden: Ta płyta się mocno opóźniła z powodu wytwórni. Opowiem Ci, ale nie możesz tego nagrać.

Sound Revolt: Później... (śmiech)
James Holden: Dobrze (śmiech)

Sound Revolt: Jest bardzo niewielu producentów, którzy robią naprawdę dobrą muzykę - w szczególności dobry progressive. Wszystko zmierza w innym kierunku. W którym?
James Holden: Według mnie - kiedy już będziemy mieli gotowy nasz software - będzie dobrze. Zawsze chcieliśmy grać wszystko i teraz lepiej mi wychodzi łączenie różnych gatunków. Na początku cholernie lubiłem techno i deep house, a łączenie tych stylów było nie lada wyzwaniem.

Sound Revolt: Dlatego też wspomniałem wcześniej o Zabieli, bo on wie jak to się robi. Miksuje techniczne numery Dave'a Robertsona, tribal, deep house, breaks, funky - wszystko! I one do siebie pasują!
James Holden: Właśnie! Myślę, że chodzi o to, żeby mieć otwarty umysł i zaskakiwać ludzi grając to, czego się nie spodziewają. Ostatni numer jaki zagrałem w czwartek miał 170 bpm – tak, jak heavy metal. To był heavy metal zrobiony na sposób elektroniczny.

Sound Revolt: Jezu Chryste!
James Holden: I znowu Nathan Fake! Masakra! Nie wiem, czy go zagram wieczorem, bo strach (śmiech). Ale efekt jest niesamowity! Patrzę na twarze ludzi, kiedy tempo z 130 bpm skacze do krr hrr wrr (James imituje różne ostre dźwięki). Zawsze kilkoro z nich ma w oczach "co to kurwa jest?!", ale w końcu zaczynają skakać i wydają się mówić "kupuję to!".

Sound Revolt: Jeśli wtedy nie będę stał obok Ciebie, spójrz na podłogę...
James Holden: (śmiech)

Sound Revolt: Trzy ostatnie pytania na łagodnym finiszu. Twoje ulubione albumy spoza elektroniki?
James Holden: Mogwai - "Young Team", Judas Priest - niestety nie pamiętam tytułu. Jedna z ich pierwszych płyt. Queen - "The Greatest Hits", o i The Beach Boys! Wszystko Beach Boysów! (śmiech)

Sound Revolt: Masz jakąś sekretną broń w etui na cd?
James Holden: Sporo numerów Pettera i Nathana, których nikt poza mną nie ma i kilka produkcji moich przyjaciół - MFA. Mam też "Nothing" acapella i tego rodzaju triki. Zrobiłem re-edycję ambientowego numeru na laptopie w ubiegłym tygodniu. Grałem to w Grecji i brzmiało nieźle, ale kiedy posłuchałem tego potem w studio, zdałem sobie sprawę, że numer wymaga jeszcze dopracowania, zanim znowu gdzieś go zagram. Mam go w etui, ale zagram tylko wtedy, gdy będę dość pijany - myślę, że to dobry pomysł (śmiech).

Sound Revolt: Na zdrowie więc! [wznosząc piwo]
James Holden: Na zdrowie! (śmiech)

Sound Revolt: A jak się mają Twoje chomiki?
James Holden: Timo zdechł, co jest dość smutne, ale George...

Sound Revolt: George i Timo?
James Holden: Tak, George jest w szczytowej formie!

Sound Revolt: To może na tym skończymy? Chyba, że chciałbyś coś powiedzieć polskiej publiczności?
James Holden: Hmm, nie jestem najlepszy w wymyślaniu rzeczy, które mógłbym powiedzieć. Potrafię odpowiadać na pytania, ale pamiętaj, że jestem idiotą! (śmiech)

Sound Revolt: Pozostawmy więc czytelników z takim podsumowaniem.

Oficjalne oświadczenie Silver Planet

Silver Planet pragnie sprostować w kilku punktach to, co znalazło się w wywiadzie z Jamesem Holdenem w serwisie Sound Revolt.

1. James Holden w lipcu 1999 roku podpisał umowę z Silver Planet na wszystkie utwory wyprodukowane pod pseudonimem Pulse State. W wywiadzie twierdzi, że był wtedy nastolatkiem, podczas gdy miał 20 lat.

2. JH nie był zadowolony z tego pseudonimu i postanowił go zmienić na James Holden w grudniu 1999. Podpisano więc nową umowę, a stara została uznana za nieważną. Umowa ta dotyczy wyłącznie nagrań wydanych pod tym nazwiskiem a JH zawsze mógł i może wydawać utwory pod jakimkolwiek innym pseudonimem.

3. Nagranie „Nothing” zostało dostarczone Silver Planet w wersji instrumentalnej w 100% napisanej przez Jamesa Holdena (wersja master była i wciąż jest tak oznaczona). Jako taka, podchodziła pod umowę między JH i SP i tylko SP było uprawnione by ją wydać. JH dostarczył również wersję ambient, na której użycie na Mashed Mallow Grooves Vol. 4 zezwolił via e-mail. Według wkładki dołączonej do płyty, to SP jest właścicielem praw autorskich.

4. Jakiś czas później wszyscy zgodzili się, że do utworu pasował będzie wokal, więc SP przedstawiło JH wokalistce, Julie Thompson – przyjaciółce SP. Została włączona do pracy jako wokalistka i autorka tekstu, nie zaś jako producent. Skoro SP poznało JH z Julie Thompson, wydawało się jasne, że to SP i nikt inny wyda ten utwór.

5. JH miał zawsze wolną rękę w pisaniu muzyki i nikt nigdy nim nie kierował, ani nie popychał w kierunku progressive. SP zorganizowało JH granie na platformie MFS na berlińskiej Love Parade w lipcu 2000 kultywując tym samym jego zainteresowanie techno, nie zaś walcząc z nim.

6. Przez 3 lata SP ciężko pracowało nad karierą JH, zanim ktokolwiek o nim słyszał i zawsze chwaliło go przed każdym, kto skontaktował się z SP. SP dwukrotnie zatrudniało dziewczynę JH i gdy SP oznajmiło jej i jemu, że nie może już jej zatrudniać (z różnych powodów) i dało jej wypowiedzenie z dwumiesięcznym wyprzedzeniem, by mogła znaleźć sobie inną pracę, relacje z JH popsuły się. W rezultacie JH usiłował zerwać umowę z SP zakładając sprawę w sądzie, stawiając żądania i niesłuszne zarzuty wobec SP. Związek między SP i JH był bardzo silny dopóki SP nie zdecydowała się zwolnić dziewczyny JH. Ta próba nie wywiązania się z ustaleń wynikających z umowy odzwierciedla inne porażki JH w wywiązywaniu się z innych zobowiązań wobec takich wytwórni jak: Hope, Midset, Bedrock i Sony.

7. Przyjaciele JH: Hywel, Dunn-Davies i Gwill Morris wciąż pracują i nagrywają dla Silver Planet (pod pseudonimami Chimera i Main Element). SP nigdy nie traktowała ich inaczej niż JH. Gdyby SP było tak straszne jak twierdzi JH, to dlaczego jego przyjaciele wciąż z nami pracują? Ponieważ SP nie zrobiła niczego złego.

8. JH jest wciąż związany kontraktem z SP na utwory wydawane pod nazwiskiem James Holden.


Koniec

Autor: Łukasz Napora
Zdjęcia: her_miona
Data: 22 sierpnia 2003
Miejsce: Warszawa, Polska
[Poprzednia strona]

triangleKomentarze[7]
Dodaj komentarz

Projekt i wykonanie: Sebastian Napora :: Wszelkie prawa zastrzeżone © 2003-2006 Sound Revolt