|
- Midas
- Echoes
- Revolution
- Kaleidoscope
- Escape From
- Disco Trafiko
- Our Time In The Future
- Relax
- Into The Wind
- Perfume Suite
- You Me
- Your Light
- Surrender
|
|
|
Trafik to zjawisko. „Bullet” stanowi tego niezbity dowód - mamy tu do czynienia ze zmasowanym nalotem dźwiękowym o subtelnym charakterze. Jeśli ktokolwiek doszukuje się w tym momencie oksymoronu w mym stwierdzeniu to niech zgłębi tajniki tej produkcji. Całością szasta i rządzi niewiarygodny natłok mętnych, tajemniczych nastrojów i refleksji. Muzycy (użycie tego rzeczownika w tym kontekście uważam za w pełni uzasadnione) odpowiedzialni za całe to zamieszanie to Andrew Archer, John Elliott (Trafik) oraz występujący gościnnie: Jonny Longrigg (wokal i gitara) oraz Rachel Lambert (przypadła jej w udziale rola kojącej terapeutki). Wynik? Zaczynamy od wyprawy do głębokiego, jałowo brzmiącego systemu kanalizacyjnego, aby już po 2 minutach przeskoczyć do złowieszczego, zeppelinowsko-podobnego fragmentu. Męski wokal i srogi riff przewodni upaćkany w elektronicznej mazi ewoluują wspólnie do charakterystycznego stylu przywodzącego na myśl trip czy indie. Pierwsze poważniejsze ciarki cielesne są efektem introdukcji klasyki gatunku, czyli dźwięków pianina. Wstęp do albumu to jedno wielkie, dynamiczne i solidnie brzmiące spotkanie międzykulturowe - z żywymi instrumentami wplecionymi w wygenerowane programowo partytury. Od tej chwili każda sekunda trwania tego dzieła stanowi krok do wiekopomności. Chwytając się konkretnych momentów uwagę należy zwrócić na m.in. drugą część „Revolutions”, gitary w stylu Jamiroquai w „Escape From” oraz old skullowy szlagier „Disco Trafiko”. Scena druga: Rachel. Wraz z nadciągnięciem ósmego z rzędu kawałka nadchodzi czas na „Relax”. Muzyka zmienia swój bieg, aby zagrać na dotychczas oszczędzanych zmysłach. Ciężko opisać wrażenia i stany jakie przeżywam słuchając „Into the Wind”, czy „Surrender” - najbardziej wymownego antywojennego manifestu od czasu twórczości Lennona. Funkowe, skoczne tryskające energią loopy z soczystymi wstawkami wydawały się naturalną domeną Trafik, lecz końcówka uwidacznia niezwykłą muzyczną wszechstronność duetu. Ta część to istne magnus-opus. Wszystko ma swoje, doskonale odpowiadające miejsce w szeregu. Intuicja i wielopłaszczyznowa wyobraźnia to podstawy sukcesu tej gatunkowo-przekrojowej produkcji. Pozycja obowiązkowa dla wszelkiej maści wyznawców gatunku na całym świecie.
Komentarze[0]
Dodaj komentarz
|