Switch to English versionStrona główna serwisuArtykułyWywiady z producentami i didżejamiRecenzje CD i winyliNowe wydawnictwaProducenci i didżejeImprezy, na które warto się wybraćForum dyskusyjneSety didżejskie do pobraniaGaleria zdjęćSłownik Pojęć ElektronicznychStopka Redakcyjna
Recenzja: ZGR - Zero Hours
Info
Wytwórnia:Segment Records
Data wyd:14 gru 04
Nr kat: Segment005
Recenzent:Emil Kasjaniuk
Data rec:01 gru 04
Format: 12"
Ocena:5.05.05.05.05.05.0

Lista utworów
  1. Original Mix
  2. Perry O'Neil Remix


ZGR - Zero Hours

Ozgur Can produkcjami typu „Connected” czy „Eternity” przyzwyczaił nas do pewnego rodzaju brzmienia, które można by już określać jako „canowskie”. Najmłodsze dziecko Ozgura, które młody Szwed sygnuje pseudonimem ZGR, trafia na moje ręce. A co się urodziło?

Otóż na świat przyszło dzieło dość nietypowe. Przyznam, że nie każdemu „magikowi adapterów” poleciłbym je do zagrania w klubie. Fakt, jest w „Original Mix” ogromny pokład mocy, ale to nie wszystko. Należy bowiem dodać, że jest to energia, którą niezwykle trudno wydobyć i spożytkować. Pod względem możliwych do wywołania emocji pierwotna wersja „Zero Hours” jest jak bomba z opóźnionym zapłonem – nie wiadomo ani kiedy wybuchnie, ani w którym miejscu. Mroczny, transujący rytm tego utworu skutecznie ograniczany przez rzewne syntezatorowe mantry co chwila przekracza masę krytyczną, ale miast eksplodować – imploduje dokonując od wewnątrz prawdziwych „zniszczeń”! Utwór, niczym cichy morderca, zabójczy w swej homogenicznej acz zdecydowanie złożonej budowie. Nie uświadczysz w nim spektakularnych zwrotów, ale po wysłuchaniu całości doświadczysz spektakularnego z(a)wrotu głowy.

Mroczna uczta za nami. Pałeczkę przejmuje teraz pan Perry O’Neil – wschodząca gwiazda i nadzieja holenderskiej sceny muzycznej. To właśnie jego interpretacja „Zero Hours” może się w tym momencie okazać całkiem skutecznym balsamem dla zdewastowanej duszy. Nawiązując do oryginału klimatycznym głębokim basem, Perry przyodział swój miks „lekko fabularyzowanymi” synthami i chwytliwymi melodiami zręcznie nałożonymi na nieco hipnotyczny, ale krzepiący beat. Tak zrekonstruowany „Original Mix” bardziej nadaje się chyba do uzewnętrzniania emocji. Przyjemne.

Kolejna, piąta już pozycja wydawnicza Segment Records pokazuje, że „bycie w peletonie muzycznej ewolucji” to nie tylko czcze gadanie właściciela labelu, Matta Blacka, ale poparte faktami konkrety. Wytwórnia zbiera coraz lepsze noty. Dziś piąty wypust labelu ja oceniam na 5. To jak Panie Black, kolejny będzie na 6? Byłoby miło.

triangleKomentarze[0]
Dodaj komentarz

Pokrewne artykuły

Ozgur Can (Szwecja)
Recenzje:
12": Özgür Can - Changed
na Organized Nature (23 wrz 05)
Wydawnictwa:
12": Retrobyte - Going Down
na Organized Nature (11 wrz 06)
Newsy:
Ozgur ląduje na fale (03 sty 05)
Segment Records (Wielka Brytania)
Recenzje:
12": Matt Black feat. Edel - Melancholy Rage (17 maj 05)
12": Baunder - The Baunder EP (01 kwi 05)
12": Eelke Kleijn - Deeper Depths EP (23 lut 05)
12": Hook & Black - Lifecycle (01 lis 04)
12": Muzo - The Mack, Fokker Dude (20 wrz 04)
12": James Talk - Beef Curtains (16 cze 04)
Wydawnictwa:
12": James Grey - Nekomata, Stigma (01 lis 06)
Projekt i wykonanie: Sebastian Napora :: Wszelkie prawa zastrzeżone © 2003-2006 Sound Revolt