|
CD1- The Mfa - The Difference It Makes (Original Mix)
- Meta.83 - Metalgroove Ep: Antrieb
- Jake Fairley - Oshawa
- Zeta Reticula - Tool 1
- Petter - All Together
- Baby Ford & The Ifach Collective - Bad Friday
- Zeta Reticula - Tool 3
- Avus - Real
- Dj Esp - No Future Ep: No Future (Soundburnt Mix)
- Jase From Outta Space Feat. Claire - Do What You Want (Infusion'S Sky Mix)
- Nathan Fake - Outhouse (Fluffy Mix)
- Nathan Fake - Outhouse (Original Mix)
- Fortdax - Fortune Telling Fish, Curled To Suggest 'Home'
- Pqm - You Are Sleeping (Pqm Meets Luke Chable Vocal Pass)
- Petter/Baby Ford & The Ifach Collective - These Days (Instrumental)/Beats Of Bad Friday
- Herrmann & Kleine - Leaving You Behind (Without Knowing Where To Go)
CD2- Meek - Happy
- Meerkat - Colours (Jh Re-Edit)
- Avus - Your Body (Original Mix)
- Scape One - Pfx Tokyo
- Fc Kahuna - Hayling (Kosmas Epsilon Mix)
- Holden - The Wheel (Pass 1)
- Kotai + Mo - Black Acid Pt. 1
- Epsilon 9 - Lifeformation (Infernal Machine Mix)
- Carl A. Finlow - Ghetto Server
- Gill Norris - Forme
- Ficta - Eli
- Petter - Tonediary
- Form & Function - Wonderland (Original Mix)
- Meta.83 - Metalgroove Ep: End Titles
|
|
|
Długo wyczekiwana, piąta już część serii sygnowanej etykietą ‘Balance’ została wreszcie wydana, niosąc ze sobą jedną z najoryginalniejszych kolekcji utworów, która kiedykolwiek doczekała się światła dziennego. Dotychczasowa tendencja EQ – labela, dzięki któremu można cieszyć się nową kompilacją – promowania młodych, nadchodzących australijskich talentów została zerwana. Szansę zaprezentowania swoich niezwykłych umiejętności otrzymał tym razem James Holden, szeroko znany brytyjski DJ oraz producent. Tych z was, którzy mieli tyle szczęścia by zobaczyć Jamesa w akcji na żywo – chociażby minionego lata w Piekarni - z pewnością nie trzeba zachęcać do bliższego zapoznania się z nową kompilacją, ale, tak na wszelki wypadek, mogę zapewnić: każda złotówka przeznaczona na zdobycie tych płyt nie tylko nie zostanie zmarnowana, ale zwróci się kilkukrotnie! Już pierwszych kilkanaście sekund jednoznacznie zdradza, że nie jest to kolejna z wielu „wyplutych” na rynek, niewiele wnoszących produkcji. ‘The Difference It Makes’ rzuca na ziemię, a przecież tripujące, przedziwne dźwięki numeru autorstwa MFA w rzeczywistości dopiero otwierają całe dzieło! Mając w wybitny sposób „ustawioną” atmosferę oraz tempo całości ruszamy dalej wgłąb wykręconych brzmień, podawanych w bezlitosny wręcz sposób przez Holdena. Trzy nieoczekiwanie krótkie, dwuminutowe utwory w nieznaczny sposób zmieniają klimaty, prowadząc cały miks w nieco bardziej tech-house’owe klimaty, robiąc przy okazji miejsce dla zbliżającego się pierwszego z wielkich numerów – ‘All Together’ Pettera. Ten masywny, konkretny, wzbogacony rozpędzającymi się build-upami utwór ukaże się wkrótce w Border Community, wytwórni prowadzonej przez... – no właśnie, kogo? – Holdena! (lepszej produkcji dla swojego nowego labela panu Jamesowi trudno byłoby odnaleźć). Przenosząc się bezboleśnie z numeru na numer dochodzimy do zremiksowanego przez Infusion ‘Do What You Want’ James From Outta Space. Niezależnie od tego, czy wokale w wykonaniu Claire przypadną ci do gustu czy też nie, jest pewne, że ten niezwykle emocjonalny, przebojowy utwór dostarcza ogromnych wrażeń i zdecydowanie wyróżnia się spośród innych. Gdyby jednak to było zbyt mało to przygotuj się na nadejście niewątpliwego killera. ‘Outhouse’ Nathana Fake’a (także podpisany dla Border Community) obecny jest na krążku w dwóch wersjach, które uzupełniają się wzorcowo – Fluffy torujący drogę oryginałowi, który po prostu – bez żadnych ogródek ani epitetów – miażdży. Czysta, hedonistyczna zabawa – to chyba wszystko, czego potrzebujesz? Całe szczęście, że można pozwolić sobie na kilka chwil na złapanie oddechu – nim się jednak obejrzysz kolejny z długiej listy wymiataczy wkracza do akcji. Tym razem utwór znany chyba każdemu, jeden z przebojów ostatnich miesięcy: podkręcony przez Luke’a Chable’a ‘You Are Sleeping’ PQM, który doznaje nowego wręcz wymiaru dzięki poprzedzającemu go epickiemu wstępowi FortDax. Zbliżając się nieuchronnie do końca pierwszej płyty wszystko zaczyna powoli się uspokajać, dając w końcu odrobinę czasu na wyciszenie się. ‘These Days’ Pettera, numer zaprezentowany po raz pierwszy przez Digweeda w jednym z jego setów dla KissFM) to piękna, instrumentalna podróż po morzu dźwięków, we wspaniały sposób kontynuowana przez eksperymentalną, brejkową produkcję Hermanna & Kleine. Czas na zmianę – poza przełożeniem płyt czeka cię też i znacząca zmiana stylu. Drugi dysk to z pewnością pożądany kawałek plastiku dla wszystkich wielbicieli doprawianej wstawkami elektro muzyki tanecznej. Podobnie do pierwszego krążka także tutaj nie ma czasu na łagodny wstęp – ‘Happy’ spod ręki Meek rozpoczyna drugą część zabawy mocnym uderzeniem. Dalej znów czekają trzy oryginalne, aczkolwiek niespodziewanie krótkie utwory, spośród których jeden szczególnie zasługuje na szersze omówienie. ‘Colours’ popełniony przez Meerkat przyprawia o gęsią skórkę – niewyobrażalne melodie i subtelny wokal, niespełna dwie minuty to stanowczo za mało! ‘Hayling’ FC Kahuna to jeszcze jeden numer, który nie przejdzie niezauważony w klubie, głównie dzięki szybkim, wkręcającym basom i unikalnej atmosferze. Wkrótce czeka nas najświeższy, lecz jeszcze nieskończony (!) utwór Holdena. ‘The Wheel’ to niejako mroczna, by nie powiedzieć psychodeliczna produkcja, która w sposób niemal perfekcyjny dopasowuje się do całości, która nie tylko porywa do skakania ale i spowoduje, że odpłyniesz w nieco bardziej kwaśne rejony swego mózgu. ;) Wycieczka tam nie trwa długo, jako że odświeżony przez Infernal Machine ‘Lifeformation’ rozpoczyna progresywną cześć miksu. ‘Forme’ Gilla Norrisa dodaje nieco wesołości, a ‘Eli’ kieruje całość w nieco nostalgiczne, melancholijne klimaty. Brejki Pettera i senne beaty Form & Function zapowiadają zbliżający się finał, zwieńczony chill-outowym utworem Meta.83. To koniec! Po raz kolejny Holden udowodnił, że nie zwykł rozczarowywać swych fanów. Jakość tego wydawnictwa pod każdym względem przewyższa jakiekolwiek oczekiwania, stawiając je na samej górze drabiny tegorocznych kompilacji. Spośród wielu wyróżniających się aspektów warto zwrócić uwagę na jeden – oryginalny, unikalny sposób miksowania. Bez wątpienia nie raz i nie dwa będziesz zaskoczony, kiedy zamiast pozwolić numerowi eksplodować i wynieść cię na inny poziom, James spokojnie i pewnie połączy go z innym, nie dając nawet sekundy by się nudzić. Jeśli masz kupić tego roku jedną tylko płytę – bierz Balance 005. Jest tego wart! Komentarze[4]
Dodaj komentarz
|