Brytyjski tercet (wcześniej duet) Ashtrax tworzą Asley Casselle, James Christopher i wokalista Ben Lost. Ich obecność na europejskiej scenie tanecznej odcisnęła się niemałym piętnem, bo produkcje grupy można znaleźć na wielu ważnych kompilacjach, począwszy od „The Politics of Dancing”, a skończywszy na „Afterhours”. Ich poprzednie oficjalne wydawnictwo ukazało się dwa lata temu.
„Freeload”, to utwór z rodzaju tych, które zawsze cieszą. Mimo ogranych patentów na brzmienie basu i rytmiczny, house’owy akompaniament, numer wprost porywa do tańca. Docenił ten fakt sam Danny Howells umieszczając „Freeload” na ostatnim „Miami”. Mocna pozycja!
„Play It Rosa”, to żadna nowość, bo Casselle prezentował ten numer w swoim Essential Mixie już w styczniu... 2003 r. To mu na szczęście nie ujmuje, choć znowu produkcja niczym wielkim nie zachwyca. Lekko połamana kompozycja na leniwe wieczory w domu.
„Something To Get Through” potraktuję jako kiepski dowcip. Utwór brzmi jak odpad z płytoteki Roxette, z jakimś może zapasowym wokalistą, który nie potrafi wydobyć z siebie głosu pełną piersią. Dramat na skalę playlisty radia „kiss”. Jeśli taki ma być autorski album duetu, to promocji będą szukać w MTV.
Wszędzie mówi się o wielkim powrocie Ashtrax, ale czy jeden dobry numer po dwóch latach nieobecności można nazwać czymś „wielkim”? Gdybym miał wyciągać średnią, to EP-ka zasłużyłaby maksymalnie na trzy oczka. Nie jestem taki i równam w górę do „Freeload”, bo warto mieć ten numer w składzie.
Zaloguj się by zagłosować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.
Wyświetlam: Oczekuje na 3 głosy (0)
Słaba
Dobra
Linki