|
- Eelke Kleijn Mix
- Nick Hook Mix
|
|
|
Matt Black i spółka znów na moim pulpicie. Tym razem siódme z rzędu wydawnictwo ze stajni Segment Records. Przypomnę tylko, że nakładem tego labelu wyszły już do tej pory m.in zbierające dobre recenzje utwory Ozgura Cana (pod przykrywka ZGR) i wschodzącej gwiazdy holenderskiej sceny tanecznej – Eelke Kleijna. Powiem krótko, jakem domorosły szef kuchni: budowa obu remiksów „Melancholy Rage” przypomina mi nieco przepis z książki kulinarnej. A kucharzy mamy dwóch. Pierwszym jest wspomniany Eelke Kleijn. Jego interpretacja to, trzymając się kucharskiej nomenklatury, posiłek jednogarnkowy. Dość jednostajna, ale bardzo taneczna sekcja rytmiczna, „szeptany” breakdown i utrzymane w skocznej tonacji wyjście. Niemal dziesięć minut miarowego, dobrze bujającego beatu. Trochę ubogie, acz pożywne. Lepszym eksperymentatorem muzycznej kuchni okazał się, w tym zestawieniu, Nick Hook. To jemu bowiem udało się w remikserskim kotle zamieszać porywający tribalowy beat z cholernie klimatycznym (na myśl przychodzi mi Moshic&Zidan – „10@Ze”) breakdownem oraz dopełnić dzieła etnicznie zaromatyzowanym neo-trance’owym brzmieniem. Uczta zarówno dla tradycjonalistów jak i zwolenników mniej klasycznego „gotowania”. Całkiem smaczne. Mimo, iż posiłek zaserwowany mi dziś przez kuchmistrzów z Segment Records zaspokoił pierwszy głód, z chęcią skonsumowałbym coś na deser. Tego ostatniego zabrakło, ale, jak mawiają dietetycy – to całkiem zdrowo. Może i racja… Komentarze[0]
Dodaj komentarz
|