Switch to English versionStrona główna serwisuArtykułyWywiady z producentami i didżejamiRecenzje CD i winyliNowe wydawnictwaProducenci i didżejeImprezy, na które warto się wybraćForum dyskusyjneSety didżejskie do pobraniaGaleria zdjęćSłownik Pojęć ElektronicznychStopka Redakcyjna
Recenzja: PQM - You Are Sleeping - Remixes
Info
Wytwórnia:Yoshitoshi
Data wyd:16 wrz 03
Recenzent:Sebastian Napora
Data rec:25 paź 03
Format: 12"
Ocena:5.05.05.05.05.05.0

Lista utworów
  1. Dave From Dallas & Dj Redeye Dub Mix
  2. Acapella
  3. Pqm Meets Luke Chable Vocal Pass
  4. Pqm Meets Luke Chable Dub Pass
  5. Dave From Dallas & Dj Redeye Vocal Mix


PQM - You Are Sleeping - Remixes

PQM znany jest między innymi z tego, że remiksuje popowe hity na użytek klubowy, czym zdobywa coraz wyższe lokaty na listach przebojów. Mówi się o nim, że próbuje łączyć rocka nowoczesnego z klasycznym i hip-hop z drum’n’bassem. Najlepiej, jeśli uda się zmieścić wszystko razem w jeden utwór, jeszcze z mocną domieszką house. Nie, ja wcale nie próbuję być złośliwy, chociaż rzeczywiście żadna z jego dotychczasowych produkcji nie przypadła mi do gustu. No, może poza remiksem Led Zeppelin - „Babe I’m Gonna Leave You”.

PQM to skrót od Prince Quick Mix” (książę szybkiego miksu). Nie ma się z czego śmiać, bo podobno jest rzeczywiście świetny technicznie. Ten „książę” to raczej wydźwięk kultury hip-hopowej, w której Manny dorastał, niż chęć dodania sobie ważności. Wszystko jedno, chyba dobrze, że używa skrótu PQM...
Luke Chable – 22-letni Australijczyk, który już dość mocno zdążył namieszać w muzyce progressive i house. Dowodem niech będzie choćby jego ostatni singel „Ride” – nagrany wraz z Bonnicim. Niebawem więcej o nim na naszych stronach.
Dave From Dallas (David Beard) i Dj Redeye (Scott Canfield), to stosunkowo nowe twarze na rynku, jednak to właśnie od ich remiksów rozpoczynam przygodę z tym wydawnictwem.

Pierwszy jest dub. Zbudowany na bardzo krótkich loopach, mocno techniczny numer, w którym nakładające się na siebie kolejne frazy po trzecim breakdownie wręcz miażdżą świadomość odbiorcy. Ciekawie zrobiony, bardzo przejmujący, wręcz hipnotyzujący remiks. Oparty zaledwie na kilku dźwiękach, jednak aranżacja - powalająca. No i nie ma w nim ani krzty wokalu, o którym za chwilę.

Drugi remiks tych panów (vocal mix) już nie przypadł mi do gustu tak bardzo. Tym samym dźwiękom nadano inną barwę i ułożono je w innej kolejności. Nawet dzwonek, który chyba miał przypominać dźwięk budzika, brzmi zupełnie jak ten na ogłoszenie przerwy w szkole. Bardzo zimny i jednostajny numer – zrobiony trochę bez pomysłu.

Zobaczmy teraz, co Szybki i Luke Chable nawywijali. Vocal pass na pewno dobrze wszyscy znacie - choćby z kompilacji „Balance 005” Holdena. Muszę powiedzieć, że nie działają na mnie numery, w których wokalista, czy wokalistka deklamuje, czy też wykrzykuje jakiś tam tekst. Ten mi się jednak spodobał, bo tutaj tekst jest o czymś konkretnym, co brzmi dość sensownie i nawet prawdopodobnie.
Utwór opowiada historię faceta, który podrywa nietypową (a może typową) prostytutkę i postanawia, że wyleczy jej przypadłość. Otóż jego pani jest uzależniona od bicia i pozwala się okładać za kilka dolców. On więc sprzedaje wszystko co ma, po czym ona oczywiście go wygania, kiedy ten przychodzi bez kasy. Facet kończy na ulicy...
Teraz o muzyce. Panowie bardzo ciekawie potraktowali sekcję perkusji, na której instrumenty nałożyli dość długie echa, pogłosy i efekt flangera. Dzięki temu, słuchając tego czujemy się trochę jak w studni, i to będąc co chwilę na innej głębokości.
Kolej na ciepły, melodyjny, miejscami nawet buczący bas, na którym po kilku chwilach wyrasta delikatna, jednak bardzo charakterystyczna dla Chable’a melodia. Wzorem Holdena, lubi skakać po dźwiękach często nawet o dwie oktawy w dół i w górę, wynikiem czego jest na pozór kompletnie bezładna kompozycja. Numer nabiera pełnego kształtu, kiedy poszczególne frazy zaczynają coraz gęściej na siebie nachodzić, tworząc niesamowitą harmonię dźwięków. Świetny finał!

Dub pass, to w zasadzie ta sama wersja, co opisywany wyżej vocal pass, tylko bez wokali. Prawie bez wokali. Tutaj można bez przeszkód i do woli rozkoszować się grą instrumentów i aranżacją tego dzieła.

To wydawnictwo zaliczam do grona najlepszych, spośród płyt, które ukazały się w tym roku. Na pewno dobrym posunięciem wytwórni było umieszczenie – szczególnie wersji dub – remiksów Dave’a From Dallas i Dj’a Redeye, które szybko słuchaczowi się nie znudzą.

triangleKomentarze[1]
Dodaj komentarz

Pokrewne artykuły

PQM (USA)
Recenzje:
12": PQM Project & Phil K - They Just Won't Let Me Be
na Institution Recordings (01 sie 05)
Yoshitoshi (USA)
Recenzje:
12": Sam Perez and Dariush - Across The Ocean (05 gru 05)
12": Sultan & Tommyboy - You Make Me Feel Extacy (01 sie 05)
12": Southdrummers - Cruz Del Sur (01 maj 05)
12": Narcotic Thrust - When The Dawn Breaks (03 lut 05)
12": Whatever Girl - Activator (You Need Some) The Remixes (24 lut 04)
12": Dean Coleman - Kontact (22 gru 03)
12": Phil Kieran - I Love You (29 wrz 03)
Wydawnictwa:
12": Dyad 10 - Sugar (Sweet Thing) Disc 1 (01 sty 07)
Projekt i wykonanie: Sebastian Napora :: Wszelkie prawa zastrzeżone © 2003-2006 Sound Revolt