![]() |
![]() | ![]() | ![]() | ![]() | ![]() | ![]() | ![]() | ![]() | ![]() | ![]() | ![]() | ![]() | ![]() |
Recenzja: PQM - You Are Sleeping - Remixes | |||||||||||||||||||||||||||||||||||
PQM znany jest między innymi z tego, że remiksuje popowe hity na użytek klubowy, czym zdobywa coraz wyższe lokaty na listach przebojów. Mówi się o nim, że próbuje łączyć rocka nowoczesnego z klasycznym i hip-hop z drum’n’bassem. Najlepiej, jeśli uda się zmieścić wszystko razem w jeden utwór, jeszcze z mocną domieszką house. Nie, ja wcale nie próbuję być złośliwy, chociaż rzeczywiście żadna z jego dotychczasowych produkcji nie przypadła mi do gustu. No, może poza remiksem Led Zeppelin - „Babe I’m Gonna Leave You”. PQM to skrót od Prince Quick Mix” (książę szybkiego miksu). Nie ma się z czego śmiać, bo podobno jest rzeczywiście świetny technicznie. Ten „książę” to raczej wydźwięk kultury hip-hopowej, w której Manny dorastał, niż chęć dodania sobie ważności. Wszystko jedno, chyba dobrze, że używa skrótu PQM... Pierwszy jest dub. Zbudowany na bardzo krótkich loopach, mocno techniczny numer, w którym nakładające się na siebie kolejne frazy po trzecim breakdownie wręcz miażdżą świadomość odbiorcy. Ciekawie zrobiony, bardzo przejmujący, wręcz hipnotyzujący remiks. Oparty zaledwie na kilku dźwiękach, jednak aranżacja - powalająca. No i nie ma w nim ani krzty wokalu, o którym za chwilę. Drugi remiks tych panów (vocal mix) już nie przypadł mi do gustu tak bardzo. Tym samym dźwiękom nadano inną barwę i ułożono je w innej kolejności. Nawet dzwonek, który chyba miał przypominać dźwięk budzika, brzmi zupełnie jak ten na ogłoszenie przerwy w szkole. Bardzo zimny i jednostajny numer – zrobiony trochę bez pomysłu. Zobaczmy teraz, co Szybki i Luke Chable nawywijali. Vocal pass na pewno dobrze wszyscy znacie - choćby z kompilacji „Balance 005” Holdena. Muszę powiedzieć, że nie działają na mnie numery, w których wokalista, czy wokalistka deklamuje, czy też wykrzykuje jakiś tam tekst. Ten mi się jednak spodobał, bo tutaj tekst jest o czymś konkretnym, co brzmi dość sensownie i nawet prawdopodobnie. Dub pass, to w zasadzie ta sama wersja, co opisywany wyżej vocal pass, tylko bez wokali. Prawie bez wokali. Tutaj można bez przeszkód i do woli rozkoszować się grą instrumentów i aranżacją tego dzieła. To wydawnictwo zaliczam do grona najlepszych, spośród płyt, które ukazały się w tym roku. Na pewno dobrym posunięciem wytwórni było umieszczenie – szczególnie wersji dub – remiksów Dave’a From Dallas i Dj’a Redeye, które szybko słuchaczowi się nie znudzą.
|
| Projekt i wykonanie: Sebastian Napora :: Wszelkie prawa zastrzeżone © 2003-2006 Sound Revolt |