Co mają ze sobą wspólnego „Airdrawndagger” i “Xpander EP” Sashy, „Movement In Still Life” Briana BT, „Now and Them” Freelanda i ścieżka dźwiękowa do filmu “Telefon”? Przy każdym z tych projektów pracował Andy Page. Ten niezwykle utalentowany i doświadczony producent, zwykle kryjący się w cieniu, od pewnego czasu buduje własną markę. Czy to współpracą z Marscruiser, z Philem K czy też – jak w tym wypadku - zupełnie solo. „Serpent” to opowieść z pogranicza progressive trance i breakbeatu, gdzie złamany rytm towarzyszy jadącej linii basu. Słowa opowieść nie użyłem bez kozery, bo punkty zwrotne i element zaskoczenia nie pozwalają mi wrzucić tej produkcji na jedną półkę z przewidywalną papką. Znajdą tu coś dla siebie zarówno fani gitarowych solówek, jak i australijskich wykręconych połamańców. To nie koniec niespodzianek, bo na drugiej stronie czeka na nas piękny utwór downtempo. W „Blue Noise” słychać, że Andy pracował nad „Airdrawndaggerem” i że od tego czasu nie próżnował. Miła gitara, mięsisty bas i odrobina Björk z czasów „All Is Full Of Love” – świetna rzecz! Z pewnością nie ostatnia jaka wyszła z rąk Page’a. Komentarze[0]
Dodaj komentarz
|