Widząc po raz pierwszy pseudonim autora tej produkcji, szybko sięgnąłem po notkę prasową, by sprawdzić któż to znany wziął się za kwaśne brzmienia. Okazało się jednak, że Acid Mutant to po prostu Acid Mutant – nowe twarze na scenie. Tak nowe, że nie wiem nawet ile tych twarzy jest.
Wiadomo jednak ile mamy numerów, więc na nich się skupmy. „Acid Mutant” to taka skradająca się kwaśnica, która do połowy niczym się nie wyróżnia od, powstających dziś hurtowo, podobnych kawałków. Monotonię przerywa jednak breakdown i zaraz po nim niekonwencjonalny build-up, który może do końca napięcia nie buduje, ale na pewno robi słuchacza w konia.
Napięcia i werwy nie brakuje za to „OK I Like You”. Sporo tu elementów: pogmatwana perkusja, która w breakdownie i końcówce koncentruje się na wyczynach werbla oraz skoczny bas, dziwna melodyjka i kwasowa linia klawiszy zaskakująco wymieniające się w graniu pierwszych skrzypiec. Ciepłe tło i wokalne sample dodatkowo dodają smaku.
Strona B zdecydowanie lepsza od A, niemniej obie zasłużyły na miano mutantów. Ciekaw jestem jak takie popaprańce chodzą na parkiecie.
Zaloguj się by zagłosować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.
Wyświetlam: Oczekuje na 3 głosy (0)
Słaba
Dobra
Linki