Switch to English versionStrona główna serwisuArtykułyWywiady z producentami i didżejamiRecenzje CD i winyliNowe wydawnictwaProducenci i didżejeImprezy, na które warto się wybraćForum dyskusyjneSety didżejskie do pobraniaGaleria zdjęćSłownik Pojęć ElektronicznychStopka Redakcyjna
Recenzja: Conjure One - Extraordinary Ways
Info
Wytwórnia:Nettwerk
Data wyd:30 sie 05
Nr kat: 67003041720
Recenzent:Łukasz Napora
Data rec:23 sie 05
Format: CD
Ocena:4.54.54.54.54.54.5

Lista utworów
  1. Endless Dream
  2. Face The Music
  3. Pilgrimage
  4. One Word
  5. I Believe
  6. Beyond Being
  7. Extraordinary Way
  8. Dying Light
  9. Forever Lost
  10. Into The Eascape


Conjure One - Extraordinary Ways

Rhys Fulber to jeden z bardziej zapracowanych kanadyjskich producentów. Wraz z Billem Leebem tworzą słynne Front Line Assembly i Delerium, a jego prace znają fani – choć pewnie większość z nich o tym nie wie – Fear Factory, Megadeth, Paradise Lost, a nawet Sary Brightman! Conjure One to jego solowy projekt, zaś „Extraordinary Ways” jest drugim albumem autorskim.

Wydana w 2002 roku płyta „Conjure One” choć elektroniczna, bliska była tzw. muzyce świata – Rhys trzy lata podróżował, szukając inspiracji. Rok później ukazała się „Chimera” – album Delerium, którym artyści poszli mocniej w stronę popu. Nie wiem czy Fulber przestał jeździć po świecie. W każdym razie „Extraordinary Ways” to raczej kontynuacja Delerium niż Conjure One. Klasycznie mamy tu kilka wokalistek, z których najlepiej wypada niejaka Jane. Trzy produkcje, którym udziela głosu – „Endless Dream”, „Extraordinary Way” i „One Word” – to najbardziej chwytliwe i miłe dla ucha kompozycje. O ile utwór tytułowy brzmi jak mieszanka „Viva Forever” Spice Girls z „After All” Delerium, to już „One Word” – pomimo bratania się z tandetą – ma naprawdę zaskakującą linię wokalną. Do tego mamy kilka utworów instrumentalnych, więc płyty słucha się bez nadmiernego znużenia śpiewaczkami. Rhys wziął sobie do pomocy także kilku muzyków (m.in. gitary, bas, smyczki, pianino), co dodatkowo odwiodło album od „bezdusznej” elektroniki..

Fulber nie odkrył żadnych nowych lądów, ani nie zabłysnął zapierającymi dech aranżacjami. Wyprodukował jednak naprawdę dobry pop, tylko momentami ocierając się o kicz. A to zasługuje na uwagę i uznanie.

triangleKomentarze[0]
Dodaj komentarz

Pokrewne artykuły

Conjure One ()
Nettwerk ()
Projekt i wykonanie: Sebastian Napora :: Wszelkie prawa zastrzeżone © 2003-2006 Sound Revolt