|
| Wytwórnia: | Fabric | | Data wyd: | 19 wrz 05 | | Nr kat: | FABRIC47 | | Recenzent: | Sebastian Napora | | Data rec: | 01 wrz 05 | | Format: | CD | | Ocena: |       |
|
|
- N.O.H.A. – Balkan Hot Step – Unique Records
- Doc L Junior – Preacher Man – Music For Freaks
- Soul Mekanik – Wanna Get Wet – Rip Records
- Michael Mayer – Lovefood – Kompakt
- Nathan Fake – Dinamo – Traum Schallplatten
- Triola – Leuchtturm (Wighnomys Polarzipper Remi) – Kompakt
- Nathan Fake – The Sky Was Pink (James Holden Remix) – Border Community
- Plastikman – Spastik – Novamute
- The Futureheads – Hounds Of Love (Phones Wolf At The Door Remix) – 679 Recordings
- Whitey – A Walk In The Dark – 1234 Records
- The Fiery Furnaces – Single Again – Rough Trade
- Little Annie & The Legally Jammin – Bleach (Illegally Club Mixed) – Italic
- Pépé Kallé – Roger Milla – Stern’S Music
- Ananda – Heizkissen – Platzhirsch
- Vitalic – Poney Part 1 – Pias
- Mr Fingers – Can You Feel It - Trax Records
- Frankie Knuckles – Your Love – Trax Records
|
|
|
Kiedy wrzuciłem 24. Fabric do odtwarzacza, siedzieliśmy akurat w mieszanym (chodzi rzecz jasna o gusta muzyczne) towarzystwie, szykując ciało i ducha do imprezy z Vaethem i Tiefschwarzami. Już po kilku sekundach na wszystkich twarzach malowało się jedno pytanie - „Co to k... jest?!”. „Zostawiamy? – spytałem”. „Zostawiamy!” Szybko okazało się, że tak piorunujące wrażenie robi otwierająca płytę bałkańska melodia, przywołująca natychmiast na myśl nazwisko Gorana Bregovica. Niespodzianek jest tu więcej. Spazmatyczny „Spastik”, rockowe „Hounds of Love” i „Walk In the Dark” oraz pomieszanie The Doors i The Clash, czyli „Single Again” to najbardziej zaskakujące momenty na płycie. Rob znalazł też miejsce dla afropopowego, nieżyjącego już Pepe Kalle, którego „Rodger Miller” kończy skok w bok od muzyki elektronicznej. Wróćmy jednak do elektroniki. Mamy tu kultowy już „Lovefood” Meyera, genialny i grany niemal wszędzie remix „The Sky Was Pink” Holdena. Jest też plumkające „Dinamo” Fake’a oraz elektryczno-trance’owe „Heizkissen” od Anandy. Nie podoba mi się natomiast zamknięcie albumu. Według mnie ostatnich dwóch utworów mogłoby na nim nie być, a już na pewno przekombinowanego „Your Love” jest zdecydowanie za dużo. Natomiast podoba mi się pomysł połączenia tylu różnych stylów na jednej płycie. Zresztą i pomysł i wykonanie, bo albumu słucha się jednym tchem. To jak do tej pory najlepsza „abletonowska” kompilacja, chociaż końcówka dowodzi, że pracując z tym softwarem autorzy łatwo zapominają o muzyce, koncentrując się na efekciarskich zagrywkach. Mimo to płyta godna uwagi i polecenia.
Komentarze[2]
Dodaj komentarz
|