|
CD1- Lights Out Intro 1
- Ben Wijay - Wait
- Nick K – Attack Mars!
- Fred Everything & 20 For 7 Feat. Vanessa Baker – Friday (Trentemoller Remix)
- J&S Project - Hit
- Swain & Snell – Deniy
- Neverdogs – Moltobeat
- Livio & Roby – Out Of Bass
- Danielle Tignino Presents Rice & Pea’S – Drop Big Bombs
- F.E.D.O – Happy Days Don’T Stop (Fedo Orange Mix)
- Wawa – Flamenco
- Livio & Roby - Bitter Sweet (Terrace Mix)
- Alex Mcculloch – Moogment
- The Skeleton Key – The Conjure (Steve Lawler Remix)
CD2- Lights Out Intro 2
- Matthias Heilbronn – Like This
- Anja Schneider – Creaky Thoughts (Original Mix)
- Lützenkirchen – Daily Disco (Original Mix)
- Mono – Let’S Go
- Alex Dolby – Obsessive Sound
- Drax & Gooding Feat. Taariq – Abc
- Suicide Sports Club – I Don’T Know (King Unique Remix)
- Criss Source – Hugs N’ Kisses
- Blendbrank – Metro Kiev (Ricky Ryan Edit)
- Saints And Sinners – Pushin Too Hard (Ricky Ryan Edit)
- Swain & Paris – What Is This?
- Axwell – Feel The Vibe (Till The Morning Comes) (Seamus Haji Exclusive Lights Out Edit)
- Stu Hirst – Rhythmique (Grayson Shipley Re-Edit)
Special Harlem Records Mix- Audiofly Loves Miss Jools– Not What We Was
- Filthy Rich – Shake It
- T-Total – Give Me Funk (Phil Dockerty Pravo Re-Mix)
- D-Drive Presents Dave Oldshaw – Orgasm
- Chuck Lepley – Eyes (Cataracts Vocal Mix)
- Livio & Roby – Headz On
|
|
|
Steve Lawler jest didżejem, który wie, w jaki sposób utrzymać dobry kontakt z publicznością. Przygotowana przez niego i dostępna od początku października trzecia już z serii „Lights Out” kompilacja, jest dla mnie świetnym tego przykładem. „Lights Out” odzwierciedlają to, co w danym momencie Steve gra, a przy okazji są znakiem dla tych, którzy koniecznie chcieliby związać go z jakimś konkretnym gatunkiem muzyki, że nie pójdzie im tak łatwo. Ja sam kiedyś miałem ochotę umieścić go w szufladzie z napisem „mroczne tribale”, ale przeszło mi tuż po zapoznaniu się z „Lights Out 2”. Wydana w limitowanej serii „trójka”, to trzy płyty, na których owszem, znajdziemy jego ulubione mroczne klimaty, ale także radosne klubowe hymny godne króla Space, piosenki oraz świetne produkcje zupełnie nieznanych, odkrytych przez Steve’a producentów. Wśród nich także produkcja polskiej WAWY – „Flamenco”. Nieco lżejszy CD1 otwiera niepokojące intro, które jest znakiem rozpoznawczym Steve'a. Następnie pierwsze odkrycie, czyli Ben Wijay i jego house'owy „Wait”. Dalej przypieczony na kwaśno, ale bardzo smaczny „Mars Attack” Nicka K, potem świetny, zrobiony przez Trentemollera remiks „Friday” i już jesteśmy przy Danielle Tignino i Rice&Peas – „Drop Big Bombs” – kawałku, który Sasha chciał koniecznie wyciągnąć od Steve'a, ale niestety mu się nie udało. Niestety, bo choć mogę się domyślać, że Steve był dumny z kolejnego odkrycia, to jest to melodyjka ewidentnie pod publiczkę. CD1 kończy mroczno i progresywnie Alex McCulloch swoim „Moogment” i sam Steve remiksem wykorzystanym w filmie „Skeleton Key” – „The Conjure”. W tym kawałku instrumenty perkusyjne zamienił na ciężki oddech przerażonej kobiety i zgrzyt paznokci wbijających się w ścianę. Na mroczniejszym, bardziej technicznym CD2 moją uwagę zwracają podlane kwasem piękne basy w produkcji Anji Scheider – „Creaky Thoughts”, wysokoenergetyczny Mono – „Let's Go”, hipnotyzujące dźwięki, czyli Alex Dolby – „Obsessive Sounds”, które pięknie przechodzą w Drax i Gooding – „ABC”. Zniechęcają ograny już do nieprzytomności i brzmiący jak kolejny remiks „Stoppage Time” utwór Criss Source – „Hugs'N Kisses” oraz hymn a'la Ibiza, czyli Axwel – „Feel the Vibe” – tym razem zremiksowany przez Seamusa Hajiego. Jakoś też nie mogę odnaleźć się przy samplach prosto z Bee Gees, które słychać w dwóch utworach opracowanych przez Ricky'ego Ryana. Całe szczęście CD2 kończy kawałek, przy którym odzyskuję równowagę, i który powoduje, że progresywne ciarki znowu zaczynają chodzić mi po plecach. Mowa o Stu Hirst i jego „Rhytmique”. Bonusowy CD to już nieco zbyt jednostajna i miejscami przyciężka mieszanka mrocznego elektro i deep progressive z odrobiną bębnów. Oprócz otwierającego Audiofly Loves Miss Jols – „Not What We Was” i zaskakującego funkowym fortepianem Livio & Roby – „Headz On”, płyta nie zapada w pamięć. Podsumowując, choć „Lights Out 3” nie wywoła zapewne muzycznego trzęsienia ziemi i czasami trochę za bardzo chce się podobać, to jednak solidna robota, która zajmie wysokie miejsce wśród innych tegorocznych świetnych wydawnictw. Komentarze[0]
Dodaj komentarz
|