|
Lee Burridge- Ada - Livedriver (Sascha Funke Remix)
- Tresca - Easy Ride
- Riton Vs Howdi - Closer
- Dinky - Acid In My Fridge
- Must - Extra Stop (K. Lindblad And H. Schwarz)
- Dum Dum - One Earth Beat (Gardner & Star Rave Lizzard Rmx)
- Soul Mekanik - Wanna Get Wet (Buick Project Remix)
- Db Vs Tim Paris - Future Now (Tim Paris Remix)
- Dirk Technic - I Love You (Original)
- Yoshimoto - Du What U Du (Trentemöller Remix)
- Francisco Feat. Adam Bourke - Esplanade '97
- Afrilounge - The Dude
- Michicoan - 2 Bullets
Sander Kleinenberg- Pony - Our House (Papa Mix)
- Mylo Feat. Freeform Five - Muscle Car (Dj T Remix)
- Chris Lake - Until She Rises
- Lower Eastside - Swordfight (Trent Cantrelle Remix)
- Jon Gurd - Lemon Sherbert
- Bodyrox - Yeah Yeah (Burning Bridges Dub)
- Groovefire - Earthquake (Dan Sanders Remix)
- West London Deep - Dark Matter
- Armin Van Buuren Feat. Dj Remy - Bounce Back
- Mv - Mr. Roboto
- 2 Bit Pie - Nobody Never (Hamel & Jamieson'S Aud Magn Rmx)
- Serge Santiago - Atto D'Amore (Dub)
- Robert Babicz - Look (Dub)
|
|
|
Zacznę od tego, że pomysł nagrania wspólnej kompilacji przez Lee Burridge’a i Sandera Kleinenberga od początku wydał mi się dziwny. Bo o ile obaj artyści należą do grona najlepszych didżejów na świecie, to przecież reprezentują zupełnie inne style. Płyta Burridge’a została nagrana już kilka miesięcy temu, przez co straciła niewątpliwie na atrakcyjności – połowę z zawartych na niej numerów znam niemal na pamięć. Do tego dochodzi tym razem popowa Ada na otwarcie i już wiem, że nie będę zachwycony. Na szczęście z biegiem minut kompilacja staje się coraz bardziej burridge’owa, z dominującą w pierwszej części tech-house’ową pieśnią „Closer” oraz pozytywnie przebojowymi: „One Earth Beat” i „Wanna Get Wet”. Tym sposobem docieramy do genialnej kompozycji „Future Now” przechodzącej we wcale gorsze „I Love You”. I tyle dobrego. Zamiast pójść za ciosem, Lee szykuje już słuchacza pod występ Kleinenberga, grając zajechane na śmierć „Yoshimoto” (a któż to wybiera potencjalne hity na kompilację?), niemrawe „Esplanade ’97” i festiwalowe „2 Bullets”. Sander Kleinenberg, jeden z prekursorów progresywnego house’u, obok humorzastych, gwiazdorskich zachowań słynie również ze skłonności do zbytniej komercjalizacji gatunku. Większa część kompilacji na szczęście temu przeczy, choć Sanderowi bliżej już do house’u niż progressive. Sporo tu wokali i jeszcze więcej niebanalnie skomponowanych melodii, żeby wspomnieć choćby „Muscle Car”, „Yeah Yeah”, czy „Dark Matter”. Wszystko to całkiem nieźle brzmi aż do „Mr. Roboto”, który najnormalniej w świecie skwitowałem śmiechem. Kiedy rok temu Matthew Dekay mówił w wywiadzie dla nas, że dla niego i Sandera scena house może być jeszcze bardziej komercyjna, nie wierzyłem, że mogą posunąć się tak daleko (czytaj: spaść tak nisko). Dobra produkcja „Look” Babicza nie jest w stanie już podźwignąć mnie ze stanu zniesmaczenia. Być może płyta Burridge’a brzmiała by świeżo 3-4 miesiące temu, ale to nie zmienia faktu, że miałbym jej dość po dwóch tygodniach. Za dużo przebojów, za mało dobrego grania. Sander natomiast, budując aż do 50. minuty kompilację spójną i przemyślaną wykazał się nielada głupotą, żeby ten dobry efekt w końcu kompletnie zrujnować. Szkoda słów. Szkoda pieniędzy.
Komentarze[1]
Dodaj komentarz
|