To mogłaby być najkrótsza recenzja, jaką można napisać. Wystarczyłoby zaznaczyć, że „Hallucienda” to 75 minut wspaniałej muzyki elektronicznej mistrzowsko zmiksowanej przez nowojorskiego DJ-a Three, który jest również świetnym producentem i remikserem, po czym dodać, że nie podoba mi się w tej kompilacji tylko to, że trwa za krótko. Nie mogę jednak odmówić sobie przyjemności napisania o niej czegoś więcej, tym bardziej, że dyskutując o miksie w Sound Revolt, prawie się na siebie obraziliśmy, zanim udało nam się uzgodnić, komu z nas ta przyjemność przypadnie.
„Hallucienda” została przygotowana na dziesięciolecie Hallucination Recordings przez Three, który jest dyrektorem ds. muzycznych tej wytwórni. Three był inicjatorem założenia w 2003 roku przez Hallucination Recordings wytwórni Hallucination Limited, nastawionej na wyszukiwanie bardziej undergroundowych brzmień. Z 45 utworów będących w zasobach Hallucination Limited, Three wybrał i umieścił na swojej kompilacji 12. W przeważającej większości utwory te nie były wcześniej wydane. Pomimo tego, że miał tak ograniczony wybór, Three osiągnął efekt, o jakim większość wytwórni może jedynie marzyć.
Kompilacji nie da się łatwo opisać. To połączenie techno, tech-house’u i electro zmiksowanego przez Three bez nadużywania efektów, wręcz minimalistycznie. Muzyka wciągnęła mnie już od pierwszych dźwięków „Say Hello”, w chwili, kiedy usłyszałem fantastyczne, przedziwne brzmienia electro. „Timebomb” to kawałek pełen eklektycznych breaków, na tle których wokal jak z taśmy zmysłowo nuci coś o elektronicznym seksie. W „Dharma Fields” dźwięk jest jakby nieostry, melodia nadpływa i odpływa falami, zmieniając się w tech-house’owy „New York To Me” z świetnym, wzruszającym wokalem Terryn Westbrook. „Proletariat” prowadzi w głębszą i mroczniejszą stronę do znakomitego, pełnego niesamowitego electro „Reverse Charge”. W „Change” słychać mroczniejszą, progresywną melodię i soulowy wokal. Nastrojowa muzyka prowadzi do głębokiego techno „Back to Gravity”, kawałka, który nie pozwala usiedzieć spokojnie. Zremiksowany przez Mount Sims minimalny „History Is Not Shrinking” ma w sobie funk, dodany wokal i melodię jak z początku lat dziewięćdziesiątych. Zmysłowa Lisa Shaw w elektrycznym „This Time” przywodzi mi na myśl soundtrack „Frantica”, prowadząc do wyjątkowych dźwięków stylowego, końcowego „Lovefix”.
Wersja rozszerzona płyty pozwala na ściągnięcie ze strony Hallucination Limited bonusowej drugiego krążka, również pełnego porywającej i niesamowitej muzyki, może jedynie mniej różnorodnej.
Miałbym trudności w jednoznacznym umieszczeniu „Halluciendy” w czasie. Choć jest to płyta z roku 2005, jej brzmienia nie są po prostu odzwierciedleniem tego, co dzieje się obecnie. Słychać w nich historię, ale też i muzykę elektroniczną przyszłości. Jednocześnie płyta brzmi współcześnie i bardzo świeżo. Zdecydowanie polecam!
Zaloguj się by zagłosować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.
Wyświetlam: Wszystkie głosy (4)
Słaba
Dobra
Linki