|
- Steve Porter & Dj Hush - Carismo (Aaryn Blain Remix)
- Nightriders - Showcase #3
- Hoska - C4 - Reversible
- Steve Porter - Hulkinator
- Chop Shop - Jenk
- Chris Reavey - Spac
- Island 9 - Request Line
- Eli Wilkie - D'Vibin
- Steve Porter - Junk In The Trunk
- Matt Rowan - Keep Sake
- Jake Childs W/ Santiago And Bushido - "Blowing Up My Phone" (Bon Johnson Remix)
- Porter & Reavey - Bi Polar Express
- Emjae - The Limit
- Steve Porter - Funk Theory
- Jonathan Hart - Chandelier Skies
- Chris Micali - Sentient Soul
- Chop Shop - Blue Steel
- Steve Porter - Dream Machine
- Island 9 - Wet Spaghetti
- Funk Harmony Park - Funk Hp (Steve Porter Fantasy Funk Remix)
- Broke Fuck Vs Slumber Party - Unknown
- Steve Porter - Fountainia
- Driven Child - Pulsificate Now
- Aaryn Blain - Whip-In It
- Agent 001 - Jay Flahtmeiner
- Steve Porter - Time Alone
|
|
|
Kreatywność Steve’a Portera podziwialiśmy w ubiegłym roku recenzując jego autorski album „Homegrown”, który zresztą zaszczycił pierwszą piątkę najlepszych płyt 2005. roku w naszym podsumowaniu. Tym chętniej sięgnąłem po „Porterhouse”, który miał być wyrazem dalszej ekspansji brzmień kultywowanych przez artystę. Tytuł wskazuje nie tylko na gatunek muzyczny, ale odwołuje się także do klucza, którym Porter posłużył się dokonując wyboru kompozycji. Są to bowiem wyłącznie utwory muzyków, których Steve zalicza do „bostońskiej rodziny”, krzewiącej właśnie takie funkująco-house’owy porterowy house. „Porterhouse” to składanka z aż 26 utworów zmiksowanych na jednej płycie CD, więc siłą rzeczy Porter nie tylko wybrał kompozycje, ale także wyciął z nich to, co według niego najlepsze. Zmontowanie utworów w taki sposób dało w efekcie płytę potężną, która nie traci animuszu nawet na sekundę. Najciekawsze numery to „Keep Sake” Matta Rowana, „Blowing Up My Phone” w remiksie Bona Johnsona, „Bi Polar Express” Portera i Reaveya, „The Limit”, „Funk Theory”, „Sentient Soul”... w zasadzie cały środek płyty jest piekielnie mocny i powinienem był wymienić co najmniej pięć innych równie dobrych produkcji. I może o ile mocno funkujący początek nie do końca wpasował się w mój muzyczny gust, to już oszałamiające połączenie Clannad z Hybrid w „Time Alone” na koniec w całości mnie zadowala. Jak by na nią nie spojrzeć, płyta doskonała. Wspaniałe produkcje Steve’a Portera i jego przyjaciół każą patrzeć na okręg bostoński z jeszcze większym zainteresowaniem.
Komentarze[0]
Dodaj komentarz
|