|
| Wytwórnia: | Azuli | | Data wyd: | 30 sty 06 | | Nr kat: | AZCD42 | | Recenzent: | Sebastian Napora | | Data rec: | 11 mar 06 | | Format: | CD | | Ocena: |       |
|
|
CD 1- Urban Soul - Alright (Original Mix)
- T-Coy - Carino 90
- Turntable Orchestra - You'Re Gonna Miss Me (Extended Club Mix)
- Fire Island - In Your Bones (Vocal)
- Fire Island Ft Ricardo Da Force - Fire Island
- Pleasure Dome - 8 Minutes Of Techfunk
- Photon Inc - Give A Little Love ("Tha" Wild Pitch Mix)
- Pm Dawn - A Watcher'S Point Of View (Todd Terry Melody Mix) (Dh Edit)
- Ce Ce Peniston - Keep Givin' Me Your Love (Boss Mix)
- Chito'S Revenge - Oracion
- Hocus Pocus - Hocus Pocus (Magical Trance Mix)
- Slack - Painkiller
- Ready For Dead - Ready For Dead (Ambient Mix)
CD 2- Sub Sub - Space Face (Dh Edit)
- Coldcut - Timber (Original Version)
- Micheal Bundt - The Brain Of Oscar Panniza
- Japan - Ghosts
- Iron Butterfly - In A Gadda Da Vida
- The Temptations - Papa Was A Rolling Stone (Dh Stripped Down Mix)
- Faze Action - Plans And Designs
- Black Science Orchestra - Save Us (Funky Music)
- Visnadi - Hunt'S Up (Nofuturenopast Mix)
- Visnadi - Racing Tracks (Indianapolis Drive Mix)
- Orbital - Impact
- Holy Ghost Inc - Mad Monks On Zinc (Original Mix)
- Black Science Orchestra - Save Us (Funky Music) (Intro Reprise)
- Carly Simon - Why
|
|
|
Danny Howells jest gwarantem doskonałej muzycznej uczty, o czym przekonał się chyba każdy, kto zetknął się z tym nazwiskiem. Okazji było wiele – od wspaniałych kompilacji na Global Underground aż po wiele genialnych wielogodzinnych setów klubowych. I o ile poprzednie albumy z serii „Choice” niekoniecznie rzucają na kolana, to ten zachwyca od pierwszych nut aż do końca. Danny Howells udowadnia tą płytą, że przez te wszystkie lata obcowania z muzyką nieustannie i konsekwentnie podąża obranym przez siebie kursem. Jego wybór, w odróżnieniu od poprzednich odsłon tej serii, nie odrzuci nawet najmłodszych fanów artysty, bo tak naprawdę to, co Danny prezentuje na klubowych parkietach wcale nie różni się od tego, co skompilował na „Choice”. Mało tego, jest w tych utworach coś, co jednoznacznie można określić jako styl Danny’ego Howellsa, czyli po prostu dobry house z małą domieszką funky. I oczywiście w tym przypadku z lekką nutą retro. Wybór na pewno nie był przypadkowy, bo za każdym z tych utworów ciągnie się wręcz namacalny bagaż wspomnień. Wspomnień, które mogłyby należeć do każdego z nas, dlatego tym łatwiej jest nam się z tym albumem identyfikować. Przytaczanie tytułów nie ma żadnego sensu, obie płyty są niesamowicie spójne i doskonale bawią. Czego chcieć więcej? Więcej Danny’ego Howellsa!
Komentarze[3]
Dodaj komentarz
|