Smoke to obecnie jedno z najbardziej elektryzujących nazwisk na scenie. Pierwszą płytę, „Incommunicado”, Alex Menzies nagrywał 4 lata, tę zaledwie rok. Pierwsza była wychwalana przez media, Sound Revolt umieściło ją w Top 5 najlepszych albumów 2005, a jak będzie z „Paradolią”?
Właściwie to już sama muzyka, znajdująca się na najnowszej płycie Smoke’a niemal wyklucza stanie się komercyjnym hitem. Nie ma tu pogromców parkietów na miarę „Chicca Wappa” czy „Brian’s Lung”, ale przecież nie samym tańcem i krzykami człowiek żyje. Alex po wielkim sukcesie jaki przyniosła mu „Incommunicado”, poczuł, że może posunąć się nieco głębiej do podziemii, realizując swą muzyczną wizję. A wizja ta jest nieco eksperymentalna i dość oryginalna. Z pewnością nie szukająca poklasku u mało wyrobionego odbiorcy. Produkcje na „Paradolii” to w przeważającej mierze spokojne kompozycje oparte na minimalno-klikająco-poszarpanych podstawach i charakterystycznymi klawiszami i smyczkami. Na płycie przelewają się różne style i inspiracje, a jednak całość jest niezwykle spójna. Największą uwagę przykuwają „Never Want To See You Again”, „Anima” (oba z Alexem na wokalu) i „Left Drift”, ale wyjątkowych dźwięków jest na tym albumie dużo więcej.
Jeśli lubisz minimal, tech house, ambient i electro sklejone z klasycznym instrumentarium, „Paradolii” przeoczyć nie możesz.
Zaloguj się by zagłosować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.
Wyświetlam: Oczekuje na 3 głosy (2)
Słaba
Dobra
Linki