|
Disk 1- Kayot - One Night In Cuba (Intro Edit)
- Audiomontage - Naughty Neighbour
- Eddie Richards - M’Baby
- Weekender - Sunday Session
- Alex Kid - Pick It Up
- Soul Edge - Wormhole (Throatcutters Ep)
- Lil Mike - Space Cadet
- Mish Mash - Speechless (Three 'Lost In Translation' Mix)
- Trick & Kubik Feat Valeska - Easy
- Shirley Lites - Heat You Up (Melt You Down) (Gerd '4 Lux' Mix)
- Harold Heath - Long Relationships (Asad Rivzi Mix)
- Wighnomy Bros - Wombat
- Timewriter - Lion Steps
- Davina - Don'T You Want It
- Underground Resistance - Transitions
- Vincenzo & Steve Ferrand - Love The Madness
- Pepe Braddock - Deep Burnt
Disk 2- Paolo Mojo - Ruckus (Original Extended Mix)
- Solar Sides - Midnight Mood (No Sax Please I'M British Edit)
- Oscar - The Drum (Version Hypnotique)
- Paolo Mojo - Ruckus (Buick Project Mix)
- House Of Black Dress - Say It (Nathan'S 06 Rework)
- Paolo Mojo - Everybody (Cass & Mangan Mix)
- The Vanisher - The Tic-Tac Tactic (Osborne 'Simulacrum' Mix)
- Der Dritte Raum - Raumzeit
- Inner City - Say Something (Sebastian Leger Mix)
- Foremost Poets - Moonraker (Accapella)
- Robert Owens - I'Ll Be Your Friend
- Nathan Fake - The Sky Is Pink (Icelandic Version)
- Deee-Lite - Good Beat (Accapella)
- Ada - Maps (Michael Mayer & Tobias Thomas Mix)
- Michel De Hey - Camera (Funk D’Void Mix)
- Sascha Funke - 2 B Original
- Petter - Modern Eternity
- Sebastien Tellier - La Ritournelle
|
|
|
W ubiegłym roku recenzowałem kompilację „1.0” duetu Heretic, który Paolo Mojo tworzy wraz z Cassem. Pisałem także o albumach Desyna Masiello i Chrisa Fortiera dla Balance i wszystkie wspomniane pozycje dostały maksymalne oceny. Czy Paolo Mojo w najnowszej odsłonie cyklu podtrzymał świetną passę? Nie. Pierwsza płyta pozostawia niesmak i rozczarowanie. Dobór numerów, pod jakim kątem by nie spojrzeć, nie przypomina Paolo, którego znam. Każdy kojeny utwór - z paroma wyjątkami - nadaje się bardziej na plażę w Miami niż na płytę CD. Tę niechlubną kolecję radiowych hitów ratuje świetny remiks „Speechless” DJ-a Three, oldschoolowe „Heat You Up” i „Deep Burnt”, nastrojowy: „Love the Madness”, i... genialne miksowanie. Drugą płytę rozpoczyna trywialny „Ruckus” z bezmyślną klepaniną melodeklamacyjną w rolach głównych. Takich „ozdób” jest tu zresztą więcej, żeby wspomnieć choćby acapellę z „Moonraker”, którą wstyd było grać już dawno temu, czy paskudny „Good Beat”. Na „dwójce” są też na szczęście dużo lepsze momenty, w zasadzie można śmiało powiedzieć, że od „Say It” Mojo zaczyna grać naprawdę dobrze, a przy „The Sky was Pink” z acapellą z „I’ll be your Friend” dosłownie włosy stają dęba. Po Paolo Mojo oczekiwałem czegoś więcej niż banalnego funky house’u okraszonego kilkoma (zaledwie!) wartościowymi produkcjami. Być może artysta wybrał słuszną drogę do zdobycia uwagi szerszego odbiorcy, ale do mojego serca taką muzyką nie trafi. Chyląc czoła przed fantastycznym miksowaniem pozostaję w nadziei na kolejne, lepsze muzycznie kompilacje.
Komentarze[0]
Dodaj komentarz
|