|
- Partial Arts - Cruising
- Every - Feelin'
- Popnonname - On The Run
- Margot Meets The Melody Maker - Torch (Etrawelt Remix)
- Tigerskin - Neontrance
- Catwash (Dj Wild & Chris Carrier) - Plastic Rubberband
- Davis K - Beautiful Dead
- Diringer - Flake Escape
- Rocco - Roots 4 Acid
- Trick & Kubic Feat. Valeska - Easy (Niekisch & Hermann Dub)
- On Spec - Knights Of Columbus
- John Digweed - Warung Beach (Lutzenkirchen Remix)
- Michael De Hey - Jetchi
- Dana Bergquist - Mcenroe
- Paul Kalkbrenner - Gebrunn Gebrunn
|
|
|
Po 10 latach od słynnej „The Mix Collection”, John Digweed powraca do Renaissance z nową serią „Transitions”, w ramach której każdego roku mają ukazywać się dwie jednopłytowe kompilacje. Digweed nie rzucił mnie na kolana ani dwudziestym Fabrikiem ani kolekcją klasyków dla Azuli, i już coraz rzadziej sama zapowiedź jego nowej płyty powoduje emocjonujący dreszcz wyczekiwania. Tytuł „Transitions” (ang: przejścia), chcial nie chciał przywołuje genialne, dotąd nie doścignione dzieło Hawtina z ubiegłego roku, jednak płyta Diwgeeda to prezentacja klasycznego i chyba nienajlepszego podejścia do miksowania utworów. Muzycznie natomiast jest niemal doskonale. Digweed ledwie zaczerpnął z nowych, minimalnie house’owych nurtów w muzyce dance, których wpływy tworzą jedynie wstęp i zakończenie albumu. Jego najważniejszą część otwiera „Neontrance”, który mocnym basem i serią pulsujących loopów wprowadza sporo zamieszania. Od tego momentu Digweed oplata słuchacza wokół nowych brzmień tech i progressive trance, płyta staje się mocniejsza, bardziej melodyjna, pełniejsza. Absolutny prym wiedzie David K i jego zaskakująca aranżacyjnie produkcja „Beautiful Dead”, choć „Roots 4 Acid”, „Knight of Columbus” i „Jetchi” niewiele jej ustępują. Płyta w większości prezentuje bardzo wysoki poziom muzyczny, niestety mam wrażenie, że została zmiksowana „na kolanie”. Obok świetnych miksów mamy też takie, w których Digweed zdaje się nie dbać o tonację następujących po sobie utworów, co w dzisiejszym świecie zdaje się być szkolnym błędem. Mimo wszystko warto mieć ją w swojej kolekcji.
Komentarze[1]
Dodaj komentarz
|