Hiroshi Watanabe aka Kaito ma już na koncie kilkanaście albumów w tym niedawny „Hundred Million Light Years”. Ten utalentowany i charakterystyczny artysta tym razem postanowił pozbawić beatu i przearażować wspomnianą powyżej płytę.
Recenzując najnowsze dzieło Japończyka, nie wracałem do jego poprzedniego albumu, ale wiem, że nieźle go wspominam. Raczej nie będę mógł niestety powiedzieć tego samego o „Hundred Million Love Years”, bo ledwo zauważam, kiedy przelatuje przez moje głośniki. Ambientowe przestrzenie są tu zbyt monotonne, by zapaść w pamięci na dłużej.
Zaloguj się by zagłosować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.
Wyświetlam: Oczekuje na 3 głosy (0)
Słaba
Dobra
Linki