Kiedy patrzę na swoją przygodę z muzyką elektroniczną, to pomimo zmieniających się gustów i preferencji, zdecydowanie najdłużej w wierności pozostaję jednej grupie – Hybrid. Ich charakterystyczne brzmienie od niemal 7 lat wywołuje u mnie wyłącznie pozytywne emocje. Pytanie jednak, czy nie warto byłoby się zastanowić nad jego odświeżeniem?
Najnowsza płyta to ewidentna siostra swoich poprzedniczek, które mocno wpłynęły na scenę breakbeatową i przeszły do historii gatunku. Za wyjątkiem „Morning Sci-Fi” sprzed 3 lat, bo ta niosła ze sobą zbyt duży ładunek chwytliwości. Pod tym względem „I Choose Noise” wraca do czasów świetności, nie przesadzając z ilością łatwych w odbiorze piosenek. Oczywiście niesamowite melodie stworzone przy użyciu bogatego instrumentarium z przewagą smyczków to nadal domena grupy, ale na najnowszym krążku nie przekraczamy granicy, po której zaczynają się hiciarskie płyty, które nudzą się po kilkunastu przesłuchaniach.
Dziękuję więc za poprawienie smaku po „Morning Sci-Fi”, ale proszę o małą rewolucję w brzmieniu, bo za kolejne trzy lata dotychczasowa formuła Hybrid naprawdę może wyjść już bokiem.
Zaloguj się by zagłosować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.
Wyświetlam: Wszystkie głosy (6)
Słaba
Dobra
Linki