|
Early Doors- H-Foundation - Tonight (King Britt'S Sexy Mix) [Nic Fanciulli Intro Edit]
- François Dubois - I Try (Original Mix)
- Marcelino Galán - House & Art (Charles Webster Remix)
- Colette - Didn’T Mean To Turn You On (Justin Martin Mix)
- Oliver $ - Chord & Memory
- Fuckpony - Ride The Pony
- Budai & Vic - I Love Deep (The Timewriter Remix)
- James Talk - Pass Me The Suntan Lotion (Talk’S Exclusive Renaissance Mix)
- Xara & Criminal - 5000Kw (Ortzroka Remix)
- Technasia - Evergreen (John Tejada Remix)
- Jakatta - Shimmering Stars
- Akabu - Phuture Bound (Ame Remix)
- Bent - Always (Ashley Beedle’S Mahavishnu Vocal Mix) / Coldcut Feat. Lisa Stansfield - People Hold On (Acapella) [Danny Howells Mash-Up]
Late Night Floors- Tiefschwarz - Damage Featuring Tracey Thorn (Buick Project Renaissance Intro Mix)
- Underworld - Vanilla Monkey (Buick Project Remix)
- Pig & Dan - 4 Leaf Clover
- Shakes - Air (Instrumental)
- Starwaves - Kirk Degiorgio Presents Esoterik
- Nic Fanciulli - Cat Out Of The Bag
- Booka Shade - Trespass ‘06
- Dave Robertson & Jon Gurd - The Rendition (Sebastien Leger’S Good Clock Remix)
- Nic Fanciulli - Lucky Heather
- Gabriel Ananda - Dopplewhippa
- Paul Kalkbrenner - Keule
- Davide Squillace -Yo!
- Funk D’Void - Lovin’ (Your Body Mix)
|
|
|
Pierwsza składanka Nica Fanciulliego z cyklu „Renaissance Presents” ukazała się mniej więcej rok temu, czyli w okresie największego zainteresowania nowym, nieco kwaśnym i mocno pokręconym housem prezentowanym przez artystę. Od tamtego czasu, Nic stał się bogatszy o rok doświadczeń, zobaczmy więc, czy jego nowa kompilacja to potwierdza. Początek pierwszej płyty jest niepokojąco dobry. 3 wprowadzające utwory, z nieco iberyjskim, przestrzennym „House & Art” w finale, dają nadzieję na coś więcej, niż „tylko” imprezowy album. Niestety dla mnie, dalej już Nic gra dokładnie tak jak w klubach. Nie twierdzę wcale, że to źle, choć przyznam, że liczyłem na bardziej wysublimowaną selekcję, a naprawdę wartościowych numerów jest na tym albumie jak na lekarstwo. Niemniej jednak jest to kompilacja, która potwierdza doskonałą dyspozycję Fanciulliego w doprowadzaniu klubowych parkietów do wrzenia. Podsumowując, bardzo dobra pozycja, ale bez niespodzianek. No, może nie licząc tej przykrej w postaci koszmarnego „Ride the Pony”.
Komentarze[2]
Dodaj komentarz
|