Switch to English versionStrona główna serwisuArtykułyWywiady z producentami i didżejamiRecenzje CD i winyliNowe wydawnictwaProducenci i didżejeImprezy, na które warto się wybraćForum dyskusyjneSety didżejskie do pobraniaGaleria zdjęćSłownik Pojęć ElektronicznychStopka Redakcyjna
Recenzja: Justin Martin - Chaos Restored
Info
Wytwórnia:Buzzin'Fly
Data wyd:08 paź 07
Recenzent:Sebastian Napora
Data rec:01 paź 07
Format: CD
Ocena:4.04.04.04.04.04.0

Lista utworów
  1. Justin Martin - Chaos Restored (Intro)
  2. Dan Drastic - Somebody'S Touching Me
  3. Justin Martin - Nightowl
  4. Justin Martin - Ghetto Train
  5. Spincycle - Drug Games (Audiofly Dub)
  6. Tanner Ross & Kilowatts - Kruger Fingers
  7. Motorcitysoul - Aura (Jimpster Mix)
  8. Martin Landsky - Let Me Dance (Sebo K Mix)
  9. Catz N' Dogz - Fixation
  10. Pete Doyle Presents The Rock Solid All-Stars - What God Has Chosen (Jimpster Bonus Beats)
  11. Shlomi Aber - Freakside
  12. Robag Wruhme & Rolf Oksen - Dopamin
  13. Worthy - Crack-El (Justin Martin 'Stoopit Crunk-Ill Hyphy' Mix)
  14. Tricky Disco - Tricky Disco (The Martin Brothers 'Thizzy Disco' Mix)
  15. Christian Martin - Elephant Fight

Player


Justin Martin - Chaos Restored

Nazwisko Justina Martina zabrzmiało na muzycznym rynku za sprawą wydanej w 2003 roku deep house’owej produkcji „The Sad Piano”; DJ-ką ten amerykański producent zajął się stosunkowo niedawno. „Chaos Restored” jest jego pierwszym solowym dokonaniem na poletku miksów didżejskich.

Początek płyty rozczarowuje. Żartobliwe (żeby nie powiedzieć „głupawe”) intro i dwa populistyczne numery Martina, nagrane jakby na potrzeby prowizorycznych imprez w betonowych hangarach, mogą skutecznie do dalszego słuchania zniechęcić. Sięgając po „Drug Games”, Martin na szczęście przypomina sobie jak należy budować napięcie w secie nie męcząc słuchacza rave’ową jazdą od pierwszych minut. Realizując ten plan, Justin jeden za drugim serwuje bardzo przyzwoite numery, miksując w obrębie tech, minimal i deep house’u. Finiszuje świetnymi remiksami „Crack-El” i „Tricky Disco”, z których szczególnie ten drugi godny jest większej uwagi. Ciekawa, mniej taneczna, bardziej eksperymentalna produkcja „Elephant Fight” interesująco zamyka tę płytę (celowo nie wspominam o outro).

Płyta naprawdę dobra, jeśli zacznie się jej słuchać od piątego numeru. Jeśli Justin Martin przyjmie słowa krytyki, jego następny album będzie cieszyć w całości.

triangleKomentarze[0]
Dodaj komentarz

Pokrewne artykuły

Justin Martin (USA)
Newsy:
Darmówka od Buzzin‘ Fly (13 cze 08)
Buzzin'Fly (Wielka Brytania)
Recenzje:
CD: Mlle Caro & Franck Garcia - Pain Disappears (12 lut 08)
Projekt i wykonanie: Sebastian Napora :: Wszelkie prawa zastrzeżone © 2003-2006 Sound Revolt