Switch to English versionStrona główna serwisuArtykułyWywiady z producentami i didżejamiRecenzje CD i winyliNowe wydawnictwaProducenci i didżejeImprezy, na które warto się wybraćForum dyskusyjneSety didżejskie do pobraniaGaleria zdjęćSłownik Pojęć ElektronicznychStopka Redakcyjna
Recenzja: Pan-Pot - Pan-O-Rama
Info
Wytwórnia:Mobilee
Data wyd:paź 07
Nr kat: Mobilee CD 003
Recenzent:Adam Słowiński
Data rec:19 paź 07
Format: CD
Ocena:4.04.04.04.04.04.0

Lista utworów
  1. Threesixty
  2. Ape Shall Never Kill Ape
  3. Dog'S Dinner
  4. Black Fusion
  5. Charly
  6. Apocalyptic Horseman
  7. Crank
  8. Hypnotized Shark
  9. Moving Space
  10. Faces

Player


Pan-Pot - Pan-O-Rama

Stajnia Anji Schneider małymi, ale pewnymi krokami poszerza swoje horyzonty. W zeszłym roku Mobilee zadebiutowało na rynku kompilacji po blisko półtora rocznej działalności, zaś w tym przyszedł czas na album autorski. Co więcej, „Pan-O-Rama” to również debiut najbardziej charakterystycznych brzmieniowo artystów z tej berlińskiej wytwórni.

Ktokolwiek słyszał choć jedną produkcję Pan-Pot, może się domyślać, co można usłyszeć na tym krążku. Królowie mrocznego, często budzącego niepokój minimalu zrobili dokładnie to, co potrafią najlepiej (z jednym wyjątkiem, o którym jeszcze wspomnę). Już od pierwszych sekund pierwszego kawałka panowie dają jasno do zrozumienia, że nie będzie to płyta lekka, łatwa i przyjemna. Wszechobecny niski, mocny bas i lekko psychodeliczne dźwięki powodują, że może się odbiorcy momentami wydawać, że słucha ścieżki dźwiękowej do jakiegoś futurystycznego horroru. Ale czy to oznacza, że ten album jest bez skazy?

Niestety, nie. Nie byłoby do czego wracać, gdyby nie obecność kilku doskonałych produkcji, do których bez wahania zaliczam „Ape Shall Never Kill Ape” (brzmiący, jakby nikt inny jak sam szatan z uśmiechem na twarzy kręcił gałkami studyjnego miksera), hipnotyczny „Moving Space” oraz mój ulubiony, czyli ciepły house’owy utwór nagrany wspólnie z Vincenzo, „Faces”. Cała reszta to zbitka dobrych produkcji, ale nie na tyle dobrych, żeby zapadły w pamięć na dłuższy czas i powodowały, że będziecie po nie często sięgać. Można by jeszcze wyróżnić parkietowego i wyjątkowo narkotycznego „Charly”, ale jego prawdziwą moc odczuwa się nie na sprzęcie domowym, lecz na porządnym klubowym nagłośnieniu.

Dla fanów pozycja obowiązkowa. Reszta przeżyje bez tego wydawnictwa.

triangleKomentarze[0]
Dodaj komentarz

Pokrewne artykuły

Mobilee (Niemcy)
Recenzje:
CD: GummiHz - Back To Back Vol. Two (06 lut 08)
CD: Sebo K - Back Up Vol. 1 (04 cze 07)
CD: Anja Schneider - Back To Back (27 paź 06)
Wydawnictwa:
12": GummiHz - Under The Sun (07 lip 08)
Projekt i wykonanie: Sebastian Napora :: Wszelkie prawa zastrzeżone © 2003-2006 Sound Revolt